Paszulewicz: Mam szansę na grę w jedenastce Wisły

- W obliczu powrotu do gry Kazia Moskala być może łatwiej będzie mi wywalczyć miejsce w obronie niż w pomocy, choć i tu konkurencja jest dosyć duża - mówi ?Gazecie? Jacek Paszulewicz.

Michał Białoński: Nieoczekiwanie pojawiła się dla Pana szansa na przedarcie się do podstawowego składu Wisły w roli obrońcy. Odpowiada to Panu?

Jacek Paszulewicz: Cieszę się, że trener widzi dla mnie miejsce w defensywie. Sam również nieźle się czuję w obronie pomimo nie najlepszych wyników osiąganych w dotychczasowych sparingach.

Co ważne, w Holandii strzelał Pan też gole.

- Co jakiś czas trafiam do bramki, ale to fakt, że z taką częstotliwością rzadko mi się to zdarza. Czasem miałem pecha i odbita ode mnie piłka wpadała do naszej bramki.

Jakie ma Pan doświadczenia z gry w liniach defensywnych?

- Kiedyś w ŁKS-ie grałem w obronie. Mieliśmy wówczas bardzo słaby zespół, walczyliśmy o utrzymanie. Obowiązywał głęboko defensywny wariant ustawienia drużyny: 4-5-1. Wtedy grałem na środku i na boku obrony. Po przejściu do Polonii Warszawa zaczynałem jako lewy obrońca w systemie gry trójką z tyłu. Dopiero trener Dariusz Wdowczyk przekwalifikował mnie na defensywnego pomocnika. Przy czym Polonia miała inaczej ustawioną pomoc niż teraz Wisła. Większy nacisk kładziono na obsadzenie środka pola, gdzie grało nas trzech, a nie dwóch jak w Wiśle.

W obliczu powrotu do gry Kazia Moskala być może łatwiej będzie mi wywalczyć miejsce w obronie niż w pomocy, choć i tu konkurencja jest dosyć duża.

Po dwóch dniach treningów w Krakowie okazało się, że w takich warunkach nie ma co marzyć o osiągnięciu właściwej dyspozycji na mecz z Lazio.

- Na szczęście na Cyprze panują o niebo lepsze warunki. Natomiast z drugiej strony, ciągłe wyjazdy na zgrupowania są uciążliwe dla kolegów, którzy mają rodziny. Przecież byliśmy w kraju ledwie trzy dni. Jednak nikt nie narzekał, wszyscy się spakowali i tak oto jesteśmy w Limassol.

Wisła w Limassol

Przez opóźnienie samolotu wiślacy dotarli do hotelu w Limassol dopiero wczoraj o g. 1 w nocy. Dlatego w piątek zaliczyli tylko jeden półtoragodzinny trening na odległym o 10 min jazdy autokarem boisku rezerwowym Apollonu. W zajęciach nie uczestniczył przeziębiony Kazimierz Moskal. Trener Henryk Kasperczak był zadowolony ze stanu nawierzchni boiska.

Sunday w Ostrowcu

Nigeryjski pomocnik Wisły Ibrahim Sunday wyjechał wczoraj do Ostrowca na testy w KSZO. - Od jakiegoś czasu szukaliśmy klubu dla Sundaya. KSZO jest zainteresowane, Zobaczymy, co z tego wyniknie - powiedział nam wiceprezes Wisły Zdzisław Kapka.