Jaworzno w szoku po degradacji Szczakowianki

Gdy PZPN ogłaszał decyzję o degradacji Szczakowianki, z wiszących nad Jaworznem gęstych chmur lunął gwałtowny deszcz. To najczarniejszy dzień w historii miasta. Czy ekstraklasa tu jeszcze kiedykolwiek wróci?

Blok przy ul. Kościuszki 2a stoi naprzeciwko stadioniku w Szczakowej. W tym rejonie jest matecznik najwierniejszych kibiców klubu. W jednym z okien państwo Tarabułowie gorączkowo rozmawiają z sąsiadem. Jan Litwin nie może uwierzyć w decyzję piłkarskich władz. - To szok, to niemożliwe - kręci głową Litwin.

Monika Tarabuła z trudem powstrzymuje się od płaczu: - Na mecze Szczakowianki chodzę od 28 lat. Tak cieszyłam się, gdy chłopcy weszli do ekstraklasy. Ten stadion nosi imię Karola Fuchsa, mojego dziadka [piłkarza Szczakowianki ma przełomie lat 40. i 50. - przyp. red.]. I teraz coś takiego mi zrobili.

Gdy kilka lat temu Legia została przyłapana na kupieniu meczu, dzięki któremu została mistrzem Polski, odebrano jej tylko tytuł. Ale nie zdegradowano do II ligi... - denerwuje się jej mąż Jarosław Tarabuła.

Wiesław Więckowski, lekarz i jaworznicki radny, kibicował Szczakowiance, gdy grała jeszcze w II lidze. Był prawie na każdym meczu w Jaworznie. Więckowski jest zadziwiony decyzją PZPN. - Sześciu zawodników Świtu zostało zdyskwalifikowanych, bo ponoć sprzedali mecz, a ich drużyna awansuje do I ligi? To kuriozalna decyzja - uważa.

Więckowski wierzy, że nie wszystko jeszcze stracone. Ma nadzieję, że jaworznicki klub odwoła się od decyzji Wydziału Dyscypliny i ta zostanie zmieniona. - Jeśli Szczakowianka zostanie zdegradowana, nie odzyska już ekstraklasy. Drużyna się rozsypie, odejdą sponsorzy i działacze. Najgorsze jest to, że Szczakowianka grała dobrze i nikt nie wierzy, że chciała kupić mecz. Nie musiała tego robić - uważa.

Stanisław Goldamer od kilku lat jest już na emeryturze. Szczakowiance kibicuje od zawsze: także wtedy, gdy grała w okręgówce. Jak mówi, dzień awansu do I ligi był jednym z najpiękniejszych w jego życiu. Teraz jest załamany. - Czy ci panowie z Warszawy wiedzą, co robią? Czy przedstawili jakieś wiarygodne dowody? Panowie z PZPN w bezczelny sposób utrącają drużynę tylko dlatego, że jest z prowincji.

Pan Adam, emeryt, czeka na autobus na przystanku w Szczakowej: - Kosztem Szczakowianki PZPN postanowił pokazać, że panuje nad tym, co dzieje się w lidze, że jest silny i zdecydowany. Nie wiedzie się reprezentacji, dziennikarze wylewają na Listkiewicza i jego ludzi pomyje. Nic dziwnego, że dali pokaz swojej siły i zdecydowania. Nikt w PZPN tego nie robił, gdy przed kilkoma laty w różne afery umoczone były takie ligowe giganty jak Legia, Widzew czy Wisła Kraków. Za Szczakowianką nikt nie stoi, jest z piłkarskiej prowincji, więc PZPN łatwiej podejmować takie decyzje. Dziwi się pan, że potem na stadionach kibice śpiewają: "PZPN k...ą jest?" - denerwuje się emeryt.

Inny kibic wysnuwa teorię spiskową: - Wie pan, dlaczego to zrobili? Świt nie ma odpowiedniego stadionu, więc w ekstraklasie na pewno będzie grał na stadionie Legii. No i legioniści mają pewnych sześć punktów. To właśnie jest warszawka... - wzrusza ramionami.

Kibice boją się, że to koniec futbolu w mieście, że drużyna się rozpadnie. Coś w tym jest, bo trudno oczekiwać od najemnych piłkarzy (w kadrze nie ma ani jednego wychowanka) przywiązania do barw klubowych.

- Podpisywałem umowę na grę w I lidze, a nie II. Nie wiem, czy Szczakowianka w II lidze będzie w ogóle wypłacalna - przyznaje pomocnik Adam Kompała, od kilku tygodni piłkarz jaworznickiego klubu. Wtóruje mu napastnik Marek Kubisz: - Nie będę grał w II lidze! Mam w kontrakcie klauzulę, że mogę odejść, ale kto mnie teraz zechce. Może uda się jeszcze wszystko odwrócić?

Marek Koniarek, były król strzelców ekstraklasy, od niedawna II trener Szczakowianki: - Jestem nowy w Jaworznie i całą sprawę znam jedynie ze słyszenia. Z tego, co wiem, to Szczakowianka wygrała na boisku, natomiast nie znam żadnych innych spraw. Nie zdecydowałbym się przecież na podjęcie pracy, gdybym wiedział, że było coś na rzeczy. Dziwi mnie jednak decyzja PZPN, bo jeśli naprawdę ktoś tutaj zawinił, to chyba nie tylko jedna strona. Dlaczego zatem Świt ma grać w I lidze? Czy zostanę w Jaworznie? Nie wiem.

A co ze stadionem? - Prace remontowe na pewno będą trwały nadal. Jeśli jednak chodzi o oświetlenie, to będzie ono wtedy, kiedy w Jaworznie będzie I liga - zarzeka się Paweł Silbert, prezydent Jaworzna. Oświetlenia więc na razie nie będzie. Czy kibice z Jaworzna kiedykolwiek się go doczekają?