Górnik Zabrze wyrównał rekord sprzed 41 lat!

Ostatnia dwucyfrówka padła w polskiej ekstraklasie, gdy na listach przebojów królował Elvis Presley, a w powietrze startował pierwszy Tupolew. W środę w Zabrzu piłkarze Górnika omal nie powtórzyli wyniku Legii Warszawa sprzed blisko pół wieku

Trzy tysiące kibiców zgromadzonych w środowy wieczór na stadionie przy ul. Roosevelta miało okazję być świadkami historycznego wydarzenia. Miejscowi piłkarze wygrali ze szczecińską Pogonią aż 9:0! Po raz ostatni taki wynik padł w polskiej ekstraklasie... także w Zabrzu 12 maja 1962 roku. Górnik pokonał wtedy Cracovię 9:0. Aż 6 goli w tamtym meczu zdobył Ernest Pohl. Zabrzanie wszystkie dziewięć goli strzelili w ciągu pierwszych 50 min, potem osiedli na laurach i dwucyfrówki nie było. Podobno przeszkodził trochę sędzia, który najpierw nie zauważył faulu na Pohlu w polu karnym, a potem nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Romana Lentnera, dopatrując się spalonego. Dodajmy, że w samej tylko 52. min zabrzanie trzy razy trafiali w słupek, gdy bramkarz Henryk Stroniarz leżał rozciągnięty na ziemi.

Co prasa pisała po tamtym meczu? "Pod Wawelem chodziły słuchy, że wielu piłkarzy zbyt często odwiedzało popularną winiarnię przy ulicy Sławkowskiej oraz nocny lokal Cyganeria przy ulicy Szpitalnej" - informował katowicki "Sport". Grę piłkarzy z Krakowa nazwano "zbiorowym paraliżem mięśni i pomyślunku". Kibice Cracovii nie przyszli następnego dnia na mecz Wisły, bo bali się, że wszyscy będą z nich drwili...

Śląski rekord dzierży od 1934 roku Ruch Chorzów. Wtedy właśnie "niebiescy" pokonali krakowskie Podgórze aż 13:0. Pięć goli w tamtym meczu strzelił Ernest Wilimowski, a cztery Teodor Peterek. Zaraz po wojnie chorzowianie omal nie poprawili tego osiągnięcia. Wygrali z Widzewem 13:1. - Zdobyłem w tym spotkaniu trzy bramki. Wtedy były jednak inne czasy. Grało się na wesoło, dla zabawy. Teraz piłkarze grają dla pieniędzy i stąd tak mało goli. Tym większy mam szacunek dla środowego wyczynu Górnika - mówi Gerard Cieślik, znakomity przed laty napastnik Ruchu i reprezentacji.

Jednak nie do "niebieskich" należy rekordowe zwycięstwo w naszej piłkarskiej ekstraklasie. W 1927 roku niesamowitym wyczynem popisali się zawodnicy Wisły Kraków, wygrywając z TKS Toruń 15:0! Mecz był popisem Henryka Reymana, który zdobył aż sześć goli.

Ostatnia dwucyfrówka padła w 1956 roku - Legia Warszawa pokonała Wisłę Kraków 12:0, a najlepszy na boisku był znowu Pohl, który aż pięć razy trafił do siatki. To były jednak zamierzchłe czasy - na listach przebojów królował wtedy Elvis Presley ze swoim hitem "Love Me Tender", pojawił się pierwszy samolot Tupolew 154, a na dnie Atlantyku ułożono pierwszy kabel telefoniczny.

Na koniec ostrzeżenie: piłkarze Górnika nie powinni zbyt długo świętować po środowym sukcesie. Przed 41 laty, gdy Górnik wygrywał 9:0 z Cracovią, w następnym spotkaniu przegrał z walczącym o utrzymanie ŁKS-em 2:3...