Konkurent FIFY z mocnym uderzeniem. Ma nowego ambasadora. W której grze lepiej wygląda?

Od pierwszego obszernego nagrania UFL dzielą nas zaledwie dni, tymczasem producenci nowej gry piłkarskiej uderzają w rynek z kolejną informacją. Do grona ambasadorów marki dołączył Kevin De Bruyne. Jak wygląda na tle FIFY 22 i eFootball?

UFL to nowa gra piłkarska, która ma rzucić wyzwanie dotychczasowym potentatom – FIFIE 22 i eFootball. Gra jeszcze nie ujrzała światła dziennego, a już wzbudza duże zainteresowanie, między innymi za sprawą swoich ambasadorów.

Zobacz wideo Historia serii FIFA - od Świerczewskiego do Mbappe

De Bruyne dołącza do grona partnerów

United Football League coraz bardziej pręży muskuły w czasie promocji gry. Dotychczas poznaliśmy kilku ambasadorów marki. Byli to tacy piłkarze jak Ołeksandr Zinczenko, Roberto Firmino czy Romelu Lukaku. Odwzorowanie sylwetki napastnika Chelsea prezentowało się na wideo całkiem obiecująco.

Teraz to tego grona dołączył Kevin De Bruyne. Belg jest tym samym czwartym ambasadorem UFL o uznanym nazwisku. Tym samym można odnieść wrażenie, że UFL planuje skupić się w większej mierze na Premier League, gdyż dotychczas wszyscy ambasadorzy marki pochodzą właśnie z ligi angielskiej.

Więcej treści esportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Porównanie FIFY z UFL

Teraz pora na najważniejsze pytanie – jak prezentuje się graficzna postać De Bruyne’a w grze? Przyznamy, że jesteśmy lekko zawiedzeni. Odwzorowanie piłkarza Manchesteru City nie jest bowiem tak dokładne, jak miało to miejsce w przypadku Romelu Lukaku. Poniżej zaś można zobaczyć porównanie wyglądu Belga w trzech różnych grach – FIFA 22, UFL i eFootball.

O UFL jest coraz głośniej. Gra produkowana przez Strikerz Inc. ma wkrótce nabrać rozpędu. Pod koniec stycznia pojawi się pierwszy, obszerny gameplay, który zdradzi nam więcej informacji na temat produkcji. Dotychczas o grze wiemy, że będzie darmowa, a także pracuje na silniku Unreal Engine. Jej premiera nie jest znana.

Ninjas in Pyjamas na PGL Major StockholmGwiazdor wypada z gry na kilka miesięcy. Miał zbawić zespół

Więcej o: