Wzrokiem za piłkarzem (13): Lepszy bramkarz wygrał

Finał Euro 2012 był wielkim popisem Hiszpanii w ataku i Ikera Casillasa w bramce.

Pięć tytułów w lidze hiszpańskiej, dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów, mistrzostwo świata, dwa mistrzostwa Europy. I dopiero 31 lat, skończone 20 maja. Iker Casillas może jeszcze długo być kapitanem najlepszych na świecie (lub na kontynencie) drużyn, ale przy każdej z tych okazji on nie tylko był, ale przede wszystkim wybronił. W niedzielę mieliśmy kolejny przypadek.

W tym meczu gra Casillasa była szczególnie ważna, bo Hiszpanie niespodziewanie grali znacznie odważniej niż w kilku wcześniejszych spotkaniach. A po strzeleniu gola oddali inicjatywę Włochom. Casillas już w pierwszej połowie obronił trzy trudne celne strzały rywali, a w drugiej połowie dołożył kluczową paradę przy sytuacji sam na sam z Di Natale. Położył się na ziemi jeszcze zanim Włoch uderzył piłkę i była to najlepsza decyzja.

Włosi łącznie oddali 10 strzałów, ale po 62. minucie - kiedy po decyzjach trenera zostali w 10 na boisku - już ani razu nie zagrozili bramce rywali.

Casillas na dodatek był skuteczny w elementach dodatkowych. Dotknął piłkę przy wszystkich czterech groźnych dośrodkowaniach Włochów, przechwycił 6 razy piłkę, w tym cztery razy po prostopadłych piłkach, które wykończyły Niemców, a także aż osiem razy celnie podał piłkę daleko do przodu.

Takiej akcji ani razu nie wykonał bramkarz Włochów Gianluigi Buffon. Włosi swoje akcje budowali zaczynając od krótkich podań od bramkarza, przez co często od razu spotykali się z pressingiem rywali. Buffon zdecydowanie częściej dostawał też podania od własnych obrońców. Ponieważ Hiszpanie ani razu w meczu nie dośrodkowali (!), nie przydał się jego wzrost (191 cm) i umiejętność gry w powietrzu.

No a niestety w obronie strzałów Buffon nie miał szczęścia. Przy wszystkich czterech golach podejmował dobre wybory. Przy pierwszej bramce został przy słupku, pilnując aby Cesc Fabregas nie strzelił bezpośrednio. Podanie do Davida Silvy było genialne, podobnie jak przy czwartej bramce podanie Torresa do Maty. Przy dwóch pozostałych golach Hiszpanie wychodzili do prostopadłych podań, Buffon wychodził z bramki i zajmował jak najwięcej przestrzeni czekając do końca na nogach, ale strzały Alby i Torresa były znakomite.

Cztery dobre interwencje Buffona były oczywiste - dwa strzały z daleka w środek bramki oraz leciutkie zagrania Fabregasa i Ramosa, którzy chcieli wcisnąć piłkę do bramki. Dobry występ, ale rywale byli lepsi.

Po półfinale wiele razy powtarzano obrazki telewizyjne, na których włoski bramkarz wściekły z powodu nawałnicy niemieckiego w końcówce meczu, nerwowo odpychał wszystkich na drodze do szatni. W niedzielę w finale Gianluigi Buffon miał czas, żeby ochłonąć - już na boisku - i pogodzić się z porażką. Przyjemnie zresztą było popatrzeć na klasę, także pomeczową, obu bramkarskich kapitanów. Kiedy Hiszpanie w kółeczku na środku boiska cieszyli się ze zwycięstwa, śpiewając głośno "Campeones", było wśród nich tylko dwóch zawodników w żółtych bluzach. Casillas obchodził w tym czasie wszystkich Włochów, żeby im podziękować za grę w finale. I może pocieszyć po nokautującym meczu.

Hiszpanie liczą, że robił to nie ostatni raz.

Statystyki z meczu Hiszpania - Włochy

Zobacz wideo
Więcej o: