Nazaré (Portugalia) - światowa stolica gigantycznych fal i rekordów Guinnessa. Każdej zimy przyciąga tysiące turystów, uwagę międzynarodowych mediów i najlepszych surferów z całego świata. Ponad 15-metrowa fala, którą Adam Warchoł przepłynął to największa fala kiedykolwiek złapana przez Polaka w Nazaré i druga tak duża w jego życiu. Poprzednią, o wysokości ponad 16 metrów, Warchoł pokonał na Hawajach, mając niespełna 19 lat. Młody Polak jest też jednym z zaledwie trzech śmiałków na świecie, którzy zmierzyli się z wielkimi falami Nazaré na windsurfingu, jego drugiej sportowej pasji.
W Nazaré wszystko jest ogromne: fale, prędkość i siła oceanu. Kiedy fala się łamie za plecami, uderza w ciebie kilka ton wody, często wciągając głęboko pod powierzchnię na długi czas. W takich warunkach jeden błąd może kosztować życie. Nazaré to moje wielkie marzenie, ale też jednym z tych miejsc, do których trzeba się bardzo dobrze przygotować fizycznie i mentalnie. Piętnaście metrów to dopiero zapowiedź. Liczę, że kolejnej zimy Nazaré da od siebie więcej i złapię nowy rekord dla Polski - mówi Adam Warchoł.
Potwierdzone rekordy Guinnessa w Nazaré:
"To był istny tor przeszkód" - kulisy przygotowań do fali marzeń
Pomysł na Nazaré powstał dwa lata temu - cel był jeden: pokazać Polskę na największych falach świata. Od lat obecni są tam m.in. Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy, Amerykanie. Do realizacji potrzebni byli sponsorzy, sprzęt, skutery i zespół ludzi na miejscu. W samym Nazaré do „fali marzeń" Warchoł przygotowywał się od połowy listopada 2025 roku. Pływanie za skuterem, ratownictwo, ćwiczenia oddechowe, monitorowanie formy i parametrów zdrowia.
- To był istny tor przeszkód. Choroby, ciągłe godzenie treningów ze studiami na Wyspach Kanaryjskich. Zdarzało się, że niemal prosto z wody jechałem na lotnisko, żeby zdążyć na egzaminy. Do tego pogoda w Portugalii - albo brak dużych fal albo huragany, które zniszczyły miasteczko i na wiele tygodni wprowadzono zakaz wychodzenia na wodę. Gdy w końcu pojawiły się przyzwoite fale, złapałem największą, jaką przyniósł tamten dzień. - opowiada Adam Warchoł.
Materiał promocyjny Adam Warchoł