Londyn 2012. Szermierka. Florecistki bez szans w ćwierćfinale. Polska bez medalu

Drużyna polskich florecistek przegrała z Francją 31:42 ćwierćfinałowy mecz igrzysk olimpijskich w Londynie i pozostała im walka o miejsca 5-8. Wysoka porażka Sylwii Gruchały, Małgorzaty Wojtkowiak i Martyny Synoradzkiej stanowi podsumowanie zupełnie nieudanego startu polskich szermierzy na igrzyskach.

W światowym rankingu florecistek Polki zajmują piąte, a Francuzki - czwarte miejsce. Wyrównaną walkę teoretycznie zbliżone do siebie poziomem sportowym drużyny toczyły przez... dwie minuty. W pierwszej walce Małgorzata Wojtkowiak nawet prowadziła z Corrine Maitrejean 4:2. Ale trzy kolejne trafienia zadała Francuzka, za moment Ysaora Thibus rozbiła Sylwię Gruchałę 5:0 i emocje się skończyły. W następnych walkach oglądaliśmy kolejne porażki naszych pań. Ich postawa była idealnym podsumowaniem występów polskich szermierzy w Londynie.

Tak przegrywały Polki:

Małgorzata Wojtkowiak - Corrine Maitrejean 4:5

Polka zaczęła od dwóch trafień, ale Francuzka szybko wyrównała. Kolejne dwa trafienia zadała Wojtkowiak, ale nie utrzymała prowadzenia 4:2 i walkę 5:4 wygrała Francuzka.

Sylwia Gruchała - Ysaora Thibus 0:5 (w sumie 4:10)

30. zawodniczka świata w indywidualnym turnieju olimpijskim została sklasyfikowana na 16. miejscu. 17. Gruchała zapowiadała, że dużo lepiej powalczy w drużynie. Zaczęła fatalnie. Po jej pierwszej walce Polki przegrywały już 4:10.

Martyna Synoradzka - Astrid Guyart 2:5 (6:15)

Po pierwszym trafieniu Guyart nasza drużyna przegrywała 4:11. To był już dziewiąty z rzędu punkt Francuzek. Debiutująca na igrzyskach Synoradzka wyszła w swojej walce na 2:1, dzięki czemu Polki przegrywały 6:11. Przy stanie 6:13 i 2:3 w swoim pojedynku Polka poprosiła o pomoc lekarską, zgłosiła kontuzję palca. Po chwili, po przypadkowym trafieniu Guyart, Polka znów potrzebowała pomocy, tym razem skarżyła się na ból w okolicach łokcia. Po wznowieniu walki Guyart szybko zadała dwa kolejne trafienia. Po trzech walkach Polki przegrywały już 6:15.

Wojtkowiak - Thibus 1:5 (7:20)

Pogromczyni Gruchały pierwsza zdobyła dwa punkty i Francuzki prowadziły 17:6. Po trafieniu na 7:17 Wojtkowiak wydała z siebie przeraźliwy krzyk, który najwyraźniej miał zmobilizować ją i jej koleżanki. Ale Thibus nie przejęła się zachowaniem Polki i już za moment świętowała zwycięstwo 5:1. Po czterech walkach Francja prowadziła aż 20:7.

Synoradzka - Maitrejean 4:5 (11:25)

Synoradzka miała szansę wygrać pierwszą walkę dla Polski, ale przy stanie 4:4 to rywalka zadała trafienie.

Gruchała - Guyart 4:5 (15:30)

Po kolejnej porażce liderki naszej drużyny Polki na trzy walki przed końcem przegrywały aż 15:30.

Synoradzka - Thibus 6:5 (21:35)

Na otarcie łez pierwsze zwycięstwo Polek. W siódmej walce.

Wojtkowiak - Guyart 4:4 (25:39)

Polka odrobiła straty i ze stanu 0:4 doprowadziła do remisu 4:4.

Gruchała - Maitrejean 6:3 (31:42)

Gruchała próbowała ratować wynik. Trudno powiedzieć, że to jej się udało.

Gruchała po występie

Gruchała niechętnie mówiła o przyczynach słabego występu. - Cztery lata temu ekipa liczyła 16 osób i był srebrny medal chłopaków w szpadzie, teraz było osiem osób i żadnego medalu. Dlaczego tak się stało? To nie do mnie pytanie, ja muszę się tylko skupiać na pojedynczych trafieniach na planszy - powiedziała florecistka.

- Od 2008 roku wygrałyśmy z Francuzkami tylko raz, a osiem razy przegrałyśmy - wyliczała potem Gruchała. - Wierzyłyśmy, że możemy wygrać, ale się nie udało. Tak jest sport. Na gorąco nie będziemy mówić o przyczynach przegranej.

W poprzednich dniach, z ust zawodników czy prezesa Polskiego Związku Szermierczego, padały różne wyjaśnienia słabych wyników - od braku pieniędzy, trenerów, a nawet "jaj", po klątwę hali ExCel. Z 10 pojedynków polscy szermierze wygrali w niej tylko dwa (Aleksandra Socha, Adam Skrodzki), jedynie Aleksandra Socha zdołała wbić się do najlepszej szesnastki. To jednak żaden sukces dla reprezentacji, która medale olimpijskie przywoziła z każdych igrzysk od Montrealu w 1976 roku.

Więcej o: