Wenta mówi: Odchodzę

Po siedmiu latach z reprezentacją rozstaje się Bogdan Wenta, który polską piłkę ręczną wyciągnął z dna na światowe salony. W kraju następcy nie widać, a za półtora miesiąca eliminacje do mistrzostw świata. Trzeba je wygrać, bo inaczej dyscyplina znów zginie na lata

- Aby zakończyć dyskusje, przypuszczenia, spekulacje, plotki czy kłamstwa na temat mojej osoby, chciałbym poinformować o zakończeniu współpracy z reprezentacją Polski w piłce ręcznej mężczyzn - tak w siedzibie klubu Vive Targi Kielce rozpoczął swoje wystąpienie trener Wenta. Zwołana w czwartek w południe konferencja prasowa przypominała te najważniejsze w ostatnich latach, gdy zespół, który prowadził, zdobywał medale mistrzostw świata i grał na najważniejszych imprezach. Salę wypełnił tłum dziennikarzy.

To właśnie Wenta sprawił, że z niszowej dyscypliny piłka ręczna stała się perełką polskiego sportu. Charyzmatyczny szkoleniowiec w 2004 r. zdecydował się wrócić z Bundesligi i zostać trenerem reprezentacji. Zebrał grupę zawodników, którzy wcześniej wypadali bardzo słabo na europejskich czy światowych arenach. Kilku z nich było wprawdzie gwiazdami lig zagranicznych, ale na zgrupowania kadry jechali z niechęcią i nie tworzyli zespołu. Na wezwania charyzmatycznego Wenty popędzili jak na skrzydłach.

I zaczęło się.

Czerwiec 2005. Biało-czerwoni sensacyjnie eliminują faworyzowanych Szwedów i awansują do mistrzostw Europy.

Styczeń 2007. Ekipa Wenty zaskakuje cały świat, zdobywając srebrne medale mistrzostwa świata w Niemczech. A kilka miesięcy później wygrywa Superpuchar uważany za nieoficjalny rewanż za mistrzostwa świata.

Przełom maja i czerwca 2008. We Wrocławiu biało-czerwoni wygrywają turniej przedolimpijski i po raz pierwszy od 1980 r. jadą na igrzyska. W Pekinie są o krok od medalu, ale fatalny ćwierćfinał z Islandią sprawia, że zajmują 5. miejsce.

Styczeń 2009. Orłów Wenty znów trzeba oglądać z kroplami nasercowymi w ręku, bo są mistrzami horroru. Rzut Artura Siódmiaka i "jedna Wenta", czyli 14 sekund, przechodzą do historii. W Chorwacji Polacy zdobywają brązowe medale mistrzostw świata.

Styczeń 2010. W Wiedniu biało-czerwoni są o krok od medalu mistrzostw Europy, ale czwarte miejsce i tak jest najlepszym dla Polski w historii tej imprezy. Już wtedy Wenta mówi o konieczności zmian, o tym, że trzeba zacząć rozmawiać o przyszłości zespołu.

Kłopoty zaczynają się na początku ubiegłego roku na mistrzostwach świata w Szwecji. Polacy zajmują dopiero ósme miejsce, a w styczniu tego roku na ME w Serbii - dziewiąte. W turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie grają tylko dzięki temu, że w finale ME Dania pokonała Serbię. Ale turniej w Alicante kończy się klęską. Polacy w nieprawdopodobnych okolicznością tylko zremisowali wygrany mecz z Serbią, a dzień później zrezygnowani nawet nie podjęli walki z gospodarzami turnieju. Do Londynu pojadą Hiszpanie i Serbowie.

Losami Wenty miał zająć się w najbliższy poniedziałek zarząd Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Jego prezes i jednocześnie szef PKOl Andrzej Kraśnicki zwołał posiedzenie po turnieju w Alicante. Czy Wenta tylko uprzedził ich decyzję? Niewykluczone, że tak, choć odwołanie szkoleniowca wcale nie było takie pewne.

W kraju nie widać bowiem trenera, który miałby szansę zmierzyć się z legendą Wenty. - Kto? Zbyszek Markuszewski [Chrobry Głogów]. Kiedyś z nim pracowałem, uważam go za dobrego fachowca i przede wszystkim wiem, że jest człowiekiem, który potrafi się dogadać z zespołem. Jednak wydaje mi się, że na razie trenerem zostanie Daniel Waszkiewicz, a my spokojnie poszukamy odpowiedniego szkoleniowca - mówił w czwartek Sport.pl Marek Werle, wiceprezes ds. szkoleniowych ZPRP.

Trener z zagranicy? W Europie fachowców nie brakuje, pytanie tylko czy działacze szybko znajdą odpowiedniego kandydata. Czas ucieka, bo w połowie czerwca Polska gra dwumecz z Litwą w play-off do przyszłorocznych mistrzostw świata w Hiszpanii. - Musimy ich pokonać - podkreślał Wenta. Rywal nie jest groźny, ale odpowiedzialność ogromna. Brak Polaków na hiszpańskim mundialu może sprawić, że na lata znikniemy ze światowych salonów.

Może więc w poniedziałek zarząd ZPRP poprosi Wentę, by poprowadził zespół w dwumeczu z Litwą. - Losy i pozycja polskiej piłki ręcznej zawsze leżały mi na sercu, więc jeżeli nadal mógłbym służyć rozwojowi tej dyscypliny w naszym kraju, moja pasja, doświadczenie i wiedza stoją do dyspozycji związku - mówił Wenta.

Nic dziwnego, cały czas marzy o wielkiej imprezie w Polsce, a nasz kraj stara się o mistrzostwa Europy w 2016 r.

Nowy szkoleniowiec będzie też musiał znaleźć następców dla Marcina Lijewskiego czy Mariusza Jurasika, którzy już zapowiedzieli rozstanie z kadrą. Gorzej, że przygnębieni występami kolejni zawodnicy zapowiadają rozbrat z reprezentacją. Nowy trener będzie musiał przekonać, by zostali m.in. niespełna 32-letniego Grzegorza Tkaczyka czy rok starszego Bartosza Jureckiego. Takich rozmów będzie więcej. - Moim zdaniem najlepszy wiek dla piłkarza ręcznego to 29-32 lata - mówi 36-letni Jurasik. Nie twierdzi jednak, ze wszyscy gracze w takim wieku powinni w tej kadrze zostać. - Jeśli ktoś uważa, że nic nowego już do niej nie wniesie, lepiej by odszedł. Ale jeśli ma serce i ochotę, by reprezentować kraj, powinien zostać - dodaje.

Najgorsze jednak, że następców nie widać. Paweł Paczkowski, Kamil Syprzak czy Piotr Wyszomirski to nasze nadzieje. Niestety, w klubach grają mało, bo trenerzy stawiają na zagranicznych lub bardziej doświadczonych graczy.

Wenta na początku pracy z kadrą zbudował kapitalne relacje z zawodnikami. Ostatnio nie było już tak różowo - krytycy wytykali szkoleniowcowi, że łącząc pracę w reprezentacji i Vive Targi Kielce, powoduje zmęczenie materiału, bo gros zawodników kieleckiej drużyny powoływanych jest też do kadry narodowej.

- O swojej decyzji powiedziałem drużynie w szatni po ostatnim meczu w Alicante. Wielu odbyło ze mną prywatne rozmowy. Każdy przeżył to na swój sposób, ale jedno jest pewne: łączy nas bardzo wiele, zarówno dobre, jak i złe momenty. Bez względu na to, jak było, zawsze byliśmy razem, trzymaliśmy się razem i za to serdeczne dzięki - stwierdził Wenta.

Reprezentanci z kadry Wenty nie chcieli komentować decyzji szkoleniowca. - Szkoda, że coś się kończy - stwierdził tylko Jurasik.

Zobacz wideo
Więcej o: