Hall: Przed walką ze mną Michalczewski brał sterydy

- Michalczewski brał sterydy. Dlatego nie mogłem go znokautować - oświadczył Richard Hall, niedawny przeciwnik ?Tygrysa" w walce o mistrzostwo świata.

Pojedynek odbył się 21 września w Brunszwiku. Sędzia zastopował walkę w dziesiątej rundzie. Przez dwa pierwsze starcia "Tygrys" był bardzo mocno obijany przez szturmującego rywala. Mistrz świata wagi półciężkiej wersji WBO kończył pojedynek z rozbitym prawym łukiem brwiowym, nie widział na lewe oko. Ale zwyciężył.

Hall, po tygodniu przemyśleń uznał, że tylko dlatego iż brał sterydy. - Później pojechał do szpitala ze złamaną szczęką - normalnie nie byłby w takim stanie zdolny walczyć - dodał jamajski pięściarz.

- Jestem zaskoczony i rozczarowany wypowiedzią Halla - komentuje Michalczewski, odpoczywający w Gdańsku. - Nigdy nie używałem sterydów. Zawsze przechodzę kontrole antydopingowe, które niczego nie wykazują. Jeśli już ktoś był na dopingu, to on. Miał tyle energii w pierwszych rundach...

- Michalczewski nie miał złamanej szczęki, nie było więc potrzeby zawożenia go do szpitala. Od razu po walce wrócił do Gdańska - powiedział dr Peter Benckendorff, który zajmował się Polakiem po walce.

Hall zaczął też narzekać, że sędzia nie przerwał pojedynku, choć Michalczewski miał zamknięte lewe oko i nic na nie nie widział. W grudniu, gdy obaj zmierzyli się po raz pierwszy, pojedynek zastopowano, bowiem oko Jamajczyka było mocno opuchnięte.

- Podczas walki lekarz zwraca uwagę na ogólną sprawność zawodnika. Michalczewski zachował sto procent swojej sprawności, w przeciwieństwie do Halla w grudniu. I dlatego teraz mecz nie został przerwany - dodał Benckendorff.