W Polsce radość z nowego kalendarza skoków. "Przyjęto wszystko, co ustaliliśmy"

Ogłoszono propozycje kalendarzy najbliższego sezonu Letniego Grand Prix oraz Pucharu Świata w skokach narciarskich. Przyjęte rozwiązanie należy traktować w kategorii planu, ale w Polsce organizatorzy są zadowoleni z ustaleń FIS. Jednocześnie twierdzą, że lepiej byłoby nie rozgrywać letniego cyklu. "Wolelibyśmy oszczędności" - zdradza Sport.pl dyrektor skoczni w Wiśle-Malince, Andrzej Wąsowicz.

Według nowego planu sezon skoków narciarskich rozpocznie się konkursami Letniego Grand Prix w Wiśle, którego termin został przesunięty z powodu epidemii koronawirusa. Zamiast w lipcu zawody odbyłyby się od 21 do 23 sierpnia, ale nie będą już rozpoczynały całego cyklu. Zimowa inauguracja PŚ w Wiśle została zapowiedziana na dni 20-22 listopada. Natomiast PŚ w Zakopanem ma zostać przeprowadzony w dniach 16-18 stycznia 2021 roku. Wszystkie daty mają zostać potwierdzone 18 maja przez FIS. 

Zobacz wideo Dwa główne źródła zachorowań.

Zawody w Polsce bez kibiców? LGP niemożliwe, nad PŚ trzeba się zastanowić

Z ustalonych dat cieszą się polscy organizatorzy. - To dobre rozwiązanie dla naszego kraju, przyjęto wszystko, co ustaliliśmy - mówi dla Sport.pl członek komisji kalendarzowej, Wojciech Gumny. Zastrzeżeniem odnośnie konkursów w naszym kraju, które wprowadzają działacze, jest obecność kibiców na trybunach. W przypadku Letniego Grand Prix w Wiśle informowano, że innej możliwości nie ma i jeśli nie będzie zgody na imprezę masową, zawody się nie odbędą. - Co do Pucharu Świata musielibyśmy się zastanowić - wskazuje Jan Winkiel, sekretarz generalny PZN.

- Wiele będzie zależało od decyzji polskiego rządu. Ale chcielibyśmy, żeby kibice obejrzeli rywalizację. Jedyną niedogodnością na ten moment byłyby maseczki, które musieliby nosić, ale do tego wszyscy musimy się raczej przyzwyczaić. My wedle planu musimy teraz ustalić środki na organizację zawodów. Na ten moment mamy 75-80 procent budżetu. Dostaliśmy jeszcze wrześniowy Puchar Kontynentalny, ale tam jak zawsze nie będzie imprezy masowej. Przygotowujemy rozmowy z Hotelem Gołębiewski w sprawie noclegu dla zawodników i warunków, w jakich będą mieszkać. Raczej nie wycofają się ze wsparcia dla zawodów - tłumaczy nam dyrektor skoczni imienia Adama Małysza w Wiśle-Malince, Andrzej Wąsowicz.

Lepiej, żeby Letnie Grand Prix się nie odbyło. "Wolelibyśmy oszczędności"

Na pytanie, czy skoczkowie mogą zostać tam "skoszarowani", Wąsowicz odpowiada, że istnieje taka możliwość. - Cztery miesiące to jednak wiele czasu, my jesteśmy pozytywnie nastawieni. A plan i kalendarz przecież musiał powstać - dodaje Gumny.

Jak realnie wyglądają szanse na zorganizowanie zawodów