Czerkawski dla Gazety: Nie wracam do Szwecji

Mijający sezon był dla mnie najgorszym odkąd gram w NHL. Dlatego dobrymi występami w reprezentacji Polski chcę pomyślnie zakończyć tegoroczne rozgrywki - mówi ?Gazecie? nasz najlepszy hokeista Mariusz Czerkawski.

Michał Białoński: Podobno zamierza Pan wrócić do Djurgaarden Sztokholm?

Mariusz Czerkawski: Nic podobnego! To zwykłe spekulacje szwedzkiej prasy. Owszem, kilka miesięcy temu dzwonili do mnie ludzie z Djurgaarden, żeby wysondować jaka jest moja sytuacja, ale powiedziałem im, że przynajmniej na razie moja gra w Szwecji nie wchodzi w rachubę.

Dlaczego?

- Przecież jeszcze na przyszły rok mam ważny kontrakt w NHL, a to zupełnie inna bajka niż nawet mocna liga europejska. Muszę solidnie przepracować okres przygotowawczy, żeby odzyskać pozycję w lidze, przebić się do podstawowego składu Montreal Canadiens czy jakiegoś innego klubu.

Wcześniej jednak zamierzam postarać się o optymistyczny akcent na zakończenie sezonu. Mam na myśli walkę z reprezentacją Polski o awans do grupy A mistrzostw świata.

Podobno pański przyjazd jest już pewny?

- Powiedziałbym, że na 99 procent. Montreal ma niewielkie szanse na awans do play off, a sezon zasadniczy trwa tylko do końca marca.

Ale pan gra na razie w najlepszym klubie ligi AHL Hamilton Bulldogs, która na pewno zagra w decydującej fazie. Nie zechcą pana zatrzymać w "Buldogach"?

- Mam ustne zapewnienia szefostwa Montreal, że nie. Oczywiście dopóki nikt mi tego nie przedstawi na piśmie, to nie będę mógł wsiąść do samolotu. Nie chcę się wychylać i domagać pisemnej decyzji. W tej chwili w klubie czekają tylko na jakieś moje potknięcie, złą wypowiedź, żeby mnie ukarać. Wole przeczekać, lecz raczej jestem spokojny o to, że już 9 kwietnia wyląduję w Warszawie i zagram następnego dnia w sparingu reprezentacji Polski bodajże przeciwko Francji.