Znany komentator stworzył drużynę, która robi furorę. Fenomen

W końcu Piotr "Izak" Skowyrski, znany streamer, może być zadowolony z wyników swojego esportowego dziecka. Izako Boars, jego organizacja, zaczyna grać na miarę oczekiwań ich właścicieli oraz przede wszystkim kibiców. Mają na swoim koncie m.in. zwycięstwo w pierwszej turze Polish Esport Cup 2020 Sezon 2.

Na polskiej scenie Counter-Strike’a możemy poszczycić się naprawdę wysokim poziomem profesjonalizacji rozgrywek. Są na niej aktywne największe polskie organizacje esportowe, takie jak x-kom AGO, czy też Illuminar Gaming. Nie zabraknie również esportowych dywizji Wisły Kraków. Ostatnimi czasy furorę jednak robi inna formacja, Izako Boars, która prężnie wspina się po szczeblach polskich rankingów.

Zobacz wideo

Niedaleko esportowi od streamerki

Dziki to pewnego rodzaju fenomen, wszak organizacja została założona przez jednego z największych polskich streamerów, Piotra “Izaka” Skowyrskiego. Warszawianin jest dzisiaj jednym z czołowych polskich komentatorów rozgrywek Counter Strike’a, ciągle zbierając ogromne liczby widzów pod transmisjami z przeróżnych gier. Fenomen Izaka mogliśmy obserwować parę lat temu, za czasów świetności polskiego składu Virtus.pro. Skowyrski właśnie dzięki komentowaniu ich spotkań zyskał ogromną popularność, którą cieszy się do dzisiaj.

Zaczynamy drugą turę Polish Esport Cup 2020 Sezon 2!Rusza druga tura Polish Esport Cup 2020 Sezon 2! Nie zabraknie znanych zespołów!

Coraz większa renoma zmotywowała go do założenia własnego zespołu w swojej ulubionej produkcji, jaką jest CS:GO. W ten sposób w 2017 roku powstała drużyna Izako Boars, która od tamtego czasu regularnie pojawia się w krajowych rozgrywkach na najwyższym szczeblu. Początki organizacji komentuje ekspert Counter-Strike’a, Damian “DDEsport” Dąbrowski.

- Od samego początku mieli "mocne wejście", bo takich zasięgów, które oni zdobyli w bardzo krótkim okresie czasu nie potrafi zrobić żadna organizacja w dwóch, bądź trzech latach działalności - mówi Dąbrowski. - Teraz to się uspokoiło, ale moim zdaniem to tylko ze względu na wyniki formacji, które były znacznie wygórowane od samego startu. Podczas ogłaszania ich, wszystko było stawiane już na poprzeczce ówczesnego Virtus.pro.

Szeregi organizacji z biegiem czasu reprezentowała masa znanych nazwisk w polskim esportowym półświatku. Można tu wymienić na przykład Daniela “STOMPA” Płomińskiego, Patryka “PaTiTka” Fabrowskiego, czy Sebastiana “NEEXA” Trelę. Dzisiejsze Izako Boars to jednak nie zbitka gwiazd, a mieszanka młodych talentów z doświadczonymi weteranami.

Nowi, młodzi, ambitni

Do pierwszej grupy zalicza się tercet ekipy w postaci Kamila “Siuhy’ego” Szkaradka, Huberta “szejna” Światłego oraz Piotra “avisa” Świerzyny. Natomiast bardziej obytymi osobistościami na scenie CS-a są Konrad “EXUS” Jeńczeń oraz Mateusz “TOAO” Zawistowski. Cała piątka trenuje pod okiem jednego z najbardziej uzdolnionych i doświadczonych trenerów nad Wisłą - Bartoszem “Hyperem” Wolnym, który ma za sobą m.in. grę na najważniejszym turnieju dla każdego gracza CS:GO – Majorze.

Izako Boars potrzebowało dużo czasu, żeby stworzyć idealny dla nich skład. Testy do zespołu w związku z trzema wakatami zaczęły się na początku stycznia tego roku. Potrwały one do 20 marca, kiedy to ogłoszono trzy nowe nabytki, w postaci wspomnianego tercetu. Mało kto na początku pokładał ogromne ilości wiary w Izako Boars, wszak powątpiewano w umiejętności EXUSA i TOAO, którzy od dawna nic nie osiągnęli. Na tym duecie spoczęło ogromnie odpowiedzialne zadanie, jako że wzięcie pod swoje skrzydła trójki ambitnych graczy nie jest łatwe w żadnym sporcie. Dzisiaj jednak z czystym sercem można przyznać, że zlecone zadanie wykonali na piątkę, nawet szóstkę z minusem.

