Kosowski raczej zostaje, rozmowy z Osasuną zawieszone

W piątek późnym wieczorem szefowie Wisły Kraków zawiesili rozmowy z przedstawicielami Osasuny Pampeluna w sprawie transferu Kamila Kosowskiego do ligi hiszpańskiej.

- Rozbieżności były zbyt duże. Nie wiem co się stanie w przyszłości, ale na teraz rozmowy są skończone - powiedział "Gazecie" prezes Wisły Bogdan Basałaj.

W budynku klubowym Wisły przy ul. Reymonta sekretarz techniczny Angel Martinez Gonzalez i odpowiedzialny za sprawy finansowe, a także sekretarz zarządu Miguel Archanco Taberna debatowali z prezesem Bogdanem Basałajem i wiceprezesem Kapką. Na korytarzu czatowali na wieści dziennikarze, ale choć Basałaj kilka razy wychodził ze swojego gabinetu "na papierosa", nie powiedział ani słowa na temat prowadzonych rozmów.

- Mamy pomysł na zastąpienie w drużynie Kamila Kosowskiego, ale na razie nie możemy nic ujawnić, bo sprawa jego odejścia do Osasuny nie została załatwiona - mówił wiceprezes Wisły SSA Zdzisław Kapka.

Hiszpanom towarzyszy znany na tamtejszym rynku menedżer Angel Castell, który sprowadził do Krakowa z Hiszpanii Nigeryjczyka Kalu Uche. - Były to długie i trudne rozmowy, ale nie ustalono żadnych konkretów - powiedział "Gazecie" Castell.

Do Krakowa nie przyjechali reprezentujący interesy Kosowskiego menedżerowie Adam Mandziara i Wolfgang Voege. Sam piłkarz przebywa na urlopie za granicą w "ciepłych krajach" i - jak nam powiedziano - jego udział w tej fazie rozmów nie jest potrzebny.

Szefowie Wisły nie kryją, że do rozmów z Osasuną w ogóle by nie doszło, gdyby nie zdecydowana postawa piłkarza.

- Przecież Kosowski otwarcie mówi w wywiadach prasowych, że chce wyjechać do zagranicznego klubu, najchętniej hiszpańskiego. Teraz to już wyłącznie kwestia negocjacji z zainteresowanym klubem. Jeśli dojdzie on do porozumienia z nami, na pewno też dogada się z samym piłkarzem - mówi Kapka.

Z naszych informacji wynika, że Hiszpanie, którzy początkowo obiecywali 300 tys. euro za wypożyczenie Kosowskiego (do czerwca br.) i 2,4 mln za definitywny transfer, podnieśli cenę - odpowiednio - do 500 tys. i 2,5 mln, ale Wisła odrzuca i tę propozycję. Zdzisław Kapka mówił jednak, że "różnica między ofertą Hiszpanów a oczekiwaniami Wisły jest zbyt duża, by załatwić tę sprawę tak od razu".

Klub nie chce się pozbywać Kosowskiego, bo nie chce osłabiać drużyny przed ważnymi meczami z Lazio (20 i 27 lutego) w czwartej rundzie Pucharu UEFA. Wciąż jednak w wypowiedziach szefów Wisły przewija się powiedzenie: "z niewolnika nie ma pracownika". Przywoływana jest też sprawa Radosława Kałużnego, który tak bardzo chciał z Wisły odejść, że pozostając w Krakowie, przysporzył klubowi więcej szkody niż pożytku.

W sobotę do negocjacji miał dołączyć trener Henryk Kasperczak, jednak rozmowy zawieszono. Wcześniej oceniał on szanse na transfer Kosowskiego na "około 30 procent".

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.