Największa sensacja w kadrze Paulo Sousy. "Jestem pewny siebie, ale skromny"

Sebastian Kowalczyk znalazł się w szerokiej kadrze reprezentacji Polski na marcowe mecze w eliminacjach Mistrzostw Świata. Skrzydłowy Pogoni Szczecin wierzy, że jego nazwisko znajdzie się także na krótkiej liście piłkarzy powołanych do gry w drużynie narodowej z Anglią, Węgrami i Andorą. Ostateczna decyzja zapadnie już w poniedziałek

- To moje marzenie, cel i dążę do tego, aby zagrać w reprezentacji. Cieszę się, że jestem w tej grupie i chcę pozostać w kręgu zainteresowań selekcjonera - powiedział Sebastian Kowalczyk po ogłoszeniu 35-osobowej kadry narodowej przez Paulo Sousę po ostatniej ligowej kolejce Ekstraklasy. Jego wypowiedź cytuje oficjalna strona Pogoni Szczecin. Zawodnik Portowców, nie krył zaskoczenia z nominacji przyznanej mu przez trenera reprezentacji.

Zobacz wideo Marciniak: "Sędziowie wcale nie boją się VAR-u! Technologia może uratować mi twarz"

Skrzydłowy Pogoni był zaskoczony powołaniem

- Jestem pewny siebie, ale też przy tym skromny, więc jeśli powiedziałbym, że czekałem teraz na to powołanie, to bym skłamał - przyznał skrzydłowy drużyny ze Szczecina. Czy Kowalczyk będzie miał szansę zadebiutować w reprezentacji Polski? Portugalczyk przedstawi 15 marca ostateczną listę nominowanych piłkarzy do gry w kadrze. - Ciężko na to pracuję, by ostatecznie pojechać na zgrupowanie i aby to nie było dla nikogo zaskoczenie, gdy tak się stanie - zaznaczył Kowalczyk.

Pogoń Szczecin - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1Najmłodszy piłkarz ekstraklasy w tym wieku. "Taki talent rodzi się raz na kilka lat. Nie odleci"

Powrót piłkarza Pogoni do kadry po siedmiu latach

Sebastian Kowalczyk jest jednym z dwóch piłkarzy Pogoni Szczecin, których nazwiska znalazły się na długiej liście Paulo Sousy. Oprócz niego szansę na grę w w koszulce z białym orłem na piersi ma również Kacper Kozłowski. Jeśli tak się stanie, w drużynie narodowej niemal po siedmiu latach ponownie zagra zawodnik Pogoni Szczecin. Ostatnim piłkarzem Pogoni, który doznał tego zaszczytu, był Marcin Robak - były król strzelców Ekstraklasy zagrał w towarzyskim pojedynku Polski z Niemcami w 2014 roku.

Portugalczyk oglądał spotkanie Pogoni Szczecin z Lechem Poznań. Po meczu spotkał się z Kowalczykiem. Przed nim jeszcze jedna szansa, by przekonać do siebie trenera Sousę, będzie nim ligowe spotkanie z Jagiellonią Białystok. - Nie narzucam sobie zbędnej presji. Każdy mecz w lidze jest obserwowany i decyduje. Staram się dawać jak najwięcej zespołowi. Jeśli Pogoni będzie wygrywać, to mi i każdemu naszemu zawodnikowi, będzie to pomagać - podkreślił pomocnik szczecińskiej drużyny.

Zobacz wideo "Pogoń Szczecin w tym sezonie nie gra wybitnej piłki, ale i tak zaskakuje" [W Polu K]

Sama gra może nie wygląda źle, potrzeba goli

Przegrana Pogoni z "Kolejorzem" była już trzecią porażką z rzędu w lidze. - Na pewno jest w nas złość po każdej porażce z osobna. Nikt nie lubi przegrywać. Straciliśmy ostatnio sporo punktów. Chcemy się "odkuć", wrócić do tych lepszych serii. Wierzę, że zaczniemy ponownie dobrze punktować i mieć z tego radość - podkreślił Sebastian Kowalczyk. - Sama gra może nie wygląda źle, potrafimy zagrać kreatywnie. Brakuje natomiast goli, a co za tym idzie - punktów. To musimy poprawić - dodał skrzydłowy Portowców.

Po porażce z Lechem drużyna Pogoni Szczecin zajmuje drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy, ale jej strata do prowadzącej warszawskiej Legii wzrosła już do siedmiu punktów. Do zakończenia obecnego sezonu pozostało jeszcze dziesięć kolejek. Zawodnicy Pogoni zapewniają, że wyścig o mistrzowski tytuł jeszcze się nie skończył, a klub nadal zamierza walczyć o najwyższe cele mimo znaczącej straty do lidera rozgrywek.

Więcej o: