Lekceważą koronawirusa, bo "muszą coś jeść". Maski spadają wraz z gongiem

Władze w Nikaragui lekceważą koronawirusa. W weekend w stolicy kraju odbyła się gala bokserska. - Bokserzy muszą coś jeść - tłumaczył promotor gali. Skoro kraj jest wolny od pandemii, to dlaczego na gali zastosowano nadzwyczajne środki bezpieczeństwa?

Prawie cały świat izoluje się w czasie pandemii koronawirusa. Prawie, bo są takie państwa, jak Białoruś, Turkmenistan czy Nikaragua, które starają się ignorować epidemiologiczne zagrożenie. W tym ostatnim kraju odbyła się w weekend nawet gala bokserska. Osiem walk lokalnych bokserów z udziałem publiczności. Wszystko ku chwale dyktatorskiej władzy prezydenta Daniela Ortegi, który kilka dni temu zapowiedział: Jeśli przestaniemy pracować, kraj umrze.

"Ortega ustala sam ze sobą, że Nikaragua jest wolna od zarazy. Sport wykorzystuje, by udowodnić, że ma rację" - pisał Dawid Szymczak, dziennikarz sport.pl. 

Zobacz wideo Dwa główne źródła zachorowań.

"Bokserzy muszą coś jeść"

Galę w stolicy kraju Managui zorganizował promotor bokserski Rosendo Alvarez. - Nikaragua to biedny kraj. Bokserzy muszą coś jeść - tłumaczył Alvarez, cytowany przez "Bilda". Zrozumiał przekaz prezydenta Ortegi. Alvarez dziś jest wpływowym promotorem, ale wcześniej był bokserem. Wybitnym. Wygrał 37 walk, z tego 24 przez nokaut. Był mistrzem świata w kategorii słomkowej. W 2006 roku wpadł na dopingu i chwilę później zakończył karierę.

Po skandalu dopingowym zaszył się w ojczyźnie, a jako pupilek prezydenta Ortegi nie mógł odmówić mu zorganizowania walk bokserski w hali Alexisa Arguello. Arguello to także były bokser, mistrz świata w wadze piórkowej. Po zakończeniu kariery zaangażował się w politykę. Początkowo przeciwko lewicowemu Sandinistowskiemu Frontowi Wyzwolenia Narodowego, który w Nikaragui rządzi do dziś i do którego należy Ortega. Zmienił jednak barwy polityczne, a w listopadzie 2008 roku wybrano go burmistrzem Managui. Rok później został znaleziony martwy z raną postrzałową w głowie.

Nikaragua oficjalnie wolna od pandemii 

Nikaragua jest - według informacji władz - prawie wolna od koronawirusa. Zanotowano tylko 13 przypadków zakażeń, trzy osoby zmarły. Jak informuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung", mimo to hala w stolicy kraju była w weekend zapełniona tylko w połowie. Nie pomogło nawet to, że wejście na galę było bezpłatne. - Najwyraźniej Nikaraguańczycy nie czują się komfortowo w tych warunkach i nie do końca wierzą władzy. Ta nie podejmuje prawie żadnych działań przeciwko rozprzestrzenianiu się choroby, nie ma godziny policyjnej, nawet imprezy sportowe odbywają się regularnie, co było krytykowane przez Amnesty International i międzynarodowych epidemiologów - czytamy w niemieckim dzienniku.

Wyjątkowe środki bezpieczeństwa 

W obliczu takiej strategii władz, zaskakujące było to, że podczas gali bokserskiej w Managui zastosowano wyjątkowe środki bezpieczeństwa. Zawodnicy do rozpoczęcia walki nosili maski. Zmierzono im temperaturę. W maskach na ringu przebywali trenerzy, sędziowie i inni pracownicy obsługujący galę. Także wielu z kilkuset widzów przyszło do hali w maskach na twarzy. Siedzieli w oddaleniu od siebie. Rozdawano im środki dezynfekujące.

Gala boksu w Nikaragui kontrastowała z odwołaniem większości wydarzeń sportowych na całym świecie. Była jednak zgodna z oficjalnym kierunkiem wprowadzonym przez prezydenta Ortegę. Mimo pandemii życie w Nikaragui ma toczyć się dalej.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .