Polar wygrał z Amiką!

1/8 PIŁKARSKIEGO PUCHAR POLSKI. Polar Wrocław - Amica Wronki 1:0 (1:0).Wynik jest sensacyjny, ale zwycięstwo drugoligowego Polaru z Amicą Wronki jak najbardziej zasłużone. W ćwierćfinale Pucharu Polski Polar zagra ze zwycięzcą meczu Widzew Łódź - Zagłębie Lubin

- Muszę przyznać, że zagraliśmy słaby mecz. Polar był zespołem lepszym i mógł strzelić więcej bramek. Na pewno nie zlekceważyliśmy rywala, jednak nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego to spotkanie zupełnie nam nie wyszło - tłumaczył po meczu zmartwiony piłkarz Amiki Jacek Dembiński.

Drugoligowy Polar przewyższał rywali nie tylko pod względem ambicji i agresywności, ale także mądrością w grze. Bez wątpienia pierwszoplanową postacią meczu był 38-letni środkowy pomocnik wrocławian Marek Grabowski, który na boisku zachowywał się jak profesor. Gracz Polaru niepodzielnie panował w środku pola, gdzie całkowicie przyćmił taki zawodników jak Gęsior, Dembiński czy młody Burkhardt.

- Piłkarze Amiki zostawili mi bardzo dużo miejsca i spokojnie mogłem prowadzić grę - opowiadał później Marek Grabowski. - Znacznie trudniej gra mi się na boiskach II ligi, gdzie często jestem dokładnie pilnowany. Ale w ekstraklasie gra się inaczej i nikt z Amiki nie zawracał sobie głowy indywidualnym kryciem.

- To dobrze, że na naszych boiskach są jeszcze tacy zawodnicy jak Grabowski - komplementował szkoleniowiec Amiki Mirosław Jabłoński. - Dziś można było zobaczyć, jak wiele w piłce znaczy mądrość i doświadczenie. Nasz Burkhardt za szybko został okrzyknięty gwiazdą, a dziś mógł się wiele nauczyć, patrząc na grę Grabowskiego.

Jedyna bramka meczu padła po przypadkowym faulu Bajora na Ogórku. Po zagraniu z rzutu rożnego do piłki wystartował najpierw pomocnik Polaru, a biegnący za nim stoper Amiki potrącił go i sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Augustyniak. - Moim zdaniem karnego nie było, ale nie chcę się tu usprawiedliwiać, gdyż nawet przegrywając, powinniśmy tak prowadzić grę, aby wygrać ten mecz - analizował Mirosław Jabłoński.

Jednak to wrocławianie wypracowali sobie znacznie więcej sytuacji do strzelenia bramki i gdyby nie świetna dyspozycja Szamotulskiego, porażka Amiki mogła być wyższa. Do przerwy Szamotulski wygrał pojedynek sam na sam z Podstawkiem, a także obronił groźne strzały Grabowskiego, Augustyniaka i Kuszyka. W tej części gry najlepszej okazji dla gości nie wykorzystał Król, który z czterech metrów nieczysto trafił w piłkę.

W drugiej połowie Amica starała się atakować, jednak ambitnie i agresywnie grający piłkarze Polaru umiejętnie przerywali akcje. Groźnie było jedynie po dwóch minimalnie niecelnych strzałach Gęsiora. W 77. min do remisu mógł doprowadzić Zieńczuk, jednak z kilku metrów uderzył lekko i bramkarz Polaru Osiński pewnie złapał piłkę.

Po przerwie Polar nie tylko umiejętnie się bronił, ale i groźnie kontrował. Na dziesięć minut przed końcem pojedynku wprost wymarzonej sytuacji nie wykorzystał Ogórek, który po świetnej akcji Augustyniaka znalazł się przed Szamotulskim i z kilku metrów strzelił nad poprzeczką.

- Widać było, że mój zespół był zmobilizowany i bardzo chciał wygrać ten mecz. Tym razem cała drużyna pokazała charakter w tym ciężkim dla nas okresie - cieszył się na konferencji prasowej trener Polaru Artur Nahajło. Z kolei smutny trener Amiki podsumował: - Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. To dobrze, że zdarzają się tu sensacje, ale dla nas ten wynik jest przykrą niespodzianką - mówił Jabłoński.

Po meczu złości nie ukrywał chyba najlepszy zawodnik Amiki Grzegorz Szamotulski. Na pytanie, co jest większą niespodzianką - czy wynik meczu, czy też bardzo słaba gra Amiki, bramkarz zespołu z Wronek stwierdził krótko: - I jedno, i drugie. Zagraliśmy tu bardzo słabo. Dlaczego? Niech pan idzie i spyta się o to moich kolegów.

W drużynie z Wronek bardzo słabo zaprezentowali się obydwaj reprezentanci Polski - Tomasz Dawidowski i Marek Zieńczuk. Ten pierwszy był jednym z najsłabszych graczy na boisku, wyróżniał się tylko teatralnymi gestami i krytykowaniem decyzji sędziego.

Mecz miał dodatkowy podtekst, gdyż zmierzyły się zespoły sponsorowane przez potężne firmy produkujące sprzęt AGD. Jednak w Polarze od dawna brakuje pieniędzy, a piłkarze terminowo nie otrzymują nawet wypłat. Wrocławscy zawodnicy w formie protestu chcieli wyjść na mecz z dziesięciominutowym opóźnieniem, dopiero tuż przed spotkaniem zmienili zdanie.

Polar Wrocław - Amica Wronki 1:0 (1:0)

Bramka: Augustyniak (19, z rzutu karnego)

Polar: Osiński - Huebscher, Solarz, Żelasko - Kuszyk (54. Żabski), Hirsz, Juraszek, Grabowski, Ogórek - Podstawek Ż (80. Ozimina), Augustyniak (88. Pawlak).

Amica: Szamotulski - Bieniuk (46. Sobociński), Bajor, Skrzypek - Kucharski, Gęsior, Burkhardt, Dembiński, Zieńczuk Ż - Dawidowski Ż, Król (81. Iwanowski).

Sędziował: Tomasz Pacuda (Częstochowa). Widzow: 400.