Siatkówka - Puchar Europy: Nafta Piła - Urałoczka Jekaterinburg 2:3

Choć Nafta prowadziła ze słynną Urałoczką już 2:0, to ostatecznie przegrała 2:3. W awans do czołowej czwórki nie wierzą już nawet działacze z Piły, którzy po meczu zrezygnowali z organizacji turnieju Final Four.

Zdecydowanym faworytem wczorajszego meczu była Urałoczka. W sukces Nafty wierzyli jednak pilscy kibice, którzy wypełnili halę przy ul. Żeromskiego do ostatniego miejsca, choć w tym samym czasie piłkarska reprezentacja Polski grała towarzyski mecz z Chorwacją.

Zawodniczki z Jekaterinburga były pewne swego. Na przedmeczową rozgrzewkę wyszły bardzo skoncentrowane - w ogóle się do siebie nie uśmiechały, nie żartowały. Ich trener, słynny "car" rosyjskiej siatkówki Nikołaj Karpol, jeszcze przed meczem nakrzyczał na niektóre ze swoich podopiecznych za to, że nie odbijają piłki z należytą siłą. Pilanki z kolei były rozluźnione, bo wiedziały, że tylko w ten sposób można podjąć wyrównaną walkę z Urałoczką. Któż mógł jednak wtedy przypuszczać, że będzie to pięciosetowe spotkanie, a mistrz Polski będzie tak blisko pokonania jednej z najsilniejszych ekip na świecie.

Przygotowania z mężczyznami

W pierwszej partii pilanki toczyły wyrównaną walkę ze swoimi rywalkami. Głównie zależało im na tym, aby z ataku wyeliminować ponaddwumetrową Jekaterinę Gamową. Gdy to się nie udawało, zawsze jednak zdążały postawić szczelny, potrójny blok. Na początku meczu Gamowa rzadko się przez niego przebijała. Być może pilankom pomogło to, że przygotowywały się do tego meczu, grając towarzysko z męskim zespołem Śnieżki-Joker Piła. Gdy jednak Gamowa stanęła w polu zagrywki, natychmiast jej zespół uzyskał dwupunktowe prowadzenie. W drugiej części tego seta Urałoczka przypominała walec, który jadąc jednostajnym tempem miażdży w końcu swoje rywalki. Wystarczył bowiem moment dekoncentracji ze strony Nafty, by Urałoczka prowadziła nawet 24:20.

W tym momencie jednak stało się coś nieprawdopodobnego. Na zagrywkę weszła, grająca wczoraj mecz życia, Agata Karczmarzewska i pilanki zdobyły sześć punktów z rzędu! Kibice szaleli, Anastazja Bielikowa chwytała się za głowę, a trener Karpol, który na początku meczu siedział na fotelu jak zahipnotyzowany, wydzierał się na swoje zawodniczki. - To był prezent dla Piły od siatkarek Urałoczki, a nie mojego klubu. Nie miały one prawa tego przegrać - stwierdził później Karpol.

Oczko Karczmarzewskiej

Na początku drugiej odsłony zawodniczki rosyjskie były wciąż oszołomione, więc Nafta szybko zdobywała przewagę. Wśród rywalek narastała frustracja. Świadczyły o tym trzy z rzędu zepsute zagrywki (kolejno przez Gamową, Elenę Płotnikową i Bielikową). Załamały się już zupełnie, gdy Irina Archangielska zaserwowała dwa razy z rzędu bardzo lekko, jednak tak precyzyjnie, że piłka puszczona przez Rosjanki wpadała na linię końcową boiska. Było wtedy 11:6 dla Piły.

Karpol poprosił o czas i zrugał przede wszystkim Gamową, która od początku tego seta grała słabo. - Zagrywka w siatkę, atak w siatkę, co to ma znaczyć - wrzeszczał. W tym okresie przyćmiła Gamową Maria Liktoras. Natomiast, gdy Archangielska miała problemy z rozegraniem, kierowała piłki do bezbłędnej Karczmarzewskiej. Ta ostatnia tylko w drugim secie zdobyła 7 pkt, a w całym meczu - 21!

Mimo pewnych problemów w końcówce seta Nafta objęła jednak prowadzenie 2:0. Szczęście było bardzo blisko, gdy jednak po przerwie oba zespoły wyszły na parkiet, Urałoczka szybko - po zagrywkach Olgi Czukanowej - prowadziła 5:0. - Przy stanie 2:0 przychodzi pewne rozluźnienie i dekoncentracja. Tylko wielkie zespoły potrafią w tym momencie grać na takim samym poziomie - stwierdziła Karczmarzewska, a trener Nafty Jerzy Matlak dodał: - Zawodniczki rosyjskie myślały, że ten mecz będzie trwał niespełna godzinę. Tymczasem, gdy przegrały dwa pierwsze sety, zdały sobie sprawę z tego, że to ostatni moment na odwrócenie losów meczu. I w tym momencie przestały po prostu popełniać błędy.

