Dostał pięć lat dyskwalifikacji za to, co zrobił sędziemu. "Odleciałem"

Krzysztof Smajek
Szymon Pawłowski nie miał jeszcze 18 lat, na mecze woziła go mama, bo nie miał prawa jazdy. Po jednym z meczów w B-klasie, który sędziował, zadzwonił: "Przyjedź po mnie, bo złamali mi nos". Z tego meczu zabrała go karetka pogotowia. O patologiach w niższych ligach piłkarskich opowiada miniserial Sport.pl "Sędzia wróg".

Gdy Szymon - jeden z bohaterów reportażu "Sędzia wróg" - zapisywał się na kurs sędziowski, nie spodziewał się, że to będzie niebezpieczne zajęcie. Był 2019 rok, Pawłowski sędziował mecz B-klasy Pomorzanka Jarosławsko - Zorza II Dobrzany. Mecz odbywał się w spokojnej atmosferze. Do czasu. W doliczonym czasie Pawłowski został uderzony głową w twarz przez zawodnika gospodarzy. Wcześniej, gdy podyktował aut dla gości, usłyszał: "Co ty, ku***, odpierdalasz?!".

Zobacz wideo ZOBACZ TRZECI ODCINEK SERIALU "SĘDZIA WRÓG"

Dał zawodnikowi żółtą kartkę, po chwili sam leżał na ziemi. - Zawodnik biegł do mnie z dziesięciu metrów. Mniej więcej z takiej odległości dałem mu kartkę. Notowałem sobie jego numer i kątem oka zobaczyłem, jak odchyla głowę, bierze zamach i trafia mnie prosto w nos. Siła była tak duża, że odleciałem - opowiada Pawłowski.

Dopiero zaczynał przygodę z gwizdkiem, a już na własnej skórze przekonał się, że sędziowanie to nie są rurki z kremem. - Po tej sytuacji miałem kryzysowy moment. Napisałem kolegom, że to koniec, że sobie nie pozwolę na takie coś. Ale mi minęło - mówi Pawłowski.

Wrócił do sędziowania, bo nie chciał rezygnować z pasji i marzeń.

Zawodnik, który uderzył Pawłowskiego, został zdyskwalifikowany na pięć lat. - Kary powinny być znacznie surowsze. Za naruszenie nietykalności osobistej sędziego powinna być nawet kara dożywotniej dyskwalifikacji - mówi Tomasz Mikulski, szef kolegium sędziów PZPN.

- Spotykamy się z przemocą na każdy możliwy sposób. Zaczynając od przemocy słownej, a kończąc na aktach agresji i przemocy fizycznej - dodaje Pawłowski.

- Każdy przypadek przemocy czy agresji wobec sędziów, to jest przypadek za dużo i nie można nad tym przejść do porządku dziennego. Ale nie można powiedzieć, że to jest sędziowskie życie i codzienność - zaznacza Mikulski.

"Sędzia wróg". Za kilka lat nie będzie komu gwizdać?

W niższych klasach rozgrywkowych w Polsce zaczyna brakować sędziów. Gdy rozmawiamy z ekspertami, podkreślają, że za kilka lat nie będzie komu gwizdać. - Sędziów powinno być o około 20 procent więcej, aby zapewnić płynną obsadę w niższych ligach - mówi Mikulski.

Były arbiter Rafał Rostkowski, uważa, że wielu sędziów rezygnuje z piłki nożnej, bo mają świadomość, że jest przyzwolenie na przemoc wobec nich. - Wszelkie reakcje władz piłkarskich, delikatnie mówiąc, są niewystarczające - podkreśla.

Miniserial "Sędzia wróg" autorstwa Krzysztofa Smajka ze Sport.pl pokazuje, z jakimi problemami borykają się sędziowie w niższych ligach w Polsce.

WSZYSTKIE ODCINKI SERIALU "SĘDZIA WRÓG" SĄ JUŻ DOSTĘPNE. ZOBACZ TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.