Polacy wygrywają ważne turnieje i podbijają świat w nowej grze. Kilku z nich już teraz jest w ścisłej czołówce!

Kończący się obecnie rok nie stoi w esporcie jedynie pod znakiem pandemii koronawirusa i ucieczki od internetu. To także ogromne zmiany w ekosystemie, wywołane nowym, poważnym zawodnikiem na rynku. Mowa tutaj o grze VALORANT, stworzonej przez Riot Games, twórców popularnego League of Legends. Polacy świetnie sobie radzą w nowym esportowym tytule.

Media społecznościowe wrzały od dyskusji czy najnowsza taktyczna strzelanka nie okaże się pogromcą Counter Strike’a. Tytuł Valve w końcu boryka się z wieloma problemami, a Riot wydaje się sprytnie z tego korzysta. Dzisiaj znajdujemy się prawie pięć miesięcy po premierze VALORANTA. Mimo, że nie okazał się on zgubą dla CS:GO, to wielu graczy, w tym Polaków, znalazło w nim drugą szansę i zaczęło w nim szukać sukcesów. Tak się stało w wypadku Sebatiana “NEEXA” Treli i Michała “MOLSIEGO” Łąckiego, reprezentujących czeską organizację Entropiq. W tej chwili ich zespół znajduje się w europejskiej czołówce, a w weekend wygrali pierwszą turę drugiego sezonu Polish Esport Cup 2020, o którym informacje mogliście znaleźć codziennie na łamach Sport.pl.

Zobacz wideo

Nie tylko z Counter-Strike’a uciekają

Zanim przejdziemy jednak do najgłośniejszych transferów z produkcji Valve, przyjrzyjmy się innym nietypowym ruchom w kierunku gry Riotu. Mowa tutaj o najpopularniejszym Battle Royale na świecie - Fortnite. Tytuł stworzony przez Epic Games błyskawicznie zdobył serca masy graczy na całym świecie po swojej oficjalnej premierze w 2017 roku, błyskawicznie inwestując w scenę esportową, która do dzisiaj może poszczycić się największymi nagrodami zaraz po DOTA2, jeżeli chodzi o sumy pieniężne. W Fortnite nie musimy daleko szukać utalentowanych Polaków. Jednym z nich przez dłuższy czas był Aleksander “zeek” Zygmunt, który brał udział w najbardziej prestiżowych turniejach. Brak większych sukcesów skutkował jednak w zmianie tytułu przez byłego gracza chociażby Dynamind i x-kom AGO. Po ukazaniu się VALORANTA zeek prędko zainteresował się nowym tytułem, poświęcając mu się w pełnej mierze. To między innymi on został pierwszym Radiantem wśród Polaków, czyli uzyskał największą możliwą rangę na drabince rankingowej w grze.

Dzisiaj Zygmunt jest reprezentantem nolpenki, z którym zaczyna osiągać pierwsze sukcesy. Europejska mieszanka zatriumfowała między innymi w Valorant Challenge 2, który zakończył się w miniony weekend. Lista miejsc na podium osiągniętych przez nolpenki jest mała, niemniej najnowsze sukcesy są jak najlepszym prognostykiem. Nolpenki już teraz są w TOP10 najlepszych zespołów Europy, a trzeba przyznać, że potencjał na więcej jest ogromny.

Duet szukający drugiej szansy

Tymczasem z dnia na dzień CS:GO wydaje się tracić coraz to więcej profesjonalnych graczy na rzecz VALORANTA. Idealnym przykładem będzie czeska organizacja Entropiq, która w swych szeregach posiada dwóch Polaków - Sebastiana “NEEXA” Trelę oraz Michała “MOLSIEGO” Łąckiego. Duet rodaków dosyć wcześnie zdecydował się na pełne poświęcenie tytułowi od Riot Games, wszak to nastąpiło jeszcze w fazie beta VALORANTA. Coraz to większa liczba udanych występów na pierwszych turniejach sprawiła, że zainteresowała się nimi właśnie czeska formacja. To pod jej banderą NEEX i MOLSI zatriumfowali w pierwszej turze drugiej edycji Polish Esport Cup 2020.

Entropiq dosyć gładko przejechał się po rywalach, może z wyjątkiem półfinału, w którym ekipa MAJSTERSZTYK stawiła mu niemały opór. Łącki i spółka potrzebowali pełnych trzech map, żeby zarezerwować sobie miejsce w finale. Tam jednak podopieczni czeskiej organizacji bez większych problemów uporali się z Dambis Esports, zdobywając pierwsze miejsce i inkasując na swoje konto 3 000 zł.

Początek fenomenu w europejskim gigancie

Najpiękniejszą bez wątpienia historią jest jednak ta, która ciągle rozwija się pod banderą europejskiego giganta esportowego, jakim jest G2 Esports. Organizacja od lat słynie ze swoich dywizji w League of Legends i CS:GO, jednakże od kilku miesięcy do swoich najlepszych formacji może niewątpliwie zaliczać tę, która rywalizuje w VALORANT. Co jednak dla polskich fanów najistotniejsze to fakt, iż barwy G2 w najnowszej produkcji Riotu reprezentuje Patryk “PaTiTek” Fabrowski

21-latek próbował niegdyś swych sił w Counter-Strike’u i szło mu całkiem dobrze. Grywał on między innymi w takich drużynach jak Izako Boars czy x-kom. Niefortunnie dla niego, nieważne jak wielkie by osiągał sukcesy, nigdy nie byłby w stanie sięgnąć po największy prestiż dla profesjonalnego atlety w CS:GO, jakim jest wygranie Majora. Co jest powodem? Blokada nałożona w 2015 roku za grzechy młodości, która uniemożliwła mu zmagania w oficjalnych turniejach organizowanych przez Valve - twórców Counter Strike’a.

Kontrowersji na ten temat było sporo, a dyskusji jeszcze więcej. Pomimo tego, Fabrowski ciągle próbował swoich sił w krajowych czempionatach i wydarzeniach. Kiedy jednak pojawił się na horyzoncie VALORANT, a naturalny talent PaTiTka został zauważony przez G2 Esports, sprawa szybko stała się jasna. Po nieuchronnej ofercie ze strony europejskiego giganta Polak zasilił jego szeregi.

Krótko mówiąc, na chwilę obecną, jest to współpraca bardzo owocna, chociaż to i tak chyba mało powiedziane. Według liquipedii, esportowego odpowiednika Wikipedii, Fabrowski wraz z G2 Esports wygrał sześć na siedem turniejów w VALORANCIE od czasów dołączenia do zespołu. Taki rekord nie tylko czyni z niego gracza, który może pochwalić się największą ilością wygranych na tej młodej scenie, lecz także zainteresował masy Polaków produkcją Riotu. Tak jak w LoL-u mamy fenomen Jankosa, w CS-ie kiedyś był fenomen Virtus.pro, tak niedługo możemy spodziewać się fenomenu PaTiTka wśród polskiego społeczeństwa esportowego. 

Masz ciekawy temat związany z esportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl.