Trzy sekundy Adama Romańskiego: Winny trener?

1

- Współczuję trenerowi Konieckiemu, bo wiem, jak boli taka porażka - podsumował mecz Old Spice - Gipsar i dwie dogrywki trener gości Andrzej Kowalczyk. Po chwili Arkadiusz Koniecki wziął całą winę za porażkę na siebie. Zabrzmiało to trochę jak żart, bo w meczu z dwiema dogrywkami, obfitującym w liczne zwroty akcji, zrobił wiele, żeby zwyciężył jego zespół. To nie on, ale Omar Sneed wiele razy łamał taktykę, żeby wykonać rzut z dystansu (1/9 za trzy w meczu, wszystkie rzuty w drugiej połowie i dogrywkach). To nie on, tylko Łukasz Seweryn dobił bez potrzeby piłkę do kosza, gdy już była w obręczy po faulu na Sneedzie, przez co Old Spice stracił pewne dwa punkty. I tak dalej, i tak dalej. Winny trener? Zdecydowanie przesada.

2

Gdyby jednak tak było naprawdę, konferencje prasowe byłyby niepotrzebne. Przegrany trener powiedziałby, że wszystko bierze na siebie, wygrany by mu współczuł i można byłoby iść do domu. Tymczasem sztuka prowadzenia zespołu w takich meczach to często kwestia wyczucia. Trener Kowalczyk w jednej z końcówek nakazał faulować rywali przy własnym prowadzeniu dwoma punktami. Omar Sneed doprowadził do remisu, a na dobrą akcję Stali zabrakło czasu. Zła decyzja. Arkadiusz Koniecki przez całą czwartą kwartę nie wpuścił na boisko dominującego pod tablicami Andrieja Sawczenki, a jego zawodnicy w tym czasie chyba z 15 kolejnych rzutów za trzy. Zła taktyka. Kilku najlepszych trenerów świata by się wściekło. Ale na kontrolę nad poczynaniami zespołu na boisku pracuje się bardzo długo.

3

Gipsar-Stal to drużyna dziwna pod wieloma względami, ale chyba już powoli wracająca do normalności. Chyba już w Ostrowie przyhamowali nieco z ambicjami ponad miarę. Zawodnicy zagraniczni mają indywidualnych sponsorów, krajowi - nieco problemów z wypłatami. Ale w składzie jest tylko ośmiu ligowych graczy, plus zawieszony na razie przez PZKosz Grzegorz Arabas. Na ławce zawodników udają drugi trener Wadim Czeczuro i młodszy brat Dariusza Parzeńskiego. Szkoda, że na te wycieczki nie mogą jeździć obiecujący juniorzy Stali, ale taki jest problem większości zespołów PLK. Dla kibiców w Ostrowie za to najważniejsze, że znów ich zespół będzie w pierwszej szóstce ligi.