Szewczyk nie zagra w tym sezonie w NBA

Szymon Szewczyk (wybrany z 35. numerem przez Milwaukee Bucks) zakończył występy w Lidze Letniej. Polak marzy o wakacjach i odpoczynku w Polsce, ale na razie zostaje w Milwaukee, aby pod okiem trenerów Bucks ćwiczyć indywidualnie.

20-letni skrzydłowy w sumie wystąpił w 11 meczach Ligi Letniej - w Orlando i w Bostonie. - Swoje występy oceniam pozytywnie. Oczywiście wszyscy by chcieli, żebym rzucał po 20 punktów i miał dziesięć zbiórek, ale tak się nie da, grając po 15 minut w meczu - tłumaczy Szewczyk. - Liga Letnia to okazja do sprawdzenia nowych zawodników, dlatego czas gry jest dzielony między wszystkich. Każdy chce się pokazać, nie ma gry zespołowej.

Drużyna Polaka wygrała cztery z 11 spotkań. Szewczyk grał średnio przez 16 minut, zdobywał 5,3 punktu i miał 3,2 zbiórki. - Mam nadzieję, że dobrze się zaprezentowałem i zostawiłem po sobie ślad nie tylko jako perspektywiczny koszykarz, ale także jako rozsądny młody człowiek - mówi. Czy ma szansę na podpisanie kontraktu z Bucks? - Nikt ze mną nie rozmawiał jeszcze na temat kontraktu. Nie załamuję jednak rąk, bo nie przyjeżdżałem tu z myślą o natychmiastowym podpisaniu umowy. Chciałem się czegoś nauczyć, pokazać, co już potrafię. Może uda mi się za rok - zastanawia się koszykarz. Ewentualne występy Polaka w barwach Milwaukee już w tym sezonie stoją pod znakiem zapytania także dlatego, że w niedzielę Bucks zwolnili dotychczasowego trenera George'a Karla. Nie wiadomo jeszcze, kto go zastąpi.

Po dość męczącym turnieju w Bostonie (sześć spotkań w ciągu siedmiu dni) zawodnicy Bucks rozjechali się każdy w swoją stronę. Jednak Polak do końca tygodnia zamierza nadal ćwiczyć w Milwaukee. - Jestem zmęczony, ale nie aż tak, żeby nic nie robić. Przez najbliższe dni będę trenował indywidualnie z trenerami Bucks, aby od razu poprawić to, na co zwrócili mi uwagę - mówi Szewczyk. - Generalnie wszyscy są zadowoleni z mojej postawy, z tym że Amerykanie mają to do siebie, że ciągle mówią, że wszystko jest w porządku, a w końcu przychodzą do ciebie i mówią: "Sorry, ale nie o to chodziło" - zauważa koszykarz, którego trudne do wymówienia imię i nazwisko jest dla Amerykanów nie lada problemem. Na stronie internetowej Bucks przy personaliach Polaka jest nawet instrukcja napisana drukowanymi literami, jak poprawnie nazywać Szymona - SHI-mohn SHEV-check. Nie dodają, że jest ze Szczecina.

Polak nie martwi się brakiem propozycji z NBA, bo podpisał już kontrakt w Europie. W przyszłym sezonie będzie grał w jednym z trzech klubów: Albie Berlin, Tau Ceramice Vitoria lub Barcelonie. Nie chciał jednak zdradzić, w którym konkretnie, zastrzegając się umową z nowym pracodawcą. Wszystkie trzy zagrają w Eurolidze, ale najbliżej do rodzinnego Szczecina będzie miał z Berlina... - Polska to piękny kraj, a ja dawno nie byłem w domu. Niedługo wracam do Europy na wakacje i najprawdopodobniej spędzę je właśnie w kraju - mówi Szewczyk.

Statystyki Szewczyka w Lidze Letniej (dwa turnieje):

11 meczów, 175 minut, 59 punktów, 20/56 z gry, 4/22 za trzy pkt., 5/8 z osobistych, 36 zbiórek, pięć asyst, dwa przechwyty, sześć bloków, 30 fauli, 16 strat.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.