Nafta Piła zdobyła Puchar Polski w siatkówce!

Pilanki zdobyły trofeum po raz trzeci i zagwarantowały sobie miejsce w europejskich pucharach

Skład turnieju finałowego w Pile był dość zaskakujący. Zabrakło w nim bowiem czołowych polskich ekip, takich jak Danter Poznań, Stal Bielsko-Biała czy Winiary Kalisz. Zakwalifikowały się za to niżej notowane zespoły z Mielca, Wrocławia i Bydgoszczy. W tej sytuacji gospodarz - Nafta Piła, czterokrotny mistrz Polski i trzykrotny zdobywca Pucharu Polski - był zdecydowanym faworytem.

Potwierdziły to już sobotnie mecze finałowe. Po nich do domu mogły jechać drużyny Banku Pocztowego Bydgoszcz i TeleNetu-Autopartu Mielec. Przy czym mielczanki odpadły po błyskawicznej klęsce z Naftą, za to bydgoszczanki - po zażartym, pięciosetowym boju z Gwardią Wrocław. Młody zespół z Wrocławia wygrał mecz 3:2 (25:18, 25:23, 19:25, 12:25, 15:11). W tym pojedynku emocji nie brakowało, a wrocławianki zeszły z parkietu wykończone, co jeszcze ograniczyło ich szanse w pojedynku finałowym z Naftą Piła.

Pilanki dość łatwo prześlizgnęły się przez półfinał z Mielcem. W pojedynku tym tylko w pierwszej partii siatkarki TeleNetu objęły prowadzenie i nawiązały walkę z grającą na "minimalnych obrotach" Naftą. Pozostałe dwa sety były niezwykle jednostronne.

Nafta Piła - TeleNet-Autopart Mielec 3:0 (25:23, 25:13, 25:18)

NAFTA: Archangielska, Liktoras, Rosner, Beżenar, Orłowska,

Mirek oraz Malujdy (libero), Kovacova, Karczmarzewska, Kupisz. TELENET: Śrutowska, Natanek, Kicior, Nykiel, Pykosz,

Staniszewska oraz Kościelna (libero), Grzesiak, Urbaniak.

Gwardia była tylko nieco trudniejszym rywalem od Mielca. Przewaga pilanek w pierwszym secie była ogromna. Nafta wygrywała już 16:9 i 24:16. Największy kłopot mistrzynie Polski miały ze zdobyciem decydującego punktu. Przy stanie 24:18 Agnieszka Orłowska potężnie zaatakowała z drugiej linii i trafiła piłką Annę Barańską. Sędziowie uznali jednak, że skrzydłowa Nafty nadepnęła na linię i przyznali punkt Gwardii. Po chwili zablokowana została Milena Rosner i zdenerwowany trener Matlak poprosił o przerwę. To pomogło, bo po chwili rezerwowa Katarina Kovacova trafiła piłką tuż przy końcowej linii i Nafta wreszcie skończyła seta.

Ku zaskoczeniu kibiców, później inicjatywę przejęły wrocławianki. Bardzo dobrze zagrywała Joanna Kaczor, a potężnymi atakami popisywała się Barańska. Nafta zdołała doprowadzić do remisu 7:7, później - 10:10. Wtedy spiker meczu ogłosił, że Adam Małysz wygrywa w Holmenkollen po pierwszej serii, co wywołało wrzawę wśród 1000 kibiców.

Wrocławianki zdobyły cztery kolejne punkty i po raz pierwszy w meczu objęły wyraźne prowadzenie. Po fatalnym zagraniu Kovacovej w aut trener Matlak wprowadził z powrotem na parkiet Joannę Mirek, która też nie grała zbyt dobrze. Po chwili było już 17:12 dla Gwardii, a potem 20:14. Archangielską zmieniła Małgorzata Kupisz, ale w decydującej części seta to doświadczona rozgrywająca Nafty rozdawała znów piłki.

Gdy na zagrywkę weszła Irina Beżenar, Nafta odrobiła niemal wszystkie straty. Po fatalnych błędach wrocławianek w przyjęciu i rozegraniu piłki było już tylko 20:21. Tym razem trener Gwardii Jacek Grabowski poprosił o czas i jego zespół jeszcze raz zerwał się do boju. Przy stanie 21:23 sędziowie po kontrowersyjnej decyzji przyznali punkt Gwardii, choć atak wrocławianek był autowy. Na nic zdały się protesty trenera Matlaka. Wtedy klasę pokazała Archangielska, która właśnie wróciła na parkiet. Najpierw wspólnie z Mileną Rosner dwukrotnie zablokowała piłki potężnie bite przez Barańską. Do remisu 24:24 doprowadziła także rozgrywająca Nafty, która przebiła się przez ręce Katarzyny Mroczkowskiej niezbyt mocnym atakiem. Po chwili zaś Archangielska w pojedynkę zablokowała atak Barańskiej, a kropkę nad i postawiła Mirek, która wykorzystała niezrozumienie w szeregach rywalek i posłała im asa serwisowego.

To podłamało siatkarki z Wrocławia, które w trzecim secie nie stawiały już oporu. - Wygrana w sobotnim meczu z Bankiem Pocztowym to i tak dużo, jak na mój zespół - skomentował trener Grabowski. - Na więcej nas teraz nie stać.

Przez większą część ostatniego seta najstarszymi zawodniczkami w jego zespole były 23-letnie Katarzyna Mroczkowska i Anna Świętońska, podczas gdy najmłodszymi zawodniczkami w Nafcie były 25-letnie Agata Karczmarzewska i Agnieszka Orłowska.

W finałowym meczu nie zagrała Maria Liktoras, która sobotni mecz z Mielcem przypłaciła krwiakiem pod okiem. - Jak się rozpoczyna mecz bez jednej z najlepszych zawodniczek, to zawsze jest odrobina stresu - mówiła Milena Rosner.

Nafta Piła - Gwardia Wrocław 3:0 (25:20, 26:24, 25:15)

NAFTA: Archangielska, Rosner, Beżenar, Orłowska, Mirek,

Karczmarzewska oraz Malujdy (libero), Kovacova, Kupisz

GWARDIA: Świętońska, Barańska, Mroczkowska, Bamber, Kaczor,

Wieliczko oraz Jagiełło (libero), Szkudlarek, Wojno

Mecz trwał 111 minut (23+27+21)

dla Gazety

Jerzy Matlak

trener Nafty Piła

To nie było olśniewające widowisko, ale tak już jest w pucharach. Uważam, że mój zespół stać na dużo więcej. Teraz czekają nas dwa tygodnie do najważniejszych spotkań w play-off i musimy się do nich przygotować. Jedziemy na zgrupowanie do Wałcza.

Jacek Grabowski

trener Gwardii Wrocław

Okazało się, że jeszcze za wcześnie, abyśmy mogli sięgnąć po takie trofeum. Tutaj nawet Urałoczka prowadziła 24:19 [w Pucharze Europy - przyp. red.] i nie wygrała. Wyeliminowaliśmy wcześniej Winiary i Dantera, ale Nafta była już za silna. To najlepszy zespół w Polsce.

Agnieszka Orłowska

siatkarka Nafty Piła

Dla mnie znacznie ważniejsze jest mistrzostwo kraju niż Puchar Polski.

Najlepsze w finale PP

rozgrywająca: Irina Archangielska (Nafta)

atakująca: Anna Barańska (Gwardia)

blokująca: Milena Rosner (Nafta)

libero: Agnieszka Jagiełło (Gwardia)

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.