Sport.pl

Znamy szczegóły nowego kontraktu Heynena! Prezes PZPS: "Dostał podwyżkę"

- Od początku mówiłem, że nie ma zagrożenia i że na pewno umowę przedłużymy - mówi prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk. PZPS właśnie ogłosił, że porozumiał się z Vitalem Heynenem w sprawie nowej umowy. Jaką podwyżkę dostanie belgijski trener polskich siatkarzy? I czy jest zagrożenie, że on będzie zarabiał więcej, a ludzie z jego sztabu przez pandemię koronawirusa będą mieli obniżone pensje?

Heynen został trenerem polskiej kadry w 2018 roku. Od razu poprowadził nasz zespół do złotego medalu mistrzostw świata. W 2019 roku wywalczył z drużyną kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Tokio, a następnie sięnął po brąz mistrzostw Europy i srebro Pucharu Świata. W roku 2020 miał kierować polskimi siatkarzami na igrzyskach w Tokio. Jego umowa z PZPS-em wygasała krótko po turnieju olimpijskim, 30 września. Wobec przesunięcia igrzysk o rok z powodu pandemii koronawirusa stało się jasne, że PZPS musi podpisać z Heynenem nową umowę. O osiągnięciu porozumienia z trenerem związek poinformował w piątek 1 maja.

Zobacz wideo Heynen: Nie robię nic, czego nie lubiłem jako zawodnik

Łukasz Jachimiak: Gratuluję przedłużenia kontraktu z Vitalem Heynenem i proszę powiedzieć: trener dostał podwyżkę czy jednak w dobie pandemii koronawirusa zrozumiał racje Polskiego Związku Piłki Siatkowej?

Jacek Kasprzyk: Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.

Panowie jednak rozmawiali. A je nie proszę, żeby mi Pan pokazał kontrakt trenera, tylko chcę wiedzieć, jak załatwiliście sprawę.

- Nie tyle została podniesiona kwota zarobków trenera, co wzrosły premie. W podstawie jest niedużo więcej niż było.

W podstawie było tylko 70 tysięcy euro rocznie?

- Nie, tyle było na początku kontraktu, natomiast z roku na rok ta kwota rosła. I w 2021 roku podstawa będzie prawie taka sama jak jest teraz, w roku 2020. Plus większe premie.

Rosnąc z roku na rok podstawa doszła chociaż do poziomu 100 tysięcy euro rocznie?

- Proszę mnie nie ciągnąć za język, obowiązuje mnie tajemnica handlowa. I też nie chcę tego ujawniać. Z trenerem Heynenem się tak umówiliśmy, że trzymamy to w tajemnicy. Na ten moment umowa jest nawet jeszcze niepodpisana, bo trener podpisał i nam odesłał, a my jeszcze nie. Zrobimy to, jak wszystko zatwierdzi zarząd.

Umowa będzie obowiązywała nie do końca igrzysk olimpijskich w Tokio przesuniętych na przyszły rok, tylko do końca mistrzostw Europy też planowanych na przyszły rok?

- Tak, umowa jest do końca października. Czyli została przedłużona o ponad rok. I znów jest z możliwością przedłużenia o kolejny rok.

Ulżyło Panu, że szybko się dogadaliście? W ostatnich dniach się na to nie zanosiło.

- Każdy coś myśli i coś dopowiada, a ja od początku mówiłem, że nie ma zagrożenia i że na pewno umowę przedłużymy. Po pierwsze kontrakt jeszcze długo obowiązywał. Gdyby nie pandemia, to spotkalibyśmy się z trenerem dopiero w maju i wtedy byśmy rozmawiali o przyszłości. Tak byliśmy umówieni.

Kiedyś Polski Związek Narciarski szukając podwyżki dla Stefana Horngachera znalazł sponsora, który oferował konkretne pieniądze za logo na czapce trenera. Prezes Apoloniusz Tajner usłyszał od Austriaka "Jak to ma być tylko dla mnie, to nie chcę" i pieniądze podzielono między wszystkich trenerów. Czy to prawda, że zatrzymując Heynena i dając mu podwyżkę jednocześnie będziecie obniżać pensje ludziom z jego sztabu?

- Nie planujemy czegoś takiego. Walczymy o to, żeby zachować pensje nie tylko sztabom, ale też pracownikom związku. Na pewno zachowamy pensje ludziom jadącym na igrzyska, bo to jest bardzo ważne. Ale pracownicy związku też normalnie pracują. Część ludzi z domu, ale ilość roboty jest ciągle duża, wszyscy pracują online, spływają przeróżne raporty, działają SOS-y, trzeba się ciągle komunikować z ministerstwem sportu. Może nawet pracy jest jeszcze więcej niż normalnie. Za marzec i za kwiecień wszyscy dostali normalne pensje i mam nadzieję, że tak będzie dalej. I że jak ruszy siatkówka, na początek chociaż plażowa, to będzie łatwiej. Podwyżka, chociaż niewielka, dla Vitala Heynena musiała być, bo tak się umawialiśmy, ale na tym nikt nie ucierpi. I finanse związku na tej podwyżce na pewno też nie ucierpią.

Więcej o: