Zinczenko: Straszne, przerażające rzeczy. Nienawidzę ludzi w Rosji

- Zabili naszych cywilów. Zabili nasze dzieci. Zgwałcili nasze kobiety i dziewczęta. Zabili nasze psy, a nawet je zjedli. Nie potrafię nawet zacząć opisywać, co do nich czuję - mówi w rozmowie z "The Guardian" Ołeksandr Zinczenko, reprezentant Ukrainy i piłkarz Manchesteru City. W wywiadzie porusza m.in. temat rosyjskich zbrodni wojennych oraz reakcji jego znajomych w Rosji na wojnę.

Od ponad 50 dni na Ukrainie trwa wojna rozpoczęta przez Rosję. Z każdym dniem rośnie liczba zabitych i rannych cywilów. Po tym, jak Rosjanie wycofali się z okolic Kijowa, ukraińskie służby codziennie odkrywają, jakich zbrodni i okrucieństw dopuścili się okupanci. Masowe groby, zwłoki leżące na ulicach czy piwnicach, zgwałcone kobiety. To prawdziwy obraz wojny, która wielu mogła się kojarzyć tylko z nieudolnością Rosjan i traktorami kradnącymi rosyjskie wozy opancerzone.

Zobacz wideo "Marzenie Putina o stworzeniu wielkiej Rosji jest koszmarem mojego kraju". Władimir Kliczko pokazał zniszczenia po ostrzale rakietowym

Aleksandr LesunMistrz olimpijski nie wystartuje już dla Rosji. Gest przeciwko wojnie

Zinczenko myśli tylko o Ukrainie i swoich rodakach. "Cały czas trzymam telefon w dłoni"

Na Ukrainie mężczyźni masowo zapisują się do wojska. Niektórzy Ukraińcy nawet wracają z zagranicy do kraju, aby pomóc w walce z najeźdźcą. Są jednak też tacy, którzy więcej dobrego mogą zrobić nawet w mediach społecznościowych niż na froncie z bronią w ręku. Wśród takich osób są na przykład sportowcy. Bokser Ołeksandr Usyk zaliczył nawet obie drogi – najpierw był w armii, ale potem wyjechał z kraju, żeby przygotować się do walki o mistrzostwo świata. Stwierdził, że w ten sposób zrobi więcej dobrego.

Od początku inwazji o tym, co dzieje się na Ukrainie mówi też jedna z największych gwiazd ukraińskiego futbolu - Ołeksandr Zinczenko. - Nie mogę żyć poza tą sytuacją – mówi w rozmowie z "The Guardian". - Próba nadążenia za wszystkim jest teraz w zasadzie moim życiem. Pierwszą rzeczą, którą robię na co dzień, jest sięganie po telefon, a potem cały czas trzymam go w dłoni. Minęło już ponad siedem tygodni i widać, że niektórzy ludzie zaczynają zapominać, zaczynają przystosowywać się do brutalności w moim kraju. Nie, nie, nie. Ludzie głodują, umierają, odkrywane są ciała, więc jak można się zrelaksować? Musisz mówić jeszcze więcej. Nienawidzę ludzi, którzy każdego dnia coraz bardziej najeżdżają naszą ziemię. Nie przestanę o tym mówić, bo cały świat musi poznać prawdę – przekonuje.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl

- Nawet rosyjscy żołnierze nie mogą zrozumieć, dlaczego tam przybyli. O co oni walczą? Dla kogo? Po co miałbyś walczyć z facetem, który już prawie dwa miesiące ukrywa się w bunkrze? Ci ludzie, a ja nawet nie mogę ich nazwać ludźmi, ponieważ nie ma dla nich słów, nie mają pojęcia, jaki jest ich cel – dodaje Ukrainiec.

"Widziałem liczby mówiące, że ponad 70% Rosjan popiera tę katastrofę. To niesamowite"

Zinczenkę denerwuje też to, w jaki sposób do wojny podchodzą ludzie, których poznał w Rosji. Zawodnik Manchesteru City grał w tym kraju przed przeprowadzką do Anglii. Przez półtora roku reprezentował barwy FK Ufa. Nawiązał tam przyjaźnie, o których sądził, że będą trwały. Wojna zweryfikowała nadzieje Zinczenki. Wielu Rosjan nadal żyje w bańce i nie wie, bądź nie chce wiedzieć, co naprawdę dzieje się na Ukrainie. Rosyjska propaganda również dba o to, aby do obywateli trafiał odpowiedni przekaz.

Roman Abramowicz i Władimir PutinMedia: Abramowicz wiedział o planach wojennych Putina. "Podejrzane zachowanie"

- Jestem bardzo zawiedziony. Znajomi zadzwonili do mnie zaraz po inwazji i napisali do mnie: „Tak mi przykro, ale nic nie możemy zrobić". Oczywiście, że możecie. Jeśli będziecie milczeć, oznacza to, że popieracie to, co dzieje się teraz na Ukrainie, a nie rozumiem, dlaczego mielibyście to zrobić. Może się boją, ponieważ widzimy w mediach społecznościowych zdjęcia, na których Rosjanie są zabierani do więzienia, jeśli protestują. Ale spójrz w szczególności na piłkarzy lub każdego, kto ma ogromną publiczność. Czy możesz uwierzyć, że gdyby wszyscy opublikowali coś na Instagramie w tym samym czasie w stylu: „Ludzie, jesteśmy przeciwko wojnie, musimy ją powstrzymać", wszyscy zostaliby aresztowani? Oczywiście, że nie. I szkoda, że nic nie mówią – wyjaśnia piłkarz "The Citizens".

- Masz ludzi w wieku powyżej 50 lub 60 lat, którzy oglądają ten sam program telewizyjny, który okłamuje ich przez lata. Widziałem filmy, w których dziennikarze pytają rosyjskich cywilów: „Czy popierasz to, co robi twój prezydent?" Odpowiadają: „Tak, oczywiście jesteśmy po jego stronie". A kiedy są pytani, jak sobie poradzą z sankcjami, po prostu mówią, że przecierpią. Jak możesz przekonać tych ludzi? A jak taki kraj może funkcjonować? Widziałem liczby mówiące, że ponad 70% Rosjan popiera tę katastrofę. To niesamowite. Po prostu tego nie rozumiem. Ale to jest różnica między Ukrainą a Rosją. Odkąd grałem za granicą, słyszałem, że wiele osób myśli, że jesteśmy w zasadzie tacy sami jak oni. Ale to wcale nie jest prawda i teraz widać różnicę między nami. Na Ukrainie możemy swobodnie rozmawiać, swobodnie myśleć i tak samo będzie, gdy odbudujemy nasz kraj – dodaje.

- Państwa muszą przestać kupować rosyjski gaz i ropę. W ten sposób po prostu inwestują w wojnę i całą przemoc. Ważne jest odizolowanie Rosji od wszystkiego. Pewnego dnia może się to przydarzyć w twoim kraju, nigdy nie wiadomo. Opublikowałem na Instagramie posty o zaprzestaniu rosyjskiego sportu. Nie życzę ich piłkarzom, żeby przestali grać w Lidze Mistrzów i tym podobnych, ale im więcej sankcji otrzymają, tym bardziej może to popchnąć tam ludzi do tego, żeby powiedzieli "stop" – podkreśla piłkarz.

Prezes ukraińskiej federacji dziękuje za gest Lewandowskiego. Prezes ukraińskiej federacji dziękuje za gest Lewandowskiego. "To dla nas ważne"

Zinczenko dostał pytanie o Buczę i nie wytrzymał. "Wzdycha przeciągle, odwraca wzrok"

Zinczenko zdradził też, że jego rodzinna miejscowość Radomyśl, leżąca między Kijowem a Żytomierzem, uniknęła najgorszego. Ale cywile nadal muszą mieć się na baczności, bo wciąż istnieje duże ryzyko ataków rakietowych. Niebezpiecznie było zwłaszcza wtedy, kiedy w okolicy operowały wojska rosyjskie. - Powiedziano mi, że rosyjscy żołnierze próbowali przejść przez Radomyśl i ukrywali się w lesie, próbując znaleźć cywilów w ich samochodach, zabić ich i zabrać wszystko, co mieli – mówi Zinczenko.

Najgorszego nie uniknęły natomiast Bucza i Iripień. To te miejscowości stały się symbolem rosyjskich zbrodni wojennych. Dotknęły one Zinczenkę do tego stopnia, że nie mógł ukrywać emocji, kiedy o tym mówił. "Dopiero gdy pojawia się temat Buczy, emocje Zinczenki są najsłabsze. Zna te ulice, ten obszar, tych ludzi[...]Wzdycha przeciągle, odwraca wzrok i w ciągu następnych kilku minut kilka razy zatrzymuje się" – tak reakcje Ukraińca na pytanie o rosyjskie barbarzyństwo opisuje dziennikarz Nick Ames.

- To koszmar – mówi Zinczenko. - Szok dla całego świata. Straszne, przerażające rzeczy. Zabili naszych cywilów. Zabili nasze dzieci. Zgwałcili nasze kobiety i dziewczęta. Zabili nasze psy, a nawet je zjedli. Nie potrafię nawet zacząć opisywać, co do nich czuję. Bardzo ich nienawidzę za wszystko, co zrobili narodowi ukraińskiemu i Ukrainie. I nienawidzę ludzi w Rosji, którzy próbują przekonać innych, że to jest propaganda. To jest zawstydzające. Jak mogą tak mówić? Ludzie przysyłają mi prawdziwe zdjęcia, prawdziwe fakty. Ciała naszych zmarłych cywilów leżały na ziemi przez dwa tygodnie. Muszą wziąć za to odpowiedzialność.

Wiktor ŁeonenkoByły reprezentant Ukrainy zwolniony z telewizji. Powiedział o rosyjskich sportowcach

Zinczenko nie ogranicza się tylko do wstawiania postów na media społecznościowe. Wraz z wieloma innymi graczami dołączył do projektu „World Sports for Ukraine". Jedna z jego koszulek jest licytowana w celu zebrania pieniędzy i podejmowane są też inne wysiłki. A w międzyczasie Zinczenko trenuje i stara się pomóc swojej drużynie na boisku. - Wciąż myślę o Ukrainie i naszych ludziach, więc trenowanie nie jest łatwe. Ale piłka nożna to moje życie i jest to rzecz, którą najbardziej lubię, więc staram się na niej skoncentrować, kiedy gram. Nie jest to łatwe i na początku było prawie niemożliwe, ale teraz się dostosowuję. Ale nie mogę ci powiedzieć, że jednocześnie nie myślę o Ukrainie – przyznał.

Więcej o: