Odrażający plan FIS-u. Chcą skoków narciarskich obok fabryki czołgów

Jak informują telewizje ARD i ORF, FIS na spotkaniu rady kalendarzowej poinformowało, że w nowym sezonie zimowym planowane są zawody m.in w Rosji i na Białorusi. Wywołało to olbrzymie poruszenie.

W czwartek Międzynarodowa Federacja Narciarska na spotkaniu wirtualnej rady ogłosiła ramowy harmonogram na sezon zimowy 2022/23 i wywołała ogromne poruszenie. Według informacji telewizji ORF i ARD FIS planuje zorganizowanie zawodów m.in. w Rosji i na Białorusi.

Zobacz wideo W skokach narciarskich są równi i równiejsi!

ORF informuje, że kalendarze wszystkich dyscyplin zostały już opracowane i teraz zostaną przekazane do komisji technicznych, a następnie będą sfinalizowane i zatwierdzone przez Radę FIS na majowym posiedzeniu.

Członkowie komisji byli jednak zszokowani tym, że w kalendarzach znalazły się rosyjskie i białoruskie lokalizacje. Niemieckie ARD informuje, że nowy sezon skoków narciarskich ma wystartować w dniach 19-20 listopada, a w dniach 3-4 grudnia zawody miałyby się odbyć w Niżnym Tagile. Czyli w Rosji, a konkretnie w tym samym miejscu, które słynie... z produkcji czołgów. To tam funkcjonują słynne rosyjskie zakłady Uralwagonzawod (UVZ – Uralska fabryka wagonów). Które dziś oprócz sprzętu cywilnego (jak np: tramwaje i wagony kolejowe), produkują także najnowsze rosyjskie czołgi T-14 Armata i T-90 oraz starsze T-92 oraz bojowe wozy wsparcia Terminator.

To jednak nie koniec planowanych zawodów w Rosji, bo FIS planuje również zawody snowboardowe w Krasnojarsku, Puchar Świata w skicrossie w rosyjskiej Słonecznej Dolinie, zawody snowboardowe w Moskwie oraz Puchar Świata w jeździe na muldach w Mińsku na Białorusi. Telewizje informują, że zawody w Rosji i na Białorusi Zawody w Rosji i na Białorusi zostały oznaczone gwiazdką "pod obserwacją sytuacji w Rosji". Choć trudno wierzyć, że zaledwie kilka miesięcy po ludobójstwach, eksterminacji ludności cywilnej w Ukrainie coś w tej sprawie może się zmienić.

Członkini rady FIS-u otwarcie wspiera Putina

Jeśli faktycznie w majowym kalendarzu FIS zostaną zatwierdzone zawody w Rosji i na Białorusi, będziemy świadkami niebywałego skandalu na skalę światową. Wówczas opadłyby również maski. Bo nie da się ukryć, że przynajmniej jedna z członkiń rady FIS-u otwarcie wspiera politykę Putina.

- Świat zrozumie nas i wszystko to, co się dzieje. Oczywiste jest, że nazizm nie powinien funkcjonować na tej planecie - w taki sposób kilka dni temu "błysnęła" Jelena Wialbe. Rosyjska legenda biegów narciarskich nie ukrywa poparcia dla działań Władimira Putina na Ukrainie. Zresztą od lat stoi za nim murem. Sygnały ku temu dawała kilka razy. Jak chociażby podczas mistrzostw świata w Lahti, kiedy to w trakcie jednego z wywiadów miała na sobie koszulkę z podobizną prezydenta Rosji. Jakby tego było mało, to etui do telefonu też miało zdjęcie Putina.

Czternastokrotna mistrzyni świata jest też członkinią rady Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. I w sytuacji wojny, którą rozpętali Rosjanie za naszą wschodnią granicą, wydawałoby się naturalne, że funkcję tę przestanie pełnić. Niestety, nic bardziej mylnego. Wkrótce odbędą się nowe wybory do tego organu, a FIS nie zamierza blokować kandydatury kontrowersyjnej postaci.

Więcej o: