Białorusini codziennie ogłupiani putinowską propagandą. "Nie będę strzelał do ludzi"

Bartłomiej Kubiak
- Nie będę strzelał do ludzi. Nie jestem w stanie. Ale pomagam, jak tylko potrafię - mówi Artem Miłewski, były reprezentant Ukrainy, który od wielu tygodni broni kraju przed napaścią Rosjan. I opowiada o swojej rodzinie na Białorusi, która każdego dnia ogłupiana jest putinowską propagandą.

Artem Miłewski karierę piłkarską zakończył we wrześniu. To 50-krotny reprezentant Ukrainy, były napastnik m.in. Dynama Kijów czy Hajduka Split. - Niech ta wojna się skończy. To wszystko jest dla mnie trudne. Tym bardziej, że bliskie mi osoby mieszkają na Białorusi - mówi 37-latek, który sam urodził się w Mińsku. - Tam mam rodziców, siostrę, a także dziewczynę - zdradza w rozmowie z footballua.tv.

Zobacz wideo Grosicki odbył szczere rozmowy z Michniewiczem. "Jak nie będzie szło, to mam wejść"

Władimir Putin oraz zapłakana Kamila Walijewa i jej trenerzyRosjanie grzebią ukochaną dyscyplinę i powód do dumy. "Chamstwo, jakiego świat nie widział"

Miłewski nie ukrywa, że przechodzi właśnie przez trudny okres. Także dlatego, że jego rodzinie na Białorusi wmawia się przeróżne kłamstwa na temat sytuacji w Ukrainie. - Tam ludzie mają własną "prawdę". W białoruskiej telewizji pokazują zupełnie inny obraz tej wojny. Proszę ich, by powiesili sobie w domu drugi telewizor i zaczęli oglądać zagraniczne media, podsyłam różne zdjęcia. Ale do nich to nie dociera. W ogóle tego nie rozumieją. Każdego dnia są ogłupiani propagandą - mówi Miłewski.

"Zatrzymajcie to wszystko. Niech to się skończy jak najszybciej"

Ostatnie miesiące Miłewski spędził w Kijowie. W tej chwili jest już tam spokojniej niż na początku wojny, ale przez pierwsze dni musiał kryć się w podziemnym parkingu, który służył jako schron przeciwbombowy. - Zatrzymajcie to wszystko. Niech to się skończy jak najszybciej, a ludzie na pewno się ze sobą dogadają - apelował Miłewski na początku wojny.

Teraz mówi, że nie jest gotowy, by chwycić za broń i strzelać do rosyjskich okupantów. Do tego wzywa Ołeksandr Alijew, też były piłkarz Dynama i reprezentant Ukrainy, kolega Miłewskiego z boiska. - Sasza wybrał tę drogę. Ale ja nie będę strzelał do ludzi. Nie jestem w stanie. Pomagam jednak, jak tylko potrafię. Rozładowuję produkty. A to komuś dostarczę kefir czy chleb, albo inne rzeczy niezbędne do przeżycia. Angażuję się w ten sposób - mówi Miłewski.

Rosjanie oglądają TV i nie wierzą nawet własnemu synowi

Rodzinna historia Saszy, czyli Alijewa też jest trudna. 37-latek, choć reprezentuje Ukrainę, urodził się na terytorium Rosji, gdzie wciąż mieszkają jego rodzice. - Na początku wojny jeszcze z nimi rozmawiałem, ale teraz już przestaliśmy. Oni mi nie wierzą. Nawet w to, że do mnie strzelali, że byłem pod kulami. Oglądają telewizję w Rosji i widzą wszystko zupełnie inaczej. Że mamy tu faszystów, nazistów i grabieże - mówił kilka tygodni temu Alijew.

- Tak, mamy grabieże w Kijowie i staramy się z tym walczyć. Powiedziałem moim rodzicom, co widzę tutaj na co dzień, a oni nadal mi w to nie wierzą. I to jest najsmutniejsze. Ale nie mam już zamiaru nikomu nic udowadniać. Chcę, aby moje dzieci żyły tutaj w pokoju. Zamiast łez w ich oczach chcę widzieć uśmiech i radość - dodawał.

Dzieci Alijewa na początku wojny wyjechały z Kijowa, ale on został i wstąpił do obrony terytorialnej. - Chwyciłem za karabin, śpię około czterech godzin dziennie i tak wygląda moja rzeczywistość. To było straszne, kiedy moje dzieci płakały i mówiły do mnie: "Tato, boimy się". Mnie już bardzo bolało oglądanie tego, co działo się wcześniej w Donbasie. Ale teraz widziałam to wszystko na własne oczy, moje dzieci też to widziały. Oczywiście wojna w Donbasie też była straszna, ale teraz toczy się w całym kraju. Dlatego moim zadaniem było wysłanie dzieci w bezpieczne miejsce, a teraz jest walka o obronę Ukrainy - tłumaczył Alijew.

Skandal w Stomilu. Piłkarz kradł pieniądze. Został złapany na gorącym uczynkuSkandal w Stomilu. Piłkarz kradł pieniądze. Został złapany na gorącym uczynku

Dziś Alijew nie jest już w obronie terytorialnej. Wstąpił do regularnej armii. - Będę bronił Ukrainy, dopóki ta wojna się nie skończy. Mam nadzieję, że stanie się to już niedługo. Że wygramy i wszyscy znowu będziemy szczęśliwi i uśmiechnięci w naszym kraju - mówi.

Więcej o: