Rozmowa z Jarosławem Ociepą, prezesem Rakowa

We wtorek miasto przejęło stadion Rakowa. Jaka przyszłość rysuje się przed klubem?

Piotr Toborek: Co zmieni się w Rakowie po przejęciu stadionu przez miasto?

Jarosław Ociepa, prezes KS Raków: Wszystko zależy od środków, jakie zostaną przeznaczone na remonty. Mam nadzieję, że za jakiś czas będą warunki do tego, żeby szkolić więcej grup młodzieżowych. W tej chwili oprócz seniorów mamy takich grup sześć.

Czy Raków także będzie musiał brać na siebie część kosztów utrzymania obiektu?

- Musimy się na spokojnie spotkać z MOSiR. Główne sprawy będą spoczywać na MOSiR, natomiast my w miarę możliwości będziemy pomagać. Wiele zależy od tego, czy znajdą się sponsorzy. Chcemy iść w ślady Cracovii Kraków, ona ma liczną grupę osób wspierających, które wpłacają niewielkie środki, ale daje to kwotę pozwalającą na utrzymanie pierwszej drużyny, w efekcie awansowali do II ligi. Postaramy się przygotować apel do miłośników piłki nożnej w Częstochowie o pomoc dla klubu. Jeśli się znajdzie grupa powiedzmy tysiąca osób, która zadeklaruje miesięcznie 100 złotych, to stać nas na to, żeby drużyna grała coraz lepiej. Moglibyśmy myśleć o awansie do III ligi, a na tym nam zależy. Poza tym część środków moglibyśmy przeznaczyć na remonty, choćby odnowienie szatni.

Huta oddała stadion miastu, ale czy nadal będzie wspierać klub?

- Huta pisze program restrukturyzacji, szuka inwestora. Będziemy rozmawiali, żeby np. udostępniła nam jeden autokar. Do końca sezonu mamy to zagwarantowane. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia także z nowym zarządem Huty, bo niedługo kończy się kadencja obecnego. Huta się nie odcina od Rakowa. Klub ma ponad 80-letnią tradycję i niemal cały czas był przy Hucie.

Od strony sportowej na tę III ligę byłoby Was stać.

- Od strony sportowej jest szansa na awans. Oczywiście to jest sport, trudno coś na pewno planować, ale po meczach z Tychami, rezerwami Odry Wodzisław czy Śląskiem Świętochłowice widać, że w tych chłopcach drzemie wielki potencjał. To ciągle jest najmłodsza drużyna w IV lidze, dziewięciu piłkarzy z pierwszego zespołu robiło w tym roku maturę. Ten potencjał jest, teraz tylko problem, żeby była ta druga strona. Granie w III lidze jest związane z większymi kosztami samej obsługi meczów, czy choćby transportu, grupa śląska III ligi jest bardzo rozległa i wyjazdy są dalekie.

Nowy zarząd działa już jednak kilka miesięcy, a tych sponsorów ciągle nie widać. Jaka jest szansa, że teraz się pojawią?

- Mówiłem już o naszym apelu, może znajdą się osoby, które zechcą pomóc klubowi, bo przykro jest, że w tak dużym mieście jak Częstochowa nie ma drużyny nawet w III lidze. W Grodzisku i innych małych miejscowościach grają w ekstraklasie, u nas sytuacja jest trudniejsza, bo nie ma dużego sponsora, ale myślę, że musimy oprzeć się na pomocy sympatyków, którzy chcą, by ta drużyny grała w wyższej klasie.

Nie boi się pan, że młodzi piłkarze, którzy np. zrobili matury, będą studiować, a jeśli sytuacja w Rakowie się nie poprawi, poszukają sobie lepszych drużyn, gdzie mogliby rozwijać talent?

- Z tego, co wiem, to wszyscy będą studiowali na miejscu. Jeśli nauka nie będzie im kolidowała z treningami, to ja takich problemów nie widzę. Od marca z środków, które wygospodarujemy od sponsorów, na razie są to spółki Huty, płacimy im jakieś drobne stypendia. Ta klasa rozgrywek nie wymaga tak dużych nakładów. Natomiast ich ambicją jest na pewno granie w wyższej klasie rozgrywek. Człowiek, jak zaczyna uprawiać sport, to marzy np. o Wiśle czy Legii, a później o klubach zagranicznych. Mamy kadrę 20 zawodników, ale musimy dbać o zaplecze. Chcemy np. współpracować z Olimpijczykiem. Jeśli jakiś zawodnik będzie chciał odejść na rozsądnych warunkach dla klubu, to musimy mieć kim go zastąpić.

Jaka jest sytuacja trenerów? Wiadomo, że klub ma wobec nich wielomiesięczne zaległości finansowe.

- Zaległości ma poprzedni klub RKS Raków. Trener Samodurow jest u nas zatrudniony na etacie. Problem jest z trenerami Doboszem i Turkiem, ponieważ oni są na świadczeniach przedemerytalnych. Jeśli ja miałbym zagwarantowane środki, żeby ich zatrudnić na dłuższy okres, to sprawa byłaby rozwiązana. Mógłbym im zaproponować, żeby zrezygnowali ze świadczeń, a ja będę im płacił. Jednak na dzień dzisiejszy nie mogę komuś obiecać pieniędzy, których nie mam. Nie chcę obiecywać gruszek na wierzbie. Liczę na to, że w Częstochowie znajdzie się z tysiąc osób, które zadeklarują jakąś pomoc. Widać to po kibicach, których ok. 500 przychodzi na mecze, mimo że to jest IV liga. I znajdziemy takich ludzi, którzy będą chcieli, żeby ten klub grał w III czy nawet II lidze, bo o ekstraklasie to na razie nie myślimy.

Czy w Rakowie będzie jeszcze siatkówka?

- Założenie jest takie, żeby to był ośrodek piłkarski. Siatkówka w Częstochowie to AZS. Można by prowadzić sekcję młodzieżową, ale przecież nawet nie ma z kim grać, bo w okręgu nie prowadzi się rozgrywek. Nasza sala też jest bardzo mała i wykorzystywana w maksymalnym stopniu, czasami trenuje tu 60 dzieci. Trudno jeszcze znaleźć miejsce i czas dla siatkarzy. Skupmy się na jednym.