Koronawirus zrujnował medalistę olimpijskiego. "Czekam na eksmisję"

- Przez pandemię koronawirusa nie mam nawet pieniędzy na czynsz. Czekam na eksmisję - oświadczył na łamach dziennika "Aftonbladet" Patrik Sjoeberg, były mistrz świata i trzykrotny medalista olimpijski w skoku wzwyż.

Srebrne medale za igrzyska olimpijskie w Los Angeles (1984) i w Barcelonie (1992), brązowy medal zdobyty w Seulu (1988), oraz mistrzostwo świata wygrane w Rzymie (1987) i w Paryżu (1985). Tak prezentuje się bilans Patrika Sjoeberga. Ale został on jednym z najsłynniejszych szwedzkich sportowców w historii także z innych powodów. Po zakończeniu kariery sportowej stał się celebrytą. Brał udział w wielu programach rozgrywkowych, m.in. w "Tańcu z gwiazdami", by podczas programu nawet nielegalnie obstawiać swoje występy u bukmacherów. Ale lista jego wykroczeń jest znacznie dłuższa. Miał poważny problemy z alkoholem i narkotykami. W autobiografii "To, czego nie widzieliście" przyznał się też do uzależnienia od hazardu.

Zobacz wideo Igrzyska w Tokio przełożone. "Słuszna i odpowiedzialna decyzja"

"Może będę jak bezdomny w jakimś kartonie"

Kilka dni temu znowu zrobiło się o nim głośno. Sjoeberg oświadczył, że pandemia koronawirusa kompletnie go zrujnowała finansowo. I to zrujnowała tak mocno, że obawia się tego, że zostanie bezdomnym.

- Mam zerowy dochód i dość wysokie wydatki. Miałem zakontraktowane występy w telewizji na cały rok. Miałem też prowadzić wykłady na uczelniach, a także szkolenia motywacyjne z biznesmenami, które w ostatnich latach okazały się sukcesem. Wychodziłem wreszcie na prostą. Jednak w marcu wszystko się załamało - oświadczył na łamach dziennika "Aftonbladet" Sjoeberg.

Legenda skoku wzwyż dodała: - Nie mam nawet pieniędzy na czynsz i teraz czekam na eksmisję. Nie wiem, gdzie zamieszkam. Może będę jak bezdomny w jakimś kartonie. (...) Muszę jednak przyznać, że przez wiele lat prowadziłem naprawdę świetne życie.

Szwecja liczy 10 milionów mieszkańców, według oficjalnych statystyk ponad 18 tysięcy mieszkańców jest zakażona koronawirusem, zaś zginęło już niemal 2,5 tysiąca osób.