Pijany piłkarz Amiki Wronki spowodował śmiertelny wypadek

Dariusz D. zawodnik I-ligowej Amiki Wronki w piątek rano potrącił człowieka na ul. Gdańskiej w Szczecinie. Pieszy zmarł na miejscu

Do wypadku doszło wczoraj o godz. 5.10 na wysokości ulicy Merkatora w Szczecinie. Pieszy próbował przejść przez drogę na pasach, gdy paliło się dla niego czerwone światło. Widząc pędzący samochód, zatrzymał się i cofnął. Kierujący fiatem stilo 20-letni Dariusz D. uderzył w mężczyznę, gdy ten był na środku drogi. Potem przejechał przez przejście, uderzył prawym kołem w krawężnik. Koło się urwało i tak uszkodzony samochód zatrzymał się 150 metrów za przejściem. Szkło z rozbitej przedniej szyby raniło kierowcę.

- Pieszy zmarł na miejscu, a ranny kierowca został przewieziony do szpitala - mówi Artur Marciniak, rzecznik KM Policji w Szczecinie. - Badanie alkomatem na miejscu zdarzenia wykazało 0,48 mg/l alkoholu we krwi, czyli prawie promil. Powtórne badanie wykazało 0,38 mg/l. Oczywiście kierowcy pobrano też krew do badania.

Dariusz D. jest obrońcą I-ligowej Amiki Wronki. Wroniecki klub sprowadził go jako zupełnie nieznanego nastolatka z Celulozy Kostrzyn. Miał on tylko 16 lat i 4 miesięcy, gdy w 2000 r. zadebiutował w piłkarskiej ekstraklasie. Nim skończył 17 lat, miał już za sobą występ w Pucharze UEFA. Dariusz D. szybko zdobywał doświadczenie i został podstawowym graczem Amiki. W pierwszym meczu bieżącego sezonu doznał groźnej kontuzji i nie grał przez kilka miesięcy, leczył się w tym czasie m.in. w niemieckim Gelsenkirchen. Ostatni raz wystąpił w lidze na początku kwietnia. Od tego czasu znów nie mógł grać z powodu urazu nogi. Jest uważany za bardzo utalentowanego obrońcę, był regularnie powoływany do młodzieżowych reprezentacji Polski.

- Dariusz D. jest w szpitalu pod nadzorem policyjnym i przynajmniej do poniedziałku nie można przeprowadzić żadnych czynności w jego sprawie - mówi Anna Gawłowska - Rynkiewicz, rzecznik szczecińskiej prokuratury, która chce wystapić do sądu o tymczasowe aresztowanie piłkarza.

Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwym grozi mu kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, z podwyższeniem (zależnie od stopnia zawartości alkoholu) do 12 lat.

- Jest nam bardzo przykro z powodu tej sytuacji. Wiadomo, zginął człowiek... Ale nie chcę się wypowiadać, dopóki nie poznam szczegółów - mówi trener Amiki Stefan Majewski.

W październiku 1992 r. 25-letni piłkarz Górnika Zabrze Wojciech Ozimek spowodował wypadek, w którym zginęły 3 osoby. Zawodnik miał we krwi 2 promile alkoholu. Natychmiast po wypadku został aresztowany. Dwa miesiące później skazano go na 7 lat więzienia i 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Podczas odsiadywania wyroku Ozimek grał jednak w piłkę nożną, dostawał przepustki na czas treningów i spotkań ligowych.