Plusssz/Polonia wygrywa z Unią Leszno 47:43

Aż się chce płakać ze szczęścia, kiedy się nam układa tak, jak w ostatnim biegu. To jest wzruszające - rozkleił się Jacek Krzyżaniak po niezwykle dramatycznym widowisku, w którym kolejny raz w finałowym biegu bydgoski zespół rozstrzygnął zwycięsko losy meczu

Przed ostatnim biegiem spotkania aktualnego mistrza z wicemistrzem Polski był remis 42:42. "Polonia, Polonia!" - 10 tysięcy kibiców, w tym połowa na stojąco zagrzewała wówczas do boju Tomasza i Jacka Gollobów, Bracia już na pierwszym wirażu po starcie zamknęli Leigh Adamsa. Z tyłu został też Rafał Dobrucki. Mimo wściekłych ataków Adamsa, Gollobowie nie popełnili błędu i pewnie dojechali do mety ze zwycięstwem 5:1. Pierwszy wyskoczył na tor z gratulacjami rekonwalescent Krzyżaniak. Po rundzie honorowej, przy parkingu, bohaterowie ostatniego wyścigu pofrunęli na rękach kolegów z drużyny, mechaników i działaczy. - Gollobowie praktycznie nie przegrywają, jak jadą razem. Mówiłem więc chłopakom, że jak nie zapewnią zwycięstwa w XIII i XIV biegu, to z Gollobami będzie to raczej niemożliwe - nie krył kilkanaście minut później w parkingu trener Unii Jan Krzystyniak. W tych dwóch wyścigach nominowanych, czyli w decydującym momencie, błysnęli w Plusssz/Polonii Mirosław Kowalik i Todd Wiltshire. Kowalik wsiadł na jawę podstawioną przez T. Golloba i przez pół okrążenia prowadził przed najszybszym leszczynianinem Krzysztofem Kasprzakiem i Damianem Balińskim (temu na kole do samej mety trzymał się Grzegorz Czechowski). Kasprzak, tak jak w kilku wcześniejszych gonitwach, atakiem pod bandą przeszedł na czoło. Kowalik naciskał, ale prowadzenia już nie odebrał. Na szczęście, zamiast planowanego 1:5, było 2:4 i remis 39:39. Za chwilę parę Kasprzak-Lukas Dryml zaskoczył świetnym startem i przyblokowaniem na wirażu Wiltshire (za unistami został Michał Robacki, nękający Drymla atakami przez cztery okrążenia). Junior gości nie popuścił i na linii mety dopadł Australijczyka. Wielu kibicom wydawało się, że był minimalnie szybszy. - Sędzia z wieżyczki widział inaczej. Uznał, ze przegrałem o pół koła - skomentował tą sytuację Kasprzak. - Byłem szybszy od Wiltshire'a, ale powinienem się do niego dobrać okrążenie wcześniej. W ogóle po starcie pojechałem za szeroko i dałem Australijczykowi miejsce do ataku - dodał wicemistrz świata, który w całym meczu doznał tylko porażki z T. Gollobem (miał 15 pkt i dwa bonusy). - Gollob to już siła wyższa. Po prostu był nie do objechania - skwitował Kasprzak.

Wcześniej cały czas prowadziła Plusssz/Polonia, dwukrotnie nawet różnicą 6 pkt (15:9 i 27:21) i za każdym razem goście kontrowali (Adams z Drymlem i Kasprzakiem przywozili na 5:1 J. Golloba i Czechowskiego oraz najlepszą do tego momentu bydgoską parę Wiltshire-Robacki). Trybuny zawrzały przed VIII biegiem, gdy na tor wjechał, po 54 dniach przerwy, Krzyżaniak. Powrót po upadku w Zielonej Górze i serii urazów (zerwane mięśnie prawego przedramienia, uszkodzony nerw promieniowy w tejże ręce, złamany nadgarstek lewej ręki i kość jarzmowa - przyp. red.), był wymarzony, bo asystowany od startu przez T. Golloba, dowiózł za plecami do mety Drymla - trzeciego zawodnika Grand Prix Europy.

Dla Gazety

Jacek Gollob

zawodnik Plusssz/Polonii

Mamy bardzo dużo szczęścia, że w tak osłabionym składzie, umiemy pokonać Częstochowę i Leszno. Jestem bardzo zmęczony, ale szczęśliwy. Ostatnio zasypiam, zdając sobie sprawę, że w każdym meczu ligowym będę jechał w ostatnim biegu przeciwko uczestnikom cyklu Grand Prix. Jak widać, na razie potrafię się zmobilizować i obym nie zatracił formy. Przez ostatni tydzień wypadłem z żużla, bo musiałem rehabilitować się po upadku w meczu z Piłą. Mam pękniętą torebkę stawową w prawym nadgarstku, ręka na szczęście nie jest złamana, dobrze się czuję, więc jadę. Przez te urazy mam za dużo na głowie: nie mogę zajmować się młodzieżowcami, nie jestem i nie będę już i ich trenerem.Przekazałem wszystko Zdzisiowi Ruteckiemu. Do tego ofertę jazdy w Anglii złożyli mi działacze Oxfordu. Muszę przedyskutować to z ojcem oraz Tomkiem i w ciągu tygodnia się zdecydować.

Jan Krzystyniak

trener Unii

Słabiej pojechali dziś moi obcokrajowcy. Zawiódł zwłaszcza Dryml. Ten człowiek tylko pilnuje startów w Grand Prix. Jak tylko ma lepszy silnik, odstawiam go na cykl, a w naszej lidze eksperymentuje ze sprzętem. Robi tak regularnie. Tu też nie przywiózł jaw, na których wygrywał w Chorzowie. Mam nadzieję, że inne polskie kluby też przekonają się, że Czechów nie warto zatrudniać.

not. jad

Przejął się rolą

- Podkreślcie na czerwono: to on wygrał nam mecz - eksponował na konferencji prasowej Tomasz Gollob wkład Jacka Krzyżaniaka w sukces nad Unią Leszno. Na pewno kapitan Plusssz/Polonii przesadził, bo przecież sam okazał się wczoraj niepokonany, a "ojców sukcesu" było jeszcze kilku. Odwaga Krzyżaniaka biła jednak wczoraj po oczach. Jeszcze tuż po fatalnej kraksie popularnego "Krzyżaka" neurochirurg prof. Marek Harat mówił, jak nie o końcu kariery żużlowca, to nawet półrocznej żmudnej rehabilitacji. Tymczasem zawodnik potrzebował niespełna dwóch miesięcy, by znowu wsiąść na motor. I choć po kilku treningach z rezerwą i ostrożnością wyrażał się o swej dyspozycji, wiadomo było, że powrót do drużyny to już kwestia dni. I ten comeback nastąpił - śmiało to można powiedzieć - w kluczowym dla Plusssz/Polonii momencie. Cenna wygrana nad Unią pozwala znowu mieć nadzieję, że obrońca tytułu zmieści się za dwa miesiące w czołowej czwórce, która powalczy potem o ligowe medale. - Ale ja ciągle tej prawej ręki do końca nie czuję. Na trzecim okrążeniu już stawiało mi motor w poprzek. Gdybym był trochę zdrowszy, na pewno w obu swych biegach przywiózłbym z Gollobami podwójne zwycięstwa. Udało się z Tomkiem, ale muszę go przeprosić, że swym stylem jazdy blokowałem go i spowalniałem. Tak naprawdę tak się przejąłem, że prowadzę, że jechałem byle przed siebie - tłumaczył się Krzyżaniak dziennikarzom.I oby takich tłumaczeń, po skutecznej jeździe 35-latka rodem z Torunia, można było słuchać jak najczęściej jeszcze w tym sezonie.

PLUSSSZ/POLONIA BYDGOSZCZ - UNIA LESZNO 47:43

Plusssz/Polonia: T. Gollob 15 (3, 3, 3, 3, 3), Kowalik 3 (1, 0, -, -, 2), Robacki 7 (2, 3, 0, 2, 0), Wiltshire 8 (3, 1, 1, d, 3), J. Gollob 11 (2, 1, 3, 3, 2), Czechowski 0 (0, 0, d, w, 0), Stanisławski 0 (0), Krzyżaniak 3 (2, 1)

Unia: Dobrucki 6 (2, 2, 2, 0, 0), J. Rempała 2 (0, 0, -, 2, -), L. Dryml 6 (1, 2, 1, 1, 1), Łukaszewicz 0 (d, -, 0, -), Adams 10 (1, 3, 1, 3, 1, 1), Wolsztyński nie startował, Kasprzak 15 (3, 2, 2, 3, 3, 2), Baliński 4 (1, 2, 1)

Najlepszy czas: 64,48 s - Tomasz Gollob (w VI wyścigu)

Widzów: 10 tys.

Bohater meczu: Jacek Krzyżaniak - wymarzony powrót na wagę zwycięstwa w meczu