Carl Lewis i inne gwiazdy ukrywały doping

Były pracownik komitetu olimpijskiego USA Wade Exum ujawnia: Ponad sto pozytywnych testów dopingowych amerykańskich sportowców zostało zatuszowanych. W tym testy Carla Lewisa w 1988 roku.

W czasie igrzysk w Seulu w 1988 roku za doping zdyskwalifikowano zwycięzcę biegu na 100 m Kanadyjczyka Bena Johnsona. Teraz okazało się, że drugi na mecie Carl Lewis, król lekkiej atletyki lat 80. i początku 90., trzykrotnie miał przed igrzyskami pozytywny wynik badania. Podczas zawodów kwalifikacyjnych do igrzysk testy Lewisa wykazały obecność małych, ale przekraczających dozwolony limit ilości pseudoefedryny, efedryny i fenylpropanolaminy, obecnych m.in. w wielu środkach na przeziębienie. Lewisa wstępnie zdyskwalifikowano, ale jego odwołanie zostało przyjęte - uznano argument o "nieumyślnym użyciu" podczas leczenia. Lewis w Seulu zdobył złoty medal na 100 m i w skoku w dal.

Człowiek, który ujawnił tysiące stron tajnych raportów - Wade Exum - był nie byle kim w amerykańskim sporcie. Zajmował stanowisko szefa kontroli antydopingowej komitetu olimpijskiego USA w latach 1991-2000. W sumie przygotował 30 tys. stron dokumentów, które według niego udowadniają tuszowanie dopingu lub nieefektywność kontroli antydopingowej. Według raportu, który na podstawie materiałów Exuma przygotował prestiżowy tygodnik "Sports Illustrated", w latach 1988-2000 było w USA ponad sto przypadków tuszowania dopingu. Do grona tych szczęśliwych dopingowiczów należeli sportowcy, którzy zdobyli 19 medali olimpijskich na igrzyskach w Los Angeles '84, Seulu '88, Barcelonie '92, Atlancie '96 i Sydney 2000, i przynajmniej 18 sportowców, których przyłapano na dopingu podczas eliminacji do kadry olimpijskiej i którzy potem startowali na igrzyskach.

Dlaczego Exum dopiero teraz zdecydował się na ujawnienie materiałów? Przygotował je na dowód w swojej własnej sprawie. Według niego komitet olimpijski USA (USOC) zwolnił go z pracy z powodów rasowych (Exum jest czarnoskóry). W zeszłym tygodniu sąd federalny prowadzący proces "Exum kontra USOC" odrzucił włączenie dokumentów do sprawy jako niezwiązanych z nią. Wtedy Exum przekazał je do redakcji "Sports Illustrated".

Inni znani sportowcy w raporcie Exuma

Mary Joe Fernandez (tenis) - przed igrzyskami w Barcelonie w 1992 roku wykryto u niej pseudoefedrynę. Nie została zdyskwalifikowana, w ogóle żadna kara nie została wymierzona. Zdobyła złoto i brąz. Dziennikarze "Sports Illustrated" dotarli do niej. Powiedziała, że niedozwolone środki dostały się do organizmu z lekami na przeziębienie...

Alexi Lalas (piłka nożna) - w 1992 został przyłapany na dopingu testosteronem. Pozwolono mu startować na igrzyskach. Jego agent Richard Motzkin powiedział, że wynik badania był "jednorazowym wyskokiem".

Joe DeLoach (lekkoatletyka) - identyczny przypadek co Lewis, ten sam moment, te same medykamenty, ta sama przyczyna późniejszego przywrócenia na bieżnię, tzn. "nieumyślne użycie". W Seulu pokonał Lewisa na 200 m i zdobył złoto.

Andre Philips (lekkoatletyka) - w Seulu na 400 m ppł pokonał słynnego Eda Mosesa, ale wcześniej został przyłapany na używaniu pseudoefedryny.

Radosław Leniarski:

Równi i równiejsi

Od lat wśród sportowców i dziennikarzy panuje opinia, że amerykańscy zawodnicy są łagodniej traktowani w sprawach niedozwolonego dopingu. Uważa się, że walkę z dopingiem paraliżuje w tym kraju groźba gigantycznych odszkodowań w procesach cywilnych przeciwko organizacjom sportowym orzekającym dyskwalifikację. W procesach założonych przez dopingowiczów.

Na całym świecie użycie efedryny lub innych stymulantów - nie wspominając o sterydach - powoduje automatyczną dyskwalifikację.

W USA tymczasem sportowa gwiazda przyłapana na dopingu z pomocą prawników może przekonać sąd, że otrzymała niesprawiedliwą karę od federacji sportowej, bo substancja zabroniona znajdowała się w leku na przeziębienie, sprzedanym w dodatku bez recepty na stacji benzynowej. Sąd cywilny oczywiście uznaje słuszność poszkodowanego - przecież sportowiec to też człowiek, musi się wyleczyć. Przepisy sportowe mają dla sądu niższą rangę. Sportowiec, mając w ręku korzystne orzeczenie, w następnym kroku żąda od federacji odszkodowania za utracone zarobki, utracone dobre imię, straty moralne. Federacja sportowa po trzech takich procesach, a nawet po jednym, ale efektownym, idzie z torbami.

Dlatego w przypadku znanych gwiazd, które stać na adwokatów i proces - jak dowodzą materiały Exuma - działacze przymykają oko. Wolą nie ryzykować katastrofy finansowej.

A to oznacza: przyzwolenie na zło (doping), wypaczenia systemu (antydopingowego), karykaturę (sportu). Czyli to, co dzieje się zawsze, gdy gdzieś pojawiają się równi i równiejsi.