Triathlon, a finiszowały jak na 100 metrów

By uzyskać dobry wynik w sobotnich zawodach triathlonowych pań, trzeba było nie tylko szybko płynąć, jechać na rowerze i biec, ale też uważnie pedałować, szczególnie w okolicy Pałacu Buckingham. Śliska nawierzchnia wyeliminowała kilka zawodniczek, między innymi Marię Cześnik. Zawody wygrała po zaciętym sprincie Szwajcarka Nicola Spirig.

- Było bardzo ślisko, asfalt w tamtym miejscu pociągnięty jest czerwoną farbą, dodatkowo najechałam kołem na biały pas - poziome oznakowanie drogowe - i niestety przewróciłam się w ważnym momencie wyścigu. Jestem zawiedziona, bo miałam szansę na lokatę w pierwszej dziesiątce" - tak Maria Cześnik opisywała to, co stało w okolicach Pałacu Buckingham, na trasie kobiecego triathlonu olimpijskiego (1,5 km pływania, 40 km jazdy rowerem i 10 km biegu). Zresztą nie ona jedna upadła w tym miejscu tracąc szansę na dobry wynik. Przed rezydencją brytyjskich monarchów wywracały się m.in. Pamela Oliveira z Brazylii i Emma Moffat z Australii. Trener Marcin Słoma uważa, że droga w tamtym miejscu nie nadawała się do jazdy rowerem

Warunki na trasie nie przeszkodziły jednak innym. Walka o czołowe miejsca była pasjonująca i wydawało się, że do końca będzie w niej uczestniczyć jedna z faworytek, Brytyjka Helen Jenkins. Jednak na ostatnim okrążeniu biegu wokół jeziora Serpentine odpadła z rywalizacji i zajęła 5 miejsce. Na metę równocześnie wpadły Szwajcarka Nicola Spirig i Szwedka Lisa Norden (obie 1:59:48), a zwycięstwie rozstrzygnęła fotokomórka. Ostatecznie złoto przypadło Spirig, a brąz zdobyła Australijka Erin Densham (1:59:50).

Polki wypadły gorzej niż zapowiadały. Agnieszka Jerzyk ukończyła zawody na 25 miejscu, a Maria Cześnik była 31. Obie liczyły na pierwszą piętnastkę.

Początek wyścigu układał się dla podopiecznej Marcina Słomy rewelacyjnie. - Jestem zaskoczona, że tak dobrze popłynęłam (25 miejsce po pływaniu) - mówiła Cześnik. - Dziewczyny, które pierwsze wyszły z wody nie miały szans na samotną jazdę, bo w naszej grupie były tak mocne na rowerach jak Spirig i Norden.

Faktycznie szybko doszły najlepsze pływaczki i utworzyła się prowadząca wyścig grupa, która niemal w komplecie dojechała do drugiej strefy zmian. Maria Cześnik upadła w ważnym momencie wyścigu i teraz zostaje tylko zastanawianie się, co by było, gdyby udało się jej dojechać do zmian z czołówką.

Niestety grupa pościgowa z Agnieszką Jerzyk i Marią Cześnik (szybko pozbierała się po upadku), nie była już w stanie nic zrobić. Tym bardziej, że dwie minuty straty do prowadzących to w sporcie wyczynowym przepaść - nie do odrobienia na dystansie olimpijskim. Czy strata na rowerze mogła być mniejsza? Obie polskie zawodniczki podkreślały, że mało kto w grupie pościgowej miał ochotę na ciężką pracę. W pewnym momencie Agnieszka Jerzyk, prowadząc, obróciła się do pozostałych i pokrzykiwała, namawiając do pracy. Niestety nikt nie podjął walki.

Agnieszka Jerzyk w biegu uzyskała czas 34 min 55 sek, co dało jej czternasty wynik, a Maria Cześnik po upadku na rowerze nie była już w stanie pracować w swoim rytmie. - Niestety bolało mnie biodro, biegło mi się ciężko - dodaje Cześnik, która na pokonanie 10 kilometrów potrzebowała aż 36 minut 9 sekund. Jednak należą jej się brawa za walkę mimo ran.

Dla 24 letniej Agnieszki Jerzyk były to pierwsze Igrzyska, Zawodniczka ma przed sobą jeszcze kilka lat ciężkiej pracy, by wskoczyć do światowej czołówki. W Rio za 4 lata będzie w idealnym wieku, by walczyć o bardzo wysoką lokatę. Nicole Spirig, która wygrała Igrzyska ma 30 lat, kolejne dwie zawodniczki za nią po 27.

Przed nami jeszcze jedna odsłona triathlonu na Igrzyskach w Londynie. 7 sierpnia (wtorek) wystartuje jedyny Polak wśród mężczyzn - Marek Jaskółka. Początek rywalizacji o godzinie 11.30.

Więcej o wyścigu:

http://akademiatriathlonu.pl/newsy/aktualnosci/wydarzenia/polski-na-igrzyskach-w-triathlonie-podsumowanie-foto-i-video