Koszt "osobodnia" na Euro 2012

Na poprzednim Euro kluby pierwszy raz zarobiły na "wypożyczeniu" piłkarzy reprezentacjom. W tym roku dostaną więcej. Dokładne rozliczenie UEFA przedstawi kilka miesięcy po turnieju.

Płacenie za gracza to konsekwencje sporu między futbolowymi władzami a klubami. Ceną za rozwiązanie konkurencyjnej wobec UEFA i FIFA grupy G-14 zrzeszającej najmocniejsze kluby kontynentu była zgoda na zrekompensowanie "rozłąki" piłkarzy z ich klubami podczas wielkich turniejów.

UEFA zgodziła się płacić za każdy dzień pobytu piłkarza w kadrze w okresie od dwóch tygodni przed Euro do dnia po odpadnięciu reprezentacji. Nie ma znaczenia, czy piłkarz pojawił się na boisku choćby przez minutę. Cztery lata temu pula do podziału wynosiła 43,5 mln euro, w tym roku kwota ta to już 100 mln euro.

"Osobodzień" piłkarza jest w tym roku wart nieco ponad 9 tys. euro. Za cztery lata pula od UEFA ma zwiększyć się o kolejne 50 mln euro. Ale w związku z tym, że na turnieju we Francji zagrają aż 24 zespoły (w 2012 gra 16), "osobodzień" pozostanie na podobnym poziomie.

Jeśli piłkarz niedawno zmienił klub, zarabia również jego poprzedni pracodawca. Na udziale Michała Pazdana w Euro 2008 o ponad 33 tys. euro wzbogacił się trzecioligowy Hutnik Kraków. 17 tys. euro trafiło do Górnika Łęczna, bo Leo Beenhakker zabrał Tomasza Zahorskiego. Zasady są proste. Jedną trzecią sumy otrzymuje klub, w którym zarejestrowany jest piłkarz, jedną trzecią klub, w którym grał w ostatnim sezonie, a jedną trzecią ten, w którym grał w poprzednim.

Polacy dostaną pieniądze za 24 dni turniejowe (dwa tygodnie przed imprezą do niedzieli, dzień po rozstaniu z turniejem). Oznacza to, że jeden piłkarz "jest wart" ok. 216 tys. euro. W tym roku kluby z niższych lig nie zarobią nic, kasę zgarną najwięksi. Lech Poznań za udział w turnieju Marcina Kamińskiego, Grzegorza Wojtkowiaka i Rafała Murawskiego wzbogaci się o blisko 580 tys. euro (pieniędzmi za tego ostatniego będzie się musiał dzielić z Rubinem Kazań).

Legia dostanie blisko 550 tys. euro za Rafała Wolskiego, Jakuba Wawrzyniaka i Macieja Rybusa, który tej zimy z Łazienkowskiej przeniósł się do Tereka Grozny.

Ok. 150 tys. euro trafi do warszawskiej Polonii (rok temu odeszli z niej Adrian Mierzejewski i Artur Sobiech), nieco ponad 100 tys. powinna zarobić Jagiellonia (za Grzegorza Sandomierskiego i Kamila Grosickiego), a niecałe 40 tys. zasili Wisłę, z której w przerwie sezonu 2010/11 do Trabzonsporu odszedł Paweł Brożek.

Cztery lata temu to krakowianie zarobili najwięcej na powołaniach Leo Beenhakkera. Pod Wawel trafiło 285 tys. euro, a na Łazienkowską - o 85 tys. mniej. Wzbogacił się też Górnik, Lech i GKS Bełchatów. Ale wtedy "osobodzień" wyceniono na 4 tys. euro. Rekompensaty, choć dużo mniejsze ("osobodzień" na mundialu to 1,6 tys. dol.), płaci też FIFA. Reprezentacji Polski dwa lata temu zabrakło w RPA, ale Legia zarobiła na Janie Musze, Wisła na Andrażu Kirmie, a Zagłębie Lubin na Bojanie Isailoviciu.

Podczas Euro 2012 w żadnej innej reprezentacji poza Polską nie ma graczy, na których polskie kluby mogłyby zarobić.

Zobacz wideo
Więcej o: