Ela i Zofia, członkinie GROM-u. Polskie bohaterki w znanej grze. Mają dostęp do broni naszej produkcji

Kolejna widowiskowa gra będzie areną zmagań w trzeciej turze Polish Esport Cup 2020 Sezon 2. Tym razem chodzi o niezwykle dynamiczny Rainbow Six Siege. Na czym polega fenomen tej gry?

Produkcja ta została wydana w 2015 z ręki studia Ubisoft, twórców takich hitów jak Assassin’s Creed czy Watch Dogs. Od momentu premiery jest nieustannie aktualizowana. Ciągłe szlifowanie tytułu wywodzi się między innymi z tego, że zainteresował on masę graczy, a jego system rankingowy szybko pozwolił na stworzenie odrębnej sceny, która dzisiaj może zostać uznana za jedną z najważniejszych na esportowym podwórku. 

Zobacz wideo

Bardziej realistyczna taktyczna strzelanka

Produkcja Ubisoftu z pozoru wydaje się być dziecinnie prosta, jako że wpisuje się w kategorię produkcji First-Person Shooter, czyli strzelanek pierwszoosobowych (w skrócie FPS). Założenia są proste i typowe dla tego gatunku gier. W każdej rozgrywce znajdziemy dwie drużyny - jedną broniąca danego celu, który ma zostać osiągnięty przez drugą, atakującą formację. Tymi celami są między innymi uwolnienie zakładnika, rozbrojenie bomby, czy zyskanie kontroli nad daną strefą. Mapy rozgrywane są do siedmiu zdobytych punktów przez jedną drużynę, a w połowie rozgrywki dochodzi do zmiany stron.

 

Stanowczą różnicą R6S w porównaniu do tytułów pokroju Counter-Strike: Global Offensive jest to, że gracze do wyboru mają różne postaci, tak zwanych operatorów. W CS:GO każdy bohater jest taki sam, niczym nie wyróżnia się na tle innych, no, chyba że modelem postaci, czy zakupionym uzbrojeniem. W Rainbow Six: Siege można wybrać jednego z kilkudziesięciu operatorów, a każdy z nich cechuje się np. poziomem opancerzenia, szybkością czy typem ekwipunku. Wśród nich znajdziemy dwie Polki - Elę oraz Zofię, będące członkiniami GROM. Do ich dyspozycji oddano bronie inspirowane polskimi produkcjami.

Sama rozgrywka dzieli się również na poszczególne etapy, co ponownie jest cechą charakterystyczną dla tej produkcji. Dla przykładu, na początku każdej rozgrywki następuje tak zwana faza rozpoznania terenu, podczas której atakujący starają się rozpoznać teren za pomocą urządzeń taktycznych, takich jak drony. Naturalnie, obrońcy mogą próbować krzyżować plany oponentów już w tym etapie.

Warto także wspomnieć o samym wyposażeniu. W CS:GO zawodnicy mogą wybrać zaledwie broń palną, którą będą posługiwać się podczas rundy, jak i ewentualne granaty. Anty-terroryści są w stanie także zakupić narzędzie, dzięki któremu szybciej rozbroją ewentualnie podłożoną bombę.

 

W Rainbow Six: Siege arsenał jest o wiele bardziej złożony, o wiele bardziej podobny do rzeczywistych operacji specjalnych wykonywanych przez jednostki militarne na całym świecie. Obrońcy mogą między innymi wzmacniać ściany, barykadować okna i drzwi, a także rozstawiać pułapki. Naturalnie, każda ze stron może także zakupić dodatki do broni, takie jak celowniki, kompensatory, uchwyty czy lasery.

Dużo większa swoboda działania

Same mapy w grze są również modyfikowalne. Oznacza to, że gracze mogą zniszczyć daną część podłogi czy ściany, co umożliwi im lepszą wizję na daną część terenu, czy też po prostu łatwiejszy punkt dostępu.

Patrząc na wspomniane elementy rozgrywki, łatwo można dojść do wniosku, że Rainbow Six: Siege to tytuł esportowy o wiele bardziej ambitny i realistyczny. Posiada to swoje plusy i minusy. Niekwestionowanym atutem jest to, że każdy gracz, zarówno ten niedzielny jak i profesjonalny, może zostać potencjalnie na dłużej przy produkcji, poświęcając na nią więcej godzin i nie nudząc się tak prędko.

 

To samo tyczy się widza esportowego, który podczas śledzenia profesjonalnych rozgrywek może dostrzec o wiele więcej niuansów i sprytnych zagrań, które są po prostu bardziej atrakcyjne. To zjawisko może działać jednakże w drugą stronę, wszak osoba, która dopiero zaczyna swą przygodę z oglądaniem zmagań w Rainbow Six: Siege, początkowo może się po prostu gubić.

Niemniej, rosnące liczby zarówno profesjonalnych graczy i drużyn angażujących się w grę Ubisoftu, jak i widzów spędzających długie godziny przy śledzeniu ich zmagań, wskazują, że tytuł staje się jednym z czołowych w esportowym ekosystemie. Potwierdzenie tego możemy znaleźć między innymi w badaniach rynku esportowego. Według raportu The Esports Observer na temat najważniejszych tytułów pierwszego kwartału tego roku możemy zauważyć, że RS6 został zaliczony do Tier 1, czyli tej najważniejszej kategorii. 

Jeżeli nadal zastanawiacie się, czy warto zainteresować się grą ze stajni Ubisoftu, to będziecie mieli okazję sprawdzić samych siebie już na dniach. To wszystko za sprawą trzeciej tury POLISH ESPORT CUP, w której zobaczymy właśnie rozgrywki w Rainbow Six Siege.

Masz ciekawy temat związany z esportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl.