Samoobrona rządzi Stadionem Narodowym w Chorzowie!

Marek Gogółka z Samoobrony, nowy szef Stadionu Śląskiego, nigdy wcześniej nie oglądał meczu w Chorzowie.

Przed dwoma tygodniami podczas wizyty na Stadionie Śląskim wicemarszałek sejmiku Jan Grela z Samoobrony zapowiedział, że na Narodowym będą zmiany. Szybko wprowadził swoje słowa w życie: od wczoraj obowiązki dyrektora stadionu sprawuje jego partyjny kolega - Marek Gogółka.

Nowy szef stadionu pochodzi z Ustronia. Ma 32 lata i w trakcie ostatnich wyborów samorządowych kandydował bez powodzenia do sejmiku śląskiego z Samoobrony. Jest absolwentem Wydziału Organizacji i Zarządzania Politechniki Śląskiej. W środowisku sportowym nie jest znany. Zarówno prezes śląskiego OZPN Rudolf Bugdoł, jak i sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina nic nie potrafili o nim powiedzieć.

- Pracowałem dotychczas w kilku firmach prywatnych, które zajmowały się doradztwem gospodarczym i transportem międzynarodowym - zdradził Gogółka. Przedstawił także swoją wizję rozwoju. - Chciałbym, by inwestycje na obiekcie zarabiały na siebie. Główna bariera, która ogranicza wszystkie poczynania, to finanse - zdradził.

Trochę zdumiewa fakt, że Gogółka nigdy wcześniej nie widział meczu na Stadionie Śląskim. - Prawdziwy obraz stadionu odbiega na niekorzyść od tego znanego z telewizyjnych ekranów - uznał.

Gogółka ma żonę Beatę, czteroletniego syna Wojtka i trzyletnią córkę Gabrysię. Jak mówi, jego hobby to prawo gospodarcze.

- Na razie mam umowę na czas określony. Do momentu, kiedy dotychczasowy dyrektor będzie na zwolnieniu lekarskim - powiedział nowy szef największego obiektu sportowego w Polsce.

Nieoficjalnie wiadomo, że jego poprzednik, Marek Potapowicz ze zwolnienia do pracy już raczej nie wróci. Gdy przestanie przedstawiać zwolnienia, ogłoszony zostanie konkurs na jego stanowisko.

Potapowicz wydawał się specjalnie zdziwiony, że stracił posadę. - No tak, czułem, że mnie odwołają. Teraz jestem na nartach i na Śląsku będę w połowie tygodnia - przyznał przez telefon.