Na meczu był obecny wiceprezes Dantera Poznań Andrzej Niemczyk, który początek trzeciego seta uznał za decydujący. - Pilanki wtedy chciały przyjmować piłkę bardzo dokładnie, niemal perfekcyjnie, a tymczasem wystarczyło tylko utrzymać piłkę po swojej stronie. Potem można było myśleć o zmuszeniu załamanych Rosjanek do błędów.

A później już tylko Urałoczka...

Trzecią partię Urałoczka wygrała bardzo szybko, mimo że trener Matlak próbował jeszcze wpuszczać na parkiet Katarinę Kovacovą i Małgorzatę Kupisz. Pole manewru miał jednak niewielkie. - O czym ja mam wam mówić, jak wy popełniacie tak szkolne błędy - mówił podczas jednej z przerw do swoich podopiecznych. W czwartym secie Nafta przegrywała jeszcze 12:13, jednak w tym momencie swoją klasę pokazała Gamowa. Najpierw skutecznie zaatakowała, a potem dodała dwa kolejne punkty z zagrywki. Kibice mogli zatem przygotowywać się do tie-breaka.

Ten rozpoczął się dla Nafty fenomenalnie. Trzy ataki Mileny Rosner i fantastyczna akcja w obronie, gdy pilanki biegły za piłką kilka metrów poza boisko i nadludzkim wysiłkiem przebiły ją na drugą stronę, a Rosjanki się pogubiły, Nafta prowadziła 4:1. Urałoczka doprowadziła do remisu przy stanie 12:12, a potem wygrywała nawet 14:12. Ostatni zryw pilanek pozwolił im jeszcze wyrównać, ale dwa kolejne i decydujące punkty zdobyły siatkarki z Jekaterinburga. Mecz udanym blokiem zakończyła Elizawieta Tiszczenko.

Kibice w Pile byli załamani, a działacze Nafty podjęli szybką decyzję. - Rezygnujemy z organizacji turnieju Final Four - poinformował wiceprezes Radosław Ciemięga. - W czwartek wyślemy do Europejskiej Konfederacji Siatkówki pismo w tej sprawie - dodał.

Nieco otuchy w serca pilanek wlał Andrzej Niemczyk. - Nafta może wygrać w Moskwie 3:1, przecież Teneryfa rok temu też tego dokonała [wygrała 3:0 - przyp. red.], a Urałoczka była wtedy silniejsza - stwierdził. - Ten mecz był słaby z obu stron ze względu na dużą ilość błędów. Trzeba je przed rewanżem wyeliminować - dodał. - Najgorsze jest jednak to, że nie mam właściwie żadnego pola manewru - rozkładał ręce trener Matlak.

Nafta Piła - Urałoczka Jekaterinburg 2:3 (26:24, 25:22, 12:25, 20:25, 14:16)

Nafta: Archangielska, Liktoras, Orłowska, Rosner, Karczmarzewska, Beżenar oraz Malujdy (libero), Kupisz, Kovacova.

Urałoczka: Bielikowa, Safranowa, Tiszczenko, Czukanowa, Gamowa, Płotnikowa oraz Gołubienko (libero).

Mecz trwał: 101 min (25+21+18+21+16). Widzów: 2 tys.

Bukmacherzy wierzyli w Naftę

Dość zaskakujące kursy zaproponowali przed meczem bukmacherzy. Szanse Nafty i Urałoczki oceniali niemal na równi! Profesjonał płacił za wygraną Nafty w stosunku 1,78 :1 i tyle samo za wygraną Urałoczki. W STS za wygraną Nafty płacono 2:1, za wygrana Rosjanek - 1,6:1

W innych meczach 1/4 finału:

Foppapedretti Bergamo (Włochy) - Jedinstvo Užice (Jugosławia) 3:0 (25:11, 25:19, 25:19)

RC Cannes (Francja) - CV Teneryfa (Hiszpania) 3:2 (22:25, 25:23, 26:24, 30:32, 15:13)

Dziś o godz. 20.30 - mecz Volley Modena (Włochy) z Damesą Burgos (Hiszpania)

Rewanże 18 i 19 lutego

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.