Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych. Polska trzecią potęgą

Wielki sukces klubowej piłki ręcznej. Po raz pierwszy w historii do szesnastki najlepszych zespołów Europy awansowały dwie polskie drużyny. Lepszym bilansem mogą pochwalić się tylko dwie europejskie potęgi - Hiszpanie i Niemcy

- To, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, możemy zawdzięczać tylko sobie. Sami wywalczyliśmy ten wynik - cieszył się Bogdan Wenta po sobotnim remisie jego Vive Targi Kielce z Niedźwiedziami z podmoskiewskiego Czechowa 26:26. Myśląc o awansie z grupy B, kielczanie nie mogli tego spotkania przegrać. Mistrzowie Rosji, uczestnicy Final Four Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat, by grać dalej, musieli zwyciężyć.

Od początku nerwy udzielały się wszystkim. Nawet obserwatorowi EHF z Norwegii, któremu nie podobało się, że Wenta, zwracając się do swoich zawodników, gwiżdże do nich na palcach. Robi tak od lat w reprezentacji i klubie, nic więc dziwnego, że był bardzo zdziwiony, gdy już na początku meczu ujrzał za to żółtą kartkę.

Pojedynek był kapitalny. Nie było wprawdzie wielu finezyjnych zagrań, ale niesamowitą walką z obu stron można by obdzielić kilka spotkań. - Oba zespoły dały dużo od siebie, zrobiły wszystko, żeby ten mecz wygrać - przyznał później Władimir Maksimow, trener Niedźwiedzi i kadry Rosji. W ataku znów błyszczeli Michał Jurecki i sprowadzony niedawno do Kielc kołowy reprezentacji Chorwacji Zeljko Musa, a w bramce Duńczyk Marcus Cleverly. U rywali szybkością imponowali skrzydłowi Dmitrij Kowalow i Timur Dibirow, a na rozegraniu imponował skuteczny Białorusin Siergiej Harbok.

Pojedynek był niezwykle wyrównany. Najwyżej - trzema bramkami - prowadzili goście w 37. minucie (17:14). Kilka minut później było już jednak 20:18 dla gospodarzy. - Doping był niesamowity - podkreślał później atmosferę na trybunach Mariusz Jurasik, rozgrywający Vive Targi Kielce. Kielczanie mieli szansę na zwycięstwo, ale mogli też przegrać. Kilka sekund przed końcem w indywidualnej akcji piłkę zgubił Uros Zorman, ale w kontrze Jurecki skutecznie przeszkadzał Dibirowowi. Z rzutu wolnego już po czasie Harbok trafił w blok.

Kielczanie zajęli trzecie miejsce w grupie B, z której wyjście tuż po losowaniu wydawało się niemożliwe. "Znamy już wszystkie decyzje w "Grupie Hitchcocka" - podsumowała oficjalna strona Velux EHF Ligi Mistrzów.

W niedzielę w południe zapadła też najważniejsza dla Polski decyzja w grupie D. Orlen Wisła Płock grała w Sankt Petersburgu mecz o czwarte, ostatnie premiowane awansem do Top 16 miejsce. Mistrzowie Polski mogli nawet przegrać czterema bramkami, ale pewnie pokonali wicemistrzów Rosji 32:23 i ich kosztem awansowali do dalszych rozgrywek.

Rywali w 1/8 Ligi Mistrzów polskie drużyny poznają we wtorek podczas losowania w siedzibie firmy Velux w duńskim Horsholm. Zwycięzcy grup zmierzą się z zespołami z czwartych pozycji, a drużyny z miejsc drugich - z trzecimi. Ustalono także, że na tym etapie rozgrywek nie mogą na siebie trafić ekipy, które grały ze sobą w grupie.

Płocczan czeka z pewnością atrakcyjny rywal, bo wylosować mogą Barcelonę, Atletico Madryt oraz niemiecki THW Kiel lub budowaną na nową europejską potęgę duńską Kopenhagę. Hiszpańskie i niemieckie zespoły w ostatnich latach wygrywały Champions League.

Vive Targi Kielce mogą trafić na nieco łatwiejszych rywali (słoweński Cimos Koper lub macedoński Metalurg Skopje z grupy C) lub dużo trudniejszych - Croatię Osiguranje Zagrzeb oraz THW Kiel lub Kopenhagę. - Obojętnie kogo wylosujemy, będziemy walczyć. Nie boimy się żadnego rywala. Można już powiedzieć, że jesteśmy w czołówce Europy - stwierdził Mariusz Jurasik. - Wszystko jest możliwe. Nie będę mówił o szansach, najpierw zobaczmy, co przyniesie los. Mam nadzieję, że teraz będziemy mieć szczęście w losowaniu - dodał Grzegorz Tkaczyk.

Więcej o: