Maksim Zacharow na temat wojny w Ukrainie wypowiedział się po raz pierwszy po kwietniowym ataku rakietowym na dworzec w miejscowości Kramatorsk. Co najmniej 50 osób, w tym pięcioro dzieci, zginęło, a 98 osób zostało rannych. "Jako patriota i obywatel Rosji deklaruję, że popieram naszych chłopców, którzy są w Ukrainie. Niech szczęście i Bóg będą z wami. Czekamy na was w domu" - napisał. Niedługo później Zacharow za masakrę w Kramatorsku obwinił żołnierzy z Ukrainy.
Mistrz świata w ice speedway'u w ostatniej publikacji przeszedł jednak samego siebie. Totalne odleciał.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
"Walczyliśmy wtedy i walczymy teraz z jednym złem, z faszyzmem i neonazizmem. Panie, pomóż naszym dzieciom" - napisał Zacharow, mając na myśli konflikt zbrojny, który rozpoczął się przed ośmioma laty i trwającą od ponad dwóch miesięcy wojnę w Ukrainie. Żołnierzy Ukrainy oskarżył też o wspomniany atak na Kramatorsk. "Siły zbrojne Ukrainy po raz kolejny uderzyły w cele cywilne i wybrały moment, w którym setki obywateli zgromadziły się na dworcu przed ewakuacją" - czytamy we wpisie Rosjanina.
"Ukraińskie siły postanowiły przedstawić to, co się wydarzyło, jako atak wojsk rosyjskich. Podobno Rosjanie uderzyli w dworzec ciężką rakietą Iskander. Eksperci wojskowi twierdzą, że opublikowane przez ukraińskie media zdjęcia z fragmentami rakiet odpowiadają ukraińskiemu modelowi rakiety Toczka-U" - pisze Zacharow.
Takiemu stanowisku już na początku kwietnia zaprzeczała prokurator generalna Ukrainy. Jednocześnie zapewniła, że Ukraińcy mają dowód, że była to broń rosyjska. - To, co widzieliśmy w terenie we wszystkich regionach Ukrainy, to zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości - powiedziała Iryna Wenediktowa.
To nie koniec wpisów Zacharowa, bo Rosjanin wypowiada się niemalże na każdy temat związany z tą wojną. "Jesteśmy potomkami zwycięzców, wielkich dowódców: Suworowa, Kutuzowa i Żukowa. Nie może się dać złamać. Wygraliśmy wtedy, rozbijając wroga na kawałki i podnosząc sztandar w stolicy faszyzmu, i znowu wygramy" - napisał w Dniu Zwycięstwa.