Szymon Szewczyk wkrótce w domu

KOSZYKÓWKA. Pod koniec tygodnia powinienem przyjechać do Szczecina i cały wolny czas poświęcić rodzinie - mówi 21-letni szczeciński koszykarz, który został wybrany przez Milwaukee Bucks w drafcie NBA.

Wokół Szymona panuje spory szum. Świetne występy w niemieckiej lidze w zespole z Brunszwiku zaowocowały ofertami z wielu lig europejskich. Szewczyk mógł w nich przebierać, ale postanowił sprawdzić się w zawodowej lidze NBA. Zjechał pół klubów w Stanach Zjednoczonych, aby zaprezentować swoje umiejętności. W drafcie wybrały go "Kozły" z Milwaukee i w tej drużynie grał w dwóch turniejach ligi letniej. Wypadł dobrze, ale nie na tyle, by Amerykanie od razu chcieli podpisać z nim kontrakt. Szczecinianin zdecydował się wrócić do Europy, by grać i nadal się rozwijać. Podpisał kontrakt z Albą Berlin.

- Kontrakt podpisałem, ale w każdej chwili mogą zadzwonić z Milwaukee i mnie wezwać. Byłoby fajnie, gdyby tak się stało, ale ja na to nie liczę - mówi Szymon.

Od początku tego tygodnia jest w Niemczech. Rozliczył się w Brunszwiku, przedstawił w Berlinie. W weekend ma być już w rodzinnym Szczecinie.

- Marzę o urlopie, choć nie mam sprecyzowanych planów, gdzie miałbym wypoczywać. Najchętniej wyrzuciłbym telefon i tylko leżał - rozmarzył się koszykarz.

Ale z wakacjami może być mały kłopot. Trener reprezentacji Polski Andrzej Kowalczyk chętnie by go widział na zgrupowaniach. Natomiast szkoleniowcy Alby odradzają mu tak intensywne forsowanie organizmu.

- Wszystko się wyjaśni po moim powrocie do Szczecina - zapewnia.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.