Kolejny polski piłkarz miał koronawirusa. Pierwszy przypadek w lidze. "Ścięło mnie z nóg"

Najpierw Bartosz Bereszyński, teraz Kacper Przybyłko. Polski napastnik Philadelphii Union przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że miał koronawirusa. - Ścięło mnie z nóg - wyznał 27-letni piłkarz.

W kwietniu Philadelphia Union poinformowała, że jeden z jej zawodników ma koronawirusa. Był to pierwszy przypadek zakażenia w MLS, ale nazwisko zawodnika nie zostało ujawnione. Teraz okazało się, że tym piłkarzem był polski napastnik - Kacper Przybyłko.

Zobacz wideo

Kacper Przybyłko o walce z koronawirusem

- Miałem gorączkę, dreszcze i bolała mnie głowa. Ale zastanawiające było to, że dosłownie ścięło mnie z nóg i po tym, jak termometr pokazał prawie 39 stopni gorączki. Gdyby nie Kinga - moja narzeczona - to spałbym na okrągło. Najgorzej było w nocy, bo dręczyły mnie jakieś koszmary. Wyłączony byłem z obiegu przez cztery doby - wyznał piłkarz w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Kacper Przybyłko trafił do USA we wrześniu 2018 roku po tym, jak rozstał się z niemieckim klubem 1. FC Kaiserslautern. W MLS zaczął radzić sobie tak dobrze, że był rozważany nawet w kontekście powołania do reprezentacji Polski. Dla  Philadelphii Union strzelił już 15 goli w 28 meczach, a szczególnie udany był dla niego poprzedni sezon MLS.

Kacper Przybyłko niemal całą piłkarską karierę spędził w Niemczech, ale zdecydował się reprezentować Polskę. W młodzieżowej kadrze rozegrał 10 meczów, strzelił 5 goli.

Przeczytaj również:

Więcej o: