Solidna klawiatura za mniej niż 450 zł. HyperX Alloy Origins 60 może się podobać

W ręce maniaka klawiatur trafił najmniejszy przedstawiciel serii HyperX Alloy Origins. Jak sprawdziła się 60% klawiatura w rękach osoby, która od zawsze pozostawała wierna pełnowymiarowym modelom?

Zakup klawiatury mechanicznej dla graczy robi się coraz bardziej skomplikowany. Niegdyś należało znaleźć ulubioną firmę, dopasować przełączniki do swoich potrzeb i dokonać zakupu. Obecnie kryteriów wyboru jest znacznie więcej, a do gry wchodzą także nieoczywiste rozmiary klawiatur. Na tapet wzięliśmy jeden z najmniejszych modeli w sprzedaży regularnej.

Zobacz wideo F1 2021 - zobacz pierwsze wideo z gry

Opakowanie minimalistyczne, ale zupełnie wystarczające

Korzystając z uprzejmości firmy HyperX na moje biurko trafiła klawiatura Alloy Origins 60 wyposażona w czerwone, autorskie przełączniki. Z poprzednich doświadczeń z produktami marki, głównie słuchawkami, wiedziałem, że stawia ona na dobre pierwsze wrażenie. W przypadku niezwykle popularnego headsetu Cloud w oszołomienie wprawiał sam sposób zapakowania: solidne tekturowe pudełko, sam sprzęt umieszczony w materiałowej wnęce.

W przypadku HyperX Alloy Origins sytuacja była zgoła inna. Klawiatura przyszła w dość sztywnym pudle. Wewnątrz była schowana w dodatkowy woreczek. I tyle. Czy było to rozczarowujące? Śmiałbym twierdzić, że bardziej minimalistyczne, bo jak się później okazało, to porządny sprzęt, który nie potrzebował dodatkowego zabezpieczenia.

Apex Legends, rusza sezon 13.Sukces mobilnego Apex Legends. Gra zarobiła blisko 5 milionów dolarów w ciągu tygodnia

W środku klawiatura inna niż wszystkie. I zestaw akcesoriów

Po wyjęciu klawiatury na zewnątrz niemałym szokiem były jej rozmiary. Spodziewałem się, że jest to sprzęt w formacie 60%, lecz jej skromna wielkość i tak mnie zaskoczyła. Czym jednak są klawiatury 60%? To sprzęt pozbawiony znacznej części przycisków. Występują na niej niemal same litery, cyfry oraz niezbędne klawisze dodatkowe, takie jak Enter, CTRL czy Alt. Mimo wszystko jej funkcjonalność nie jest wybrakowana, wszak pozostałe funkcje dostępne są po naciśnięciu kombinacji przycisku FN z innym klawiszem.

W pudełku, oprócz samej klawiatury, znajduje się niewiele, jednak to wciąż bardzo miły zestaw. W osobnej przegródce znalazłem kabel w standardzie USB C, bo to właśnie za pomocą takiego Alloy Origins 60 komunikuje się z komputerem. Uzupełnienie stanowił niewielki woreczek foliowy, który zawierał kilka wymiennych nakładek na klawisze oraz sam przyrząd do ich zdejmowania.

Czuć, że to produkt premium

Biorąc klawiaturę w ręce nie ciężko zauważyć wagę nieproporcjonalnie dużą względem niewielkich wymiarów sprzętu. To jednak nie minus, wszak waga świadczy o wykorzystaniu solidnych materiałów podczas procesu produkcji. Producent chwali się, że obudowa keyboarda wykonana jest z lotniczego aluminium. Czy rzeczywiście jest lotnicze - nie wiem. Czy jest to solidna, metalowa bryła - jak najbardziej.

Wysoka waga sprawia, że klawiatura w stabilny sposób trzyma się biurka. Docisk słusznej masy i zetknięcie z blatem poprzez gumki antypoślizgowe sprawia, że klawiaturę jest łatwiej podnieść i przestawić, niżeli przesunąć. To oczywiście jest możliwe, ale wymaga sporo siły. Z pewnością nie dojdzie do tego w sposób przypadkowy.

Sprzęt, którego chce się używać

Egzemplarz HyperX Alloy Origins 60, który trafił w moje ręce, jak wspominałem, był wyposażony w czerwone autorskie przełączniki. Te najpewniej powstały we współpracy z jedną z popularnych marek i w pełni wpisywały się w moje gusta. Jak zostało to utarte pośród wszystkich producentów, kolor czerwony jest dedykowany switchom liniowym. Oznacza to, że ich działanie jest płynne i ciche, nie odznaczające się charakterystycznym skokiem czy kliknięciem.

Sprzęt po trafieniu na biurko zachęcał do użytkowania. Pełne podświetlenie RGB nęciło oko, a sam feeling płynący z jej użytkowania był po prostu przyjemny. Klawisze wciskały się w lekki i przyjemny sposób, nie generując głośnego lub nieprzyjemnego dźwięku. Poprawione mogłyby zostać stabilizatory większych przycisków, gdyż te faktycznie wydawały minimalny metaliczny dźwięk. Czy była to przeszkoda? W natężeniu dźwięku, który występował w moim egzemplarzu, raczej po prostu charakterystyka. Ot, ten typ tak ma.

Klawiatura działa w systemie plug&play. Jest gotowa do użytku w zaledwie kilka sekund od jej podłączenia. Nie oznacza to, że brakuje w niej możliwości dostosowania. Co to, to nie. HyperX Ngenuity, oprogramowanie oferowane przez producenta, oferuje możliwość licznych zmian. Zaczyna się od podstaw, czyli zmianie koloru. Wymagający użytkownicy będą mogli dostosować funkcjonalność sprzętu, mapując poszczególne klawisze według własnych upodobań. To jednak wyłącznie wierzchołek góry lodowej opcji, które udostępnia oprogramowanie.

Showdown SBC o Rodrygo i FabinhoReal czy Liverpool? Rodrygo lub Fabinho. Trudny wybór graczy FIFA 22

Klawiatura dobra, ale nie dla mnie

Było miło, czas ponarzekać. Z HyperX Alloy Origins 60 korzystało mi się dobrze, ale sprzęt momentami mnie strasznie denerwował. Problem nie wynikał jednak z jego ograniczeń czy problemów, wszak byłem świadomy jaki produkt trafi na moje biurko. Był to efekt moich przyzwyczajeń do sprzętu pełnowymiarowego. Najzwyczajniej w świecie brakowało mi dedykowanych klawiszy-strzałek. Te kryją się za kombinacją z wykorzystaniem klawisza funkcyjnego.

Najzabawniejsze jest to, że strzałek nie potrzebowałem w trakcie rozgrywki. Na klawiaturze zagrałem w swój klasyczny zestaw gier: StarCrafta II, Fortnite, Counter-Strike’a oraz, rzecz jasna, League of Legends. W tym zadaniu sprzęt spisywał się idealnie. Problemy pojawiały się jednak przy pracy w edytorze tekstu, gdzie strzałek używam nagminnie podczas nawigacji. Ich brak w pierwsze dni znacznie spowolnił moją wydajność, a zamiast korzystać z przewidzianej przez producenta kombinacji klawiszy, kursorem w tekście poruszałem przy pomocy myszki.

Czy jest to jednak ogromna wpadka producenta? Nie. To funkcjonalność, z którą trzeba się liczyć decydując się na sprzęt w okrojonym rozmiarze 60%. Z uwagi na spory czas regularnie poświęcany procesowi edycji tekstu, klawiatura zniknęła z mojego stanowiska pracy. Gdybym jednak grał w gry, do czego sprzęt został przeznaczony - pewnie do teraz z radością bym go używał. To nie tak, że HyperX Alloy Origins 60 jest złe. To kawał dobrego sprzętu w relatywnie niewielkich pieniądzach, wszak dostaniemy go już poniżej 450zł. Po prostu to nie sprzęt dla mnie.

Skoro nie dla mnie, to dla kogo? Odpowiedź jest prosta - graczy. Graczy, którzy sporo podróżują, na przykład na imprezy gamingowe. Wówczas transport klawiatury będzie banalnie prosty z uwagi na kompaktowe rozmiary. Produkt od Hyperxa sprawdzi się też w niewielkich przestrzeniach, wszak zajmuje bardzo mało miejsca.

Co sądzić o HyperX Alloy Origins 60?

To pytanie, na które każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam, wchodząc w interakcję z klawiaturą choć na krótki czas. Dzieląc się własnym zdaniem muszę przyznać, że to kawał udanego sprzętu. Na największe pochwały zasługuje bezbłędna jakość wykonania. Każdego dnia czułem, że mam do czynienia z dopracowanym efektem wielomiesięcznych prac producenta sprzętu dla graczy. Tworząc HyperX Alloy Origins 60 firmie ewidentnie zależało, żeby był to gadżet na lata, a nie jedynie do końca dwuletniej gwarancji.

 Zatem jeśli jesteście w stanie przełknąć rzeczy, na które mi zdarzyło się narzekać i dysponujecie wolną sumą zbliżającą się do 500zł, bierzcie w ciemno. Kupno każdej klawiatury w formacie 60%, nie tylko konkretnego modelu od HyperX, powinno być jednak działaniem przemyślanym. Zdecydujcie się na niego wyłącznie wtedy, kiedy będziecie wiedzieć, że możecie poświęcić część nie przydatnych w grze funkcjonalności w zamian za kompaktowe rozmiary.

FarmvilleTake-Two poszerza swoje portfolio. Wydawca wykupił studio Zynga

Więcej o: