Po klęsce piłkarzy ręcznych: Tymi ludźmi świata nie zawojujemy

W reprezentacji piłkarzy ręcznych musi nastąpić zmiana pokoleniowa, bo kilku graczy niewiele już wnosi. Trudno ciągle wybaczać tej grupie przegrane imprezy - mówi rozmowa Wojciech Nowiński, trener i ekspert Polsatu.

Paweł Matys: Polscy piłkarze ręczni przegrali awans na igrzyska. Co dalej?

Wojciech Nowiński: Część zawodników musi błyskawicznie zastanowić się, czy nadal mają ochotę grać dla kadry. A trener, bez względu na to, czy będzie nim Bogdan Wenta, powinien ocenić ich przydatność. Musi nastąpić zmiana pokoleniowa, bo kilku graczy niewiele już wnosi. Proces ten jest bardzo skomplikowany, więc trzeba liczyć się z obniżeniem poziomu sportowego.

Rozumiałbym, gdyby impreza w Alicante była pierwszą przegrana impreza, ale to już trzecia z rzędu porażka. Tymi zawodnikami świata już nie zawojujemy. Trudno ciągle wybaczać tej grupie, tym bardziej że przyzwyczaiła nas ona do horrorów, wielkich spotkań, ale z reguły kończonych happy endem. Ostatnio jest jednak inaczej. Weźmy kluczowy mecz z Serbią, w którym Polacy prowadzili w 57. minucie 25:22, a mimo to tylko zremisowali.

Popatrzmy na najlepszych - Dania wprowadza młodych, ale robi to spokojnie, co roku jednego czy dwóch i ciągle jest w światowej czołówce. Francja na ubiegłorocznych mistrzostwach świata wprowadziła dwóch 22-latków na pozycję rozegrania i zdobyła mistrzostwo świata. Oczywiście nie wszystkim taka przemiana się udaje, bo Niemcy odmładzają drużynę od kilku lat, a wyniki mają słabe, nawet gorsze od naszych. Szwecja podobnie.

Czy są zawodnicy zdolni zastąpić Lijewskiego, Jurasika, Tkaczyka czy Bieleckiego?

- Nie ma takich, którzy z miejsca weszliby do składu i gwarantowali poziom pozwalający walczyć o medale w ważnych imprezach. Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze dwa lata temu nawet 10 kadrowiczów grało w Bundeslidze. Teraz kilku wróciło do Polski, zamierzają zrobić to kolejni - Krzysztof Lijewski i Karol Bielecki. W drugą stronę nikt nie zmierza. To znaczy, że w Polsce nie ma fantastycznych zawodników, o których biłyby się kluby z Niemiec, Francji czy Hiszpanii.

W Polsce byłe gwiazdy Bundesligi obniżają loty.

- Wielu tak uważa, ale nie do końca się z nimi zgadzam. Trudno mieć pretensje do działaczy z Kielc czy Płocka, że sprowadzają najlepszych polskich zawodników. Mają możliwości finansowe, więc budują zespoły na Ligę Mistrzów. Ktoś powie, że zawodnik po powrocie obniżył loty, ale pamiętajmy, że Vive Targi Kielce wyszło z piekielnie trudnej grupy w Lidze Mistrzów.

Wiele rzeczy składa się na to, że kadra gra słabo. Problem narasta od ubiegłorocznych mistrzostw świata. Zawodnicy się rozchorowali, byli leczeni, ale nie należycie. I dlatego przyszły kolejne, bolące porażki.

Bogdan Wenta powinien wciąż być trenerem?

- Nie mnie to oceniać, decyzję podejmie Zarząd Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Wierzę, że to rozsądni i doświadczeni ludzie, zrobią rzetelną analizę i wyciągną wnioski.

Eksperci uważają, że Wenta stracił autorytet i pomysł na drużynę. Zawodnicy nie słuchają go jak kiedyś, widoczne to było nawet na czasach podczas turnieju w Alicante.

- To tylko dywagacje, nie wiemy co dzieje się wewnątrz kadry. Każdy trener ma swoje podejście, jeden jest partnerem, ale są też autokraci, którzy nie pozwolą powiedzieć nawet słowa.

Już w czerwcu eliminacje do mistrzostw świata.

- By liczyć się w elicie, musimy do nich awansować. Absencja w Hiszpanii byłaby prawdziwą tragedią. Nie mogą uciekać nam imprezy rangi mistrzowskiej, bo spadniemy w rankingu i w eliminacjach będziemy grać ze światowymi potęgami. Nie mamy wiele czasu, by się zastanawiać, trzeba szybko przyszykować drużynę, gotową na walkę w eliminacjach. Nie byłbym jednak optymistą, że po zmianach w będziemy walczyć o medal. Może za rok, dwa, trzy wrócą wielkie sukcesy.

Więcej o: