Rozmowa z prezydentem Krakowa o stadionie Wisły

Waldemar Kordyl: W tym roku miała się rozpocząć budowa nowego stadionu Wisły, a tymczasem sprawy formalne coraz bardziej się gmatwają. Prezydenta Krakowa oskarża się, że opóźnia sprawy. Ministerstwo Skarbu i Tele-Fonika chcą zamienić się terenami w Ożarowie i Krakowie, a Pan się na to nie zgadza, a dokładniej - nie chce Pan wygasić trwałego zarządu policji nad terenami Wisły.

Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski: Odpowiedziałem, że wygaszę trwały zarząd nad tym terenem, pod warunkiem że nie będę musiał płacić policji rekompensaty. Chodziło o 25 mln zł. Najpierw przyjechał jeden przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Pytał i był zdumiony, że taki zapis w ogóle się pojawił. Potem przyjechał drugi wysłannik, który mówił, że sporny punkt zostanie wycofany. Zaskoczeni byli pan Andrzej Bombaś z Tele-Foniki i pan Jerzy Bart z MSWiA, którzy negocjowali szczegóły porozumienia. To co, krasnoludki go dopisały?

Czy komendant małopolskiej policji zrezygnuje z rekompensaty?

- Z tego, co wiem, to nie. Gdyby tak postąpił, Najwyższa Izba Kontroli zarzuciłaby mu niegospodarność.

To jak można rozwiązać ten problem?

- Komendant może zrezygnować z pieniędzy, jeżeli dostanie takie polecenia od samego ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Janika. Ale i tak to komendant weźmie odpowiedzialność za wszystko.

A może zadłużony Kraków wolałby zaoszczędzić na budowie stadionu?

- Absolutnie nie. Poza tym zadłużenie miasta maleje, a nie rośnie. Gdyby oddzielić sprawę TS Wisła od sprawy budowy stadionu, to już dziś można rozpocząć realizację. Nadal uważam, że powinniśmy iść w kierunku powołania spółki miasta z Tele-Foniką. Tak, aby w Krakowie mógł powstać stadion z prawdziwego zdarzenia.

Ile ma Pan pieniędzy na budowę stadionu?

- Tyle, ile zapisano w uchwale budżetowej na 2003 rok. Mam zaplanowane 5 mln zł w rezerwie budżetowej.

Kiedy, Pana zdaniem, może rozpocząć się budowa?

- Na pewno nie w tym roku. Myślę, że realnym terminem jest 2004 rok. Trzeba jeszcze rozwiązać kwestię zagospodarowania planu przestrzennego terenów przy ul. Reymonta, pozwolenia na budowę, projektu stadionu i najróżniejszych przetargów.

Trwa jeszcze spór Towarzystwa Sportowego Wisła z Tele-Foniką o prawa do wiślackich terenów. Co o tym Pan sądzi?

- Każdy ma w tym sporze swoje interesy. Słyszałem, że Tele-Fonika gwarantowała Towarzystwu byt do 2006 roku. Wiadomo, że MSWiA od przyszłego roku przestaje finansować gwardyjskie kluby sportowe. W takim razie TS Wisła po obchodach stulecia [w 2006 roku - przyp. red.] przestanie istnieć jako klub i zostanie zamknięty. Nie ma co ukrywać, że dobrze prowadzony profesjonalny klub piłkarski to instytucja dochodowa. Młodzieżowa sekcja piłkarska kształci, wychowuje i daje następców do pierwszego zespołu. Ale przecież nie wszyscy młodzi ludzie grają w piłkę. Pozostałym sekcjom trudno będzie przetrwać.

TS Wisła chciałoby przejąć wiślackie tereny przez zasiedzenie.

- Nie mam oficjalnej infomacji na ten temat. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, opóźni to budowę stadionu.

Podejmie się Pan roli mediatora w sporze?

- Jeśli tylko zostanę poproszony, to nie widzę problemu. Kilka razy prosił mnie o to prezes Towarzystwa Ludwik Miętta-Mikołajewicz i starałem się mu pomóc. Z drugiej strony przedstawiciele TS i Tele-Foniki to dorośli ludzie i powinni się sami dogadać.

Czego w sprawie stadionu można się spodziewać w najbliższej przyszłości?

- Zupełnie nie wiem. Niezbadane są wyroki Ministerstwa Skarbu. Powtórzę raz jeszcze: w Krakowie trzeba zbudować porządny, piękny stadion.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.