Euro 2012. 5 rzeczy, których dowiedzieliśmy się o Irlandii po meczu z Hiszpanią

Po dotkliwej porażce w pierwszym meczu z Chorwacją (1:3) irlandccy dziennikarze zastanawiali się, jakich zmian w składzie dokona Giovanni Trapattoni w meczu o życie z Hiszpanami. Włoch wyszedł z założenia, że z mistrzami świata i Europy trzeba wzmocnić nie defensywę, do której można było mieć zastrzeżenia po porażce z Chorwacją, ale atak. W miejsce bezproduktywnego Kevina Doyla ?Trap? wstawił Simona Coxa. I będzie pluł sobie w brodę, bo jeśli ktoś w czwartkowy wieczór na Arenie Gdańsk potrzebował wsparcia, to nie atak Irlandii.

Hiszpania - Irlandia. Jak padały bramki? Zobacz animacje!

Przed meczem najwięcej uwagi poświęcono suchej i podobno zbyt długiej murawie na gdańskim stadionie. Rywale Irlandii domagali się zroszenia trawy, a w ramach protestu i troski o stan płyty, odwołali nawet środowy trening na stadionie w Gdańsku i trening odbyli w bazie pobytowej w Gniewinie. Irlandczykom stan murawy nie przeszkadzał, a problem z mokrą trawą rozwiązał się sam, bo w Gdańsku przez całe popołudnie padał deszcz. Wyspiarze zagrali więc niemal w identycznych warunkach jak z Chorwacją w Poznaniu, gdzie również było ślisko i mokro. I na warunkach Hiszpanów polegli z kretesem.

Na ogromną siłę ognia Hiszpanów Trapattoni przygotował osobliwą taktykę. By odebrać wirującą między ich nogami piłkę, Irlandczycy stosowali "szarańczę", dopadając rywala nie w pojedynkę, ale w parach, a nawet trójkach. Dwóch czy trzech rywali prących po piłkę na Hiszpanach nie zrobiło jednak większego wrażenia. Piłkarze del Bosque z opresji wychodzili w mgnieniu oka. Jedną z niewielu okazji do strzelenia bramki Hiszpanom Irlandczycy mogli mieć po stałych fragmentach gry. Tych jednak zabrakło, bo rywale po pierwsze nie dopuszczali zbyt często wyspiarzy w okolice własnego pola karnego, a po drugie nawet jeśli ci jakimś sposobem znaleźli się w pobliżu pola karnego ziewającego Casillasa, to Pique czy Ramos zabierali piłkę Irlandczykom niemal bez kontaktu z rywalem. Irlandczycy przekonali się, że bez stałych fragmentów gry, strzelenie bramki Hiszpanom graniczy z cudem.

Mimo wysokiej porażki na słowa uznania zasługuje nieustępliwość Irlandczyków do samego końca. Piłkarze Trapattoniego nie spuścili głów nawet na moment, wiedząc że nie mogą zawieść oczekiwań swoich kibiców, którzy w czwartek zamienili Trójmiasto w zieloną wyspę. Irlandczycy żegnają się z turniejem, ale w stylu, którego absolutnie nie muszą się wstydzić.

Wygraj piłkę prosto z meczu Włochy - Chorwacja! Weź udział w konkursie!

Więcej o: