Polonia Warbud Warszawa - Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 85:73

Nie lubię, gdy moja drużyna uzyskuję dużą przewagę już na początku, bo potem różnie bywa z psychiką zawodników - mówił po meczu trener Polonii Warbud Dariusz Szczubiał. Powodów do zmartwienia nie miał, bo w sobotę zwycięstwo Polonii nad osłabioną kontuzjami Stalą nie było zagrożone ani przez chwilę

Dzięki tej wygranej i sensacyjnej porażce Śląska w Pruszkowie, warszawianie zrównali się w tabeli z mistrzami Polski, a do trzeciej Stali tracą już tylko jeden punkt. Szansę na zajęcie trzeciego miejsca przed play off znacznie wzrosły. - Walka o miejsca 3-5 dzięki dzisiejszym wynikom zrobiła się niezwykle ciekawa - cieszył się trener Polonii Dariusz Szczubiał. - Wszystko jest tu jeszcze możliwe.

Kibice, wśród których w Dzień Kobiet było sporo pań obdarowanych tulipanami przez organizatorów, spodziewali się zaciętego spotkania. Stal wygrała dwa mecze z warszawianami w tym sezonie, a Polonii nigdy nie odpowiadał styl gry zawodników Andrzeja Kowalczyka. Tymczasem już po siedmiu minutach było 26:10, a Polonia przewagę do końca. - Nie spodziewałem się łatwego meczu - przyznał Walter Jeklin. - Gdy usłyszałem o kłopotach zdrowotnych przeciwników, wiedziałem, że może być dobrze.

W Polonii świetnie grał Rolandas Jarutis. Litewski rozgrywający postawił sobie chyba za punkt honoru udowodnienie, że jest lepszy od rozgrywającego ostrowian Erica Elliota, którego zmiennikiem był kiedyś w Lietuvos Rytas Wilno. Pierwsze dwadzieścia minut sobotneigo meczu można uznać za najlepsze w wykonaniu tego zawodnika w barwach Polonii. Ochrzczony przez kibiców "Speedy Gonzales" ze swobodą mijał rywali i co najważniejsze nie gubił w dryblingach, tylko trafiał i podawał kolegom. W drugiej części meczu znów zaczął ulegać starym nawykom i w pojedynkę starał pokonać Stal.

Na usprawiedliwienie Elliota, którego przed spotkaniem najbardziej obawiał się Szczubiał, trzeba powiedzieć, że Amerykani grał z kontuzją mięśnia dwugłowego, która nie pozwoliła mu dotrwać do końca meczu. Ponieważ drugi rozgrywający Stali, Paweł Szcześniak, w drugiej kwarcie skręcił sobie kostkę, na ostatnie cztery minuty na parkiecie pojawili się nieznany szerszej publicznoś ci Michał Wiesner i asystent trenera Kowalczyka w przebraniu zawodnika Wadim Czeczuro. - Mam szpital w drużynie, zostałem praktycznie bez jedynki [rozgrywającego - adb] - żalił się po meczu trener gości. - Za rozgrywanie będą musieli się wziąć Jerry Hester i Wojciech Szawarski.

Ten pierwszy w Warszawie się pojawił, ale caly mecz przesiedział w cywilnym stroju na ławce rezerwowych. Najlepszy strzelec Gipsaru powinien być już gotowy na środowe spotkanie z Ideą, natomiast rehabilitacja Szcześniaka i Elliota ma potrwać dłużej.

Bez podstawowych graczy Stal nie potrafiła nawiązać równorzędnej walki z zespołowo grającymi Polonistami. Punkty zdobywali oprócz Jarutisa (14 pkt do przerwy) Ed O'Bannon i Walter Jeklin, na tablicach niepodzielnie rządził Eric Taylor, który w pierwszej połowie zebrał więcej piłek (11), niż cały zespół Stali (8). Amerykanin mógł być niezadowolony tylko z dwóch nieudanych prób wsadów w drugiej połowie, gdy ostro faulowali go przeciwnicy.

Ciekawie zrobiło się nieoczekiwanie w czwartej kwarcie. Momenty dekoncentracji gospodarzy wykorzystywał bezlitośnie Dariusz Parzeński, który prawie wszystkie punkty (12 z 15) zdobył w czasie ostatnich dziesięciu minut. Na cztery minuty przed końcem po rzutach za 3 Grzegorza Arabasa i Parzeńskiego było tylko 76:68 dla Polonii. Nieliczna grupka kibiców Stali, która przyjechała do hali AWF szykowała się na emocje do końca, ale napięcie znikło równie szybko, co się pojawiło. Wojciech Szawarski nie umiał pogodzić się z decyzją sędziów, że faulował Jarutisa. Krytyka nie spodobała się arbitrom, którzy ukarali gracza Stali przewinieniem technicznym. Po dwa rzuty wolne trafili Jarutis i Walter Jeklin i było po meczu.

- Widać było, że przeciwnikom zabrakło argumentów, które mogliby nam przeciwstawić - stwierdził Dariusz Szczubiał. - Normalnie nie lubię, gdy mój zespół uzyskuje na początku dużą przewagę, bo potem zawodnicy mogą się zablokować, rzuty nie wpadają i robi się nerwowo.

- Trudno być zadowolonym po porażce, ale wobec kłopotów kadrowych mogę mieć pretensję tylko o pierwszą kwartę, gdy zagraliśmy bez koncentracji - przyznał trener Kowalczyk. - Mamy problemy, ale nie możemy wszystkiego tłumaczyć kontuzjami.

Polonia Warbud Warszawa - Gipsar Stal Ostrów 85:73

Kwarty: 36:19, 12:11, 22:20, 15:23

Polonia: O'Bannon 24 (2), Jeklin 20 (2), Jarutis 18 (1), Taylor 13, Sidor 0 oraz Kalamiza 7 (1), Karwowski 3, Grudziński 0, Hlebowicki 0.

Gipsar: Parzeński 15 (2), Furman 15 (1), Elliot 12 (2), Szawarski 10, Szcześniak 4 oraz Arabas 11 (3), Sroka 6, Danusevicius 0, Czeczuro 0, Wiesner 0.

Gracz meczu: Eric Taylor - już w pierwszej połowie więcej zbiórek (11), niż cały zespół Stali (8)