Mariusz Pudzianowski apeluje do rządzących. "Oszczędź pan wstydu"

- Mi na pewno nikt siłowni i maty nie zamknie. Ale proszę cię, oszczędź pan wstydu - apeluje Mariusz Pudzianowski do rządzących, którzy wprowadzili nowe obostrzenia.

- Wciskamy hamulec. Wciskamy go z całej siły - mówili w czwartek premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski. Dla świata sportu od soboty oznaczało to zawody bez publiczności. A dla basenów, aquaparków i siłowni - lockdown. Dzień po deklaracji rządzących obostrzenia zostały jednak trochę złagodzone. Z rozporządzenia opublikowanego w piątek wynikało, że z zakazu prowadzenia działalności, wyłączone są podmioty wykonujące działalność leczniczą przeznaczoną dla pacjentów oraz podmioty, które są przeznaczone dla osób uprawiających sport w ramach współzawodnictwa sportowego, zajęć sportowych lub wydarzeń sportowych oraz w ramach zajęć na uczelni lub w szkole, czyli podmioty przeznaczone dla uczniów i studentów.

Zobacz wideo

Mariusz Pudzianowski: Proszę cię, oszczędź pan wstydu

Reakcja rządu od razu wywołała jednak burzę. W sobotę na Placu Zamkowym w Warszawie pojawiło się kilkaset osób, które wzięło udział w proteście przeciwko zamykaniu klubów fitness oraz siłowni. A więc biznesu, który doliczając korzystanie z basenów i aquaparków, warty jest w Polsce cztery miliardy złotych. A kolejny lockdown dla tej branży może być zabójczy. Tym bardziej teraz - w momencie, kiedy akurat w siłowniach i klubach fitness zaczyna się tzw. wysoki sezon.

Do protestu przeciwko zamknięciu siłowni w mediach społecznościowych dołączają się też znani sportowcy. M.in. Mariusz Pudzianowski. - Dzień za dniem taki sam, cóż możemy zmienić. Jedynie to nam zmieniają. Obostrzenia, siedzimy w domu, chcą wszystkich pozabijać. Kluby, siłownie, dyskoteki. Tym bardziej u mnie, sale bankietowe na 20 osób na weselu. Proszę cię, oszczędź pan wstydu - apelował Pudzianowski na Instagramie, gdzie później wstawił też wideo z domowej siłowni. "Mi na pewno nikt siłowni i maty nie zamknie!!!" - napisał.

"Wyszedł z tego taki potworek, z którym nie wiemy co zrobić"

Eksperci od razu wskazywali, że nowe rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie zakazu prowadzenia basenów, siłowni i centrów fitness jest niejednoznaczne. - Największy problem w tym rozporządzeniu jest z tym "współzawodnictwem" i definicją osoby uprawiającej sport - powiedział radca prawny Mateusz Stankiewicz.

Po czym wyjaśnił: - Bo w przepisach nie ma takiej definicji. Zadaniem prawników będzie teraz próba interpretacji, czy ustawodawcy chodziło o osoby uprawiające sport zawodowo, czy może osoby chcące się ruszać, ćwiczyć, rywalizować jako amatorzy. W tym drugim przypadku chodzi właściwie o każdego. Współczuję legislatorom, wyszedł z tego taki potworek, z którym nie wiemy co zrobić.

Siłownie czynne już od soboty?

Niewykluczone jednak, że rząd zaraz wycofa się z tego pomysłu. "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że przedstawicie branży fitness po poniedziałkowym spotkaniu z wicepremierem Jarosławem Gowinem z Ministerstwa Rozwoju, są dobrej myśli. - Chcemy otworzyć siłownie i baseny jak najszybciej. Mamy nadzieję, że stanie się to jeszcze w tym tygodniu. Sobota to realistyczny termin. Równocześnie kontynuowane będą rozmowy w sprawie programów osłonowych dla branży - powiedział Adam Śliwiński z sieci klubów Total Fitness i przedstawiciel Federacji Pracodawców Fitness.

Na razie rząd aż tak konkretnych deklaracji jednak nie składa. - Jesteśmy otwarci na dalszy dialog z branżą. Będziemy się zastanawiać, co w ramach dostępnych modeli biznesowych możemy wspólnie wypracować na przyszłość. Nam wszystkim zależy bowiem tyleż na dobru państwa branży, co na możliwie najlepszej kondycji polskiej gospodarki - przyznał Gowin.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .