Euro 2012. Włosi awansowali po karnych

Przez 120 minut Włosi ostrzeliwali angielską bramkę, ale zwycięstwo dały im dopiero rzuty karne. Rzuty karne, które już chyba zawsze będą przekleństwem Anglików. W środowym półfinale na Stadionie Narodowym w Warszawie Italia zmierzy się z Niemcami. Relacja na żywo w Sport.pl.

Czy ktoś da radę Hiszpanii? Dyskutuj o Euro na forum Sport.pl

Decydującego karnego, po którym radością wybuchł niebieski sektor na stadionie w Kijowie wykorzystał Alessandro Diamanti. Ale zwycięstwo Włochów w jedenastkach zagrożone było tylko przez chwilę. Dramat przeżywał Riccardo Montolivo, którego strzał minął bramkę Harta. Po chwili twarz zasłaniał już Ashley Young, po następnych kilkunastu sekundach - Ashley Cole. Obaj dołączyli do długiej listy angielskich gwiazd, którzy pomyli się wykonując rzut karny na mistrzostwach świata lub Europy. A było ich sporo - z siedmiu serii rzutów karnych na wielkich turniejach Wyspiarze wygrali jedną, z Hiszpanią na Euro 96. Nie ma nacji, która gorzej kopałaby piłkę z jedenastu metrów.

Dlatego wydawałoby się, że tylko szaleniec kazałby drużynie "Trzech Lwów" grać tak, by jej jedyną szansą na zwycięstwo była wygrana seria rzutów karnych. Pewności, że Roy Hodgson właśnie taki miał pomysł na wczorajszy wieczór nie mamy, ale przesłanek - kilka.

Jego drużyna ani przez chwilę nie udawała, że zasługuje na wejście do krainy tysiąca i jednego podania, zarządzanej przez Hiszpanię. Najchętniej pod bramkę rywala przedostawałaby się po szalonym zrywie, indywidualnej akcji skrzydłem, bądź dośrodkowaniu z rzutu wolnego albo rożnego. Włosi pozwalali im na harce tylko na początku, wtedy kilka razy dokładnym podaniem akcję skrzydłem zaczął Steven Gerrard, wtedy Glen Johnson - na ME przeciętny, wczoraj przed przerwą najlepszy w swojej drużynie - stanął kilka metrów przed Buffonem, ale włoski bramkarz wystawił rękę i zatrzymał uderzenie obrońcy Liverpoolu. Na następny celny strzał piłkarze Hodgsona czekali do 75 minuty. W sumie trafiali w bramkę 4 razy. Włosi - 20.

Własną bramkę angielski selekcjoner - jak zwykle na turnieju w Polsce i na Ukrainie - zastawił wałami składającymi się z obrońców i pomocników. Włosi uznali, że najlepiej będzie je ominąć strzałem zza pola karnego albo podaniem rzuconym za plecy obrońców. Pomysł pierwszy nie sprawdził się, choć początek dawał nadzieję, bo Daniele De Rossi trafił w słupek. Potem okazało się jednak, że piłka nie ma szans, by dolecieć do bramki, nie trafiając w angielskiego piłkarza. Aż 10 z 24 prób piłkarzy Cesare Prandellego zostało zablokowanych.

Zobacz wideo

Za podawanie w niesygnalizowany sposób odpowiadali głównie Andrea Pirlo oraz Riccardo Montolivo. Ten pierwszy znów wydawał się człowiekiem, w którego głowie działa procesor, po przyjęciu piłki sprawdzający, które rozwiązanie ma największe szanse powodzenia. Po jego zagraniach najczęściej Anglicy albo nie wiedzieli, co się dzieje, albo nieudolnie próbowali łapać rywali na spalonym. W efekcie przed Joe Hartem stawali De Rossi i Cassano (przed przerwą) oraz Nocerino (po przerwie), ale bramkarz Manchesteru City gola nie puścił. A gdy w dogrywce pokonał go Nocerino, okazało się, że stał na spalonym.

Co wyjątkowe, festiwalu popisów indywidualnych nie urządził Mario Balotelli. Owszem, czasami strzelał skąd chciał, i kiedy chciał, ani myślał wspierać kolegów po stracie, ale generalnie zauważał ich i szukał miejsc, gdzie nie stałoby przy nim kilku rywali.

Problemów z Balotellim można się było spodziewać, dużo trudniej byłoby wpaść na to, że słabiutko na stadionie w Kijowie będzie wyglądał Wayne Rooney, którego Anglicy wciąż uważają za piłkarza niewiele ustępującego Crtistiano Ronaldo i Leo Messiemu. W defensywie pomagał niewiele, w ofensywie pożytku nie było z niego żadnego. Jeśli dołożymy do tego, że podobnie jak w poprzednich meczach nie działały angielskie skrzydła, na których ustawieni byli Young i Milner, okaże się, że szanse Anglików na gola naprawdę były wczoraj minimalne. Jedynym piłkarzem ofensywnym, którego można pochwalić jest Danny Welbeck, który spędził wieczór na uganianiu się za Pirlo. Kilka razy zapędził się za nim tak głęboko, że stawał oko w oko z własnym bramkarzem.

Zobacz wideo

Niewiele dały zmiany Hodgsona, który na pół godziny przed końcem wstawił Walcotta i Carrolla. Pierwszy nie przeprowadził żadnego rajdu, drugi przydawał się głównie przed polem karnym rywala, gdy głową odgrywał piłkę zagrywaną przez Harta. Najlepszą szansę w drugiej połowie - strzał przewrotką Rooneya, po którym piłka przeleciała nad bramką - Włosi im podarowali. Piłkę pod polem karnym zgubił Pirlo.

Przez większość czasu wciąż piłkę rozgrywali i atakowali Włosi. Kilka razy wydawało się, że w końcu wepchną piłkę do bramki Harta, ale zawsze minimalnie się mylili. Najbliżej w dogrywce był Alessandro Diamanti, który trafił w słupek.

Ten sam piłkarz kilkanaście minut później wykorzystał jedenastkę, dzięki której Włosi po dziesięciu latach zagrają w półfinale mistrzostw kontynentu. Tam zadanie czeka ich jednak zdecydowanie trudniejsze, ich rywalami będą najlepsi na turnieju Niemcy.

Zobacz galerię z meczu Anglia - Włochy. Żeby obejrzeć kliknij zdjęcie