Liga angielska. 30. kolejka. Porażka Arsenalu

- Spokojnie, to my wciąż rozdajemy karty - mówił trener Arsene Wenger po wyjazdowej porażce zdziesiątkowanego Arsenalu z Blackburn. Londyńczycy mają tylko dwa punkty przewagi na Manchesterem United, który pokonał Aston Villę.

Francuski szkoleniowiec nie chce siać paniki, ale wygląda na to, że jego piłkarze wpadli w wyraźny dołek. We wtorek nie potrafili utrzymać prowadzenia w meczu Ligi Mistrzów z Romą, choć rywale przez ponad godzinę grali bez swojego lidera Francesco Tottiego. W sobotę sprawiali wrażenie zmęczonych i zniechęconych, a Wenger wyznał nawet, że poruszali się, jakby... nie mieli nóg. Trudno odgadnąć, co miał na myśli, a wcześniej trudno było zrozumieć, dlaczego tak błyskotliwi gracze jak Thierry Henry i Dennis Bergkamp przypominają kompletnie pozbawionych fantazji ligowych wyrobników. Na domiar złego na "Kanonierów" spadła plaga kontuzji, a w środę czeka ich bój o być albo nie być w Champions League z Valencią.

Z Blackburn nie zagrali David Seaman, obrońcy Ashley Cole oraz Sol Campbell, a także Patrick Vieira. W dodatku już w 18. minucie wskutek kontuzji z boiska zszedł Martin Keown. - Mamy 20 najwyższej klasy zawodników i Arsenal bez Keowna nie różni się niczym od Arsenalu z Keownem - powiedział Wenger. - Przegraliśmy nie z powodu jego nieobecności, ale dlatego, że traciliśmy piłkę w sytuacjach, w których zwykle jej nie tracimy. Nie brakowało nam szczęścia, nie interesują mnie też tłumaczenia, że byliśmy zmęczeni. Ponieśliśmy całkowicie zasłużoną porażkę i mam nadzieję, że taki mecz już nam się nie zdarzy - zakończył Francuz.

Ostre słowa, ale chyba trochę niesprawiedliwe wobec graczy. Kiedy Arsenal toczył ciężki bój z Romą, piłkarze Blackburn spokojnie trenowali w hiszpańskim słońcu. A obronę londyńczyków pozbawioną Campbella, Cole'a i Keowna w meczu z Valencią trudno sobie wyobrazić, zwłaszcza że Pascal Cygan udowodnił w sobotę, że umiejętnościami wyraźnie ustępuje partnerom.

Manchester pokonał Aston Villę dzięki golowi Davida Beckhama, któremu podawał Ryan Giggs. - Oglądałem ten mecz i sądzę, że równie dobrze wygrać go mogli gospodarze - opowiadał dziennikarzom Wenger. - A ponieważ nasz najgroźniejszy rywal ma w końcówce sezonu trudnych przeciwników, wciąż uważam, że to my rozdajemy karty - zakończył Francuz, który walkę o mistrzostwo wciąż sprowadza do wyścigu Arsenalu i MU. Za faworytami czai się jednak nowa siła - Newcastle, które traci już tylko pięć punktów do lidera. Z napastnikiem tej klasy i w takiej formie jak Alan Shearer to strata absolutnie do odrobienia.

Wyniki 30. kolejki:

ASTON VILLA - MANCHESTER UNITED 0:1 (0:1): Beckham (12.)

BLACKBURN - ARSENAL 2:0 (1:0): Duff (21.), Tugay (52.)

CHARLTON - NEWCASTLE 0:2 (0:1): Shearer (33. karny), Solano (49.)

EVERTON - WEST HAM 0:0

FULHAM - SOUTHAMPTON 2:2 (1:0): Saha (44.), Svensson (52. samob.) - Beattie (81.), Svensson (90.)

LEEDS - MIDDLESBROUGH 2:3 (1:2): Viduka (24., 76.) - Maccarone (36. karny), Juninho (45.), Geremi (64.)

SUNDERLAND - BOLTON 0:2 (0:0): Okocha (50.), Frandsen (55.)

MANCHESTER CITY - BIRMINGHAM CITY 1:0 (0:0): Fowler (70.)

TOTTENHAM HOTSPUR - LIVERPOOL 2:3 (0:0): Taricco (49.), Sheringham (87.) - Owen (51.), Heskey (72.), Gerrard (82.).

WEST BROMWICH ALBION - CHELSEA 0:2 (0:1): Stanic (38.), Zola (55.)

Najskuteczniejsi:

19 - Beattie (Southampton), Henry (Arsenal);

16 - Shearer (Newcastle).

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.