- W Izako Boars pojawiały się bardzo często zmiany. Nie udało się przez długi czas znaleźć stabilności, która mogłaby przynieść w przyszłości pozytywne rezultaty. Wtedy Hyper wziął sprawy w swoje ręce i postanowił zrobić testy zawodników, które według mnie poszły bardzo dobrze. Znalazł on perełki, w dodatku młode, które wykorzystują szansę bycia w rodzinie Dzików. Tak, nie ma może spektakularnych sukcesów, jednak są to, może trochę przesadę, jedne z lepszych wyników w historii tej organizacji. W Europie? Grają i potrafią wygrywać. Bardzo często widujemy ich na HLTV (czołowy portal nt. Counter-Strike’a, gdzie pojawiają się informacje o najważniejszych meczach - dop. red.). W Polsce? Nie są już chłopcami do bicia, trzeba się z nimi pomęczyć, aby zakończyć mecz zwycięstwem, bądź po prostu pogodzić się z porażką - podsumowuje Dąbrowski. I trudno się z nim nie zgodzić, w oczach wielu IB to już poważni konkurenci, a nie jedynie pionki na drodze.

- Grają już w tym zestawieniu od ponad pół roku. Nie wiem, czy osiągnęli swój "limit" i potrzebują kolejnego etapu, aby przeskoczyć założoną im poprzeczkę. Dla mnie ten skład działa i powinni jeszcze próbować, bo skoro coś działa, gra się dobrze, to po co to zmieniać. W młodych drzemie siła. Z tego co wiem, to mają najmniejszą średnią wieku wśród czołowych zespołów w Polsce. To spory atut - dodaje DDEsport.

Pierwsze owoce ciężkiej, monotonnej pracy

Dziki co prawda długo szukały większych sukcesów, odbijając się przez długi czas od podium krajowych rozgrywek. Podczas zmagań na międzynarodowych gruntach rezultaty były podobne, czyli w większości miejsca poza czołową czwórką. Nie trzeba być jednak ekspertem, żeby dojść do wniosku, że pierwsze owoce wymagają pracy i nieustępliwości, a o to drugie trudno na polskiej scenie. Izako Boars jednak się udało.

Po miesiącach tułaczki i niezadowalających rezultatów, podopieczni Hypera w końcu sięgnęli po pierwsze mistrzostwo we wrześniu tego roku. Wtedy udało im się zatriumfować podczas Esport Pro Tour, pokonując na swojej drodze takie zespoły jak Actina PACT, czy HONORIS, które zbudowane są również zarówno z weteranów sceny, jak i uzdolnionych młodzików.

Sukcesy jednak nie skończyły się na tym, gdyż Dziki niecały miesiąc później zajęły pierwsze miejsce podczas pierwszej tury drugiej edycji POLISH ESPORT CUP 2020. Zawodnicy musieli wówczas wejść na wyżyny swoich umiejętności, wszak Pompa Team, z którą przyszło im zmierzyć się w finale, grała do ostatniego tchu i podobnie jak oni, jest na fali wznoszącej.

Pompa Team to nie tylko zespoły esportowe, ale również brand stworzony przez Szymona 'Isamu' KasprzykaKiedyś wszyscy się z nich śmiali, teraz zaczynają traktować poważnie. "Marzę, aby to była nowa fala"

Obecnie przed organizacją Izaka ogromny test, jakim będzie zwieńczenie jesiennych edycji krajowych turniejów. Jego organizacja aktywnie uczestniczy także w ESL Mistrzostwach Polski jak i w Polskiej Lidze Esportowej. W tabelach obu rozgrywek Izako Boars okupują środkowe pozycje, co sprawia, że kolejne tygodnie okażą się dla Dzików kluczowe. Czy uda im się ponownie dotrzeć na podium?

- W ESL MP powinni wejść do fazy pucharowej, w PLE też powinni namieszać. Dla mnie na tym krajowym poziomie mogą zrobić wszystko. W Europie? Jak to każda polska drużyna, czasami zagra dobrze, a częściej nie pokaże swojego poziomu z regionalnych rozgrywek. Chciałbym, aby dostali się do ESEA MDL, który jest bardzo dobrym weryfikatorem składów - podsumował Dąbrowski. Czy Dzikom uda się dostać na wyższy szczebel europejskich rozgrywek a w Polsce ponownie zawojować na podium? Czas pokaże.

Niezależnie od tego co będzie odpowiedzią na powyższe pytanie, Izako Boars są przykładem jednej rzeczy. A dokładniej tego, że ciężka i regularna praca popłaca, a długoterminowa inwestycja w młody, niesprawdzony w boju talent jest opłacalna. Jest to możliwie najlepsza lekcja, która była potrzebna polskiej profesjonalnej scenie Counter-Strike’a. 

Masz ciekawy temat związany z esportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl.