Mirosław Trzeciak dla Sport.pl: Każde zwycięstwo przybliża Hiszpanię do porażki

Hiszpanie mogą przegrać, bo Francuzi mają mocnych piłkarzy ofensywnych. Ruchliwych, ciągle zmieniających pozycję, dobrze zorganizowanych z przodu - mówi Mirosław Trzeciak, były reprezentant Polski, trener juniorów Osasuny i komentator TVP.

Robert Błoński: Czy te ćwierćfinały mają faworyta?

Mirosław Trzeciak, były reprezentant Polski, trener juniorów Osasuny i komentator TVP: Nie, choć futbolowe kultury Hiszpanii i Włoch stoją na wyższym poziomie niż obecny futbol w Anglii i we Francji. Ale różnica jest niewielka. Anglicy próbują grać po hiszpańsku. Trwa moda na zwycięzców. Włosi zaprzeczają swojej odrębnej i pielęgnowanej od lat kulturze poświęcania się w defensywie. Francuzi mają świetnego rozgrywającego Samira Nasriego i też nie bardzo chcą oddawać piłkę.

Po porażce ze Szwecją we francuskiej szatni doszło do awantury. Jednym z tych, którego najbardziej zwymyślał defensywny pomocnik Alou Diarra, był właśnie Nasri.

- Uważam, że piłkarz Manchesteru City jest świetny. Potrafi przytrzymać piłkę, zaczekać, aż koledzy zajmą lepsze miejsca w ataku, i podać. Uważam go za fundament reprezentacji Laurenta Blanca. Czasem przesadza z indywidualnymi popisami i nie pracuje w defensywie, ale to już jest wybór trenera. Blanc na pewno zrobił sobie bilans zysków i strat, przekalkulował, czy wystawianie Nasriego jest opłacalne.

Francuzi zagrali dobry mecz z Anglią i Ukrainą, ale ze Szwecją zawiedli. Hiszpanie takiej wpadki nie mieli.

- Obrońcy tytułu - poza meczem z Irlandią - męczą się. Powiedziałbym, że każde zwycięstwo przybliża ich do porażki. Takich problemów kadrowych jak teraz, nie mieli dawno. Brakuje kontuzjowanych stopera Puyola i napastnika Villi. Na szczęście dla nich w środku obrony fantastycznie gra Pique. Dla mnie jest najlepszym obrońcą turnieju. Z atakiem jest większy problem. Mawia się, że w wielkich reprezentacjach nie ma rywalizacji, tylko jest hierarchia. Na hiszpańskiej ławce są wielcy piłkarze - Negredo i Llorente to wyśmienici napastnicy, ale na Euro mogą nawet nie zaistnieć. Gra Torres, bo del Bosque go ciągnie za uszy, pamiętając jego skuteczność sprzed czterech lat. Xavi, twórca tego genialnego, ofensywnego stylu, narzeka na urazy. W trakcie sezonu leczył mięsień, w wielu meczach nie grał. Na turnieju jest niby zdrowy, ale nie w pełni sił. A przecież to on decyduje o płynności i szybkości gry Hiszpanów. Dotąd był mało widoczny.

Myślisz, że Hiszpanie mogą przegrać?

- Mogą, bo Francuzi mają mocnych piłkarzy ofensywnych. Ruchliwych, ciągle zmieniających pozycję, dobrze zorganizowanych z przodu. Ich słabym punktem jest para środkowych obrońców. Są strasznie nieskoordynowani, źle się komunikują, nie trzymają linii, jest między nimi za duża przerwa, nie reagują równocześnie na boiskowe zdarzenia. Popełniają wiele indywidualnych błędów. Ale uważam, że w sobotę Francuzi oddadzą piłkę Hiszpanom, cofną się i nastawią na kontrę, gdzie mają wielkie możliwości. Nie będą się bić o posiadanie piłki. W tej chwili z drużyną del Bosque mogą w tej kwestii rywalizować tylko Niemcy, nikt więcej.

Pojedynki zawodników Realu Karima Benzemy i Sergio Ramosa będą ozdobą meczu?

- Mogą być. Benzemie trudno odebrać piłkę, jest świetnie wyszkolony technicznie i bardzo silny. Ramos wścieka się, gdy napastnik rzuca mu wyzwanie. Nie znosi zawodników utrzymujących się przy piłce, atakuje ich z furią.

Ćwierćfinał Anglia - Włochy będzie nudniejszy?

- Włosi to doświadczony, turniejowy zespół, który potrafi się rozkręcić. Trenera Prandellego nazywam amantem pięknego futbolu. Wystawia dwóch świetnie wyszkolonych technicznie napastników, w pomocy ma genialnego reżysera Pirlo, który pociąga za wszystkie sznurki w tym teatrze. Grają bezpiecznie, ale wolą mieć piłkę niż - jak kiedyś - ją oddawać. Spotkają się dwa równe zespoły, ale "małych punktów" więcej dałbym Włochom.

Mario Balotelli wyleciał ze składu.

- Moim zdaniem ciężko mu będzie do niej wrócić, choć na pewno jakąś rolę w meczu odegra. Prandelli zabrał na turniej czterech napastników, na razie najlepszy jest Cassano. Ruchliwy, z bajeczną techniką. Jego gra na Euro jest wydarzeniem. Balotelli to wielki talent, ale di Natale czy Giovinco też dużo wnoszą do zespołu. Nie zawiódł się na żadnym z nich.

Anglicy?

- Chyba nigdy na żaden turniej nie przyjechali z takim nastawieniem jak teraz. Z Francją zagrali defensywnie, z Włochami też pewnie nie pójdą na wymianę ciosów. Samotnym liderem jest Gerrard, który w środku pola pokazuje światową klasę. Takich pomocników biegających od pola karnego do pola karnego ogląda się najprzyjemniej. Wcześniej na boisku zderzały się osobowości Gerrarda i Lamprada. Tracił na tym zespół.

Karę za czerwoną kartkę odcierpiał Wayne Rooney, wrócił i Ukrainie strzelił zwycięskiego gola.

- To był zastrzyk pozytywnej energii, choć na boisku był chaotyczny, za często gubił piłkę. Trener Hodgson to dobry strateg, ma poukładaną defensywę z dwoma mocnymi stoperami i świetnymi bocznymi obrońcami. Plus Harta w bramce. Anglia zagra defensywnie, będzie liczyć na stałe fragmenty, strzały z dystansu i kontry. Ale Włochów ciężko jest złapać na kontratak, dlatego w tym ćwierćfinale może paść tylko jeden gol. Anglicy to trochę naiwna reprezentacja. Liga zawsze straszy poziomem, kadra - nazwiskami, ale na boisku tego nie widać.

Komu kibicujesz?

- Hiszpanom i Anglikom.

Wytypuj miss trybun Euro 2012 i wygraj cenną nagrodę!