Problemy twórców Call of Duty coraz większe. Koniec promocji na Playstation

Activison Blizzard w ostatnim czasie przeżywa ogromny kryzys nie tylko wewnątrz firmy, ale również wizerunkowy. Od firmy odcinają się inne marki, m.in. Sony, które przestało promować Call of Duty Vanguard.
Stanowisko Activision Blizzard
tofuprod, CC BY-SA 2.0 , via Wikimedia Commons

Z sekcji promowanych gier wyparowało Call of Duty Vanguard. Być może jest to próba odcięcia się Sony od Activison, który przeżywa kryzys związany z problemami wewnętrznymi firmy.

Zobacz wideo Zobacz pierwsze minuty Far Cry 6!

COD znika z PlayStation

Sony i Activision od lat współpracowało ze sobą. Japońska firma promowała gry producenta między innymi na swoich stronach zakupowych. W zamian zaś otrzymywała dostęp do niektórych treści w grach. Poza tym PlayStation, czyli produkt Sony jest jedną z najważniejszych platform, na które Activison wypuszczało swoje gry.

Więcej treści esportowych i gamingowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Wygląda na to, że Japończycy po cichu zamierzają ukryć swojego współpracownika. Chodzi o zakładkę „polecane" na stronie Sony, gdzie odbywała się sprzedaż gier. Call of Duty Vanguard jest nadal do nabycia w sklepie, nie jest jednak już tak eksponowane, jak miało to miejsce zaledwie kilka dni temu. Różnicę na głównej stronie PlayStation zauważył CharlieIntel na Twitterze.

Skąd nagła zmiana? Sony najwyraźniej zareagowało na zamieszanie, które towarzyszy obecnie Activision. Firma ma duże problemy wewnątrz firmy. Mowa tu o skandalu, który jakiś czas temu ujawniła prasa. Dyrektor generalny Activision miał wiedzieć o molestowaniu w firmie, a mimo to nie reagował na nie. Szerzej pisaliśmy o tym kilka dni temu.

Sony zwróciło uwagę na tę sprawę. Świadczy o tym chociażby reakcja dyrektora generalnego PlayStation, który skontaktował się ze współpracownikiem, dopytując go o sposoby rozwiązania tego problemu. Ponadto dodał, że jest oszołomiony raportami prasy. Być może Jim Ryan nie otrzymał satysfakcjonującej odpowiedzi od Activision i z tego względu postanowił odciąć się, przynajmniej wizerunkowo, od amerykańskiego studia.

Więcej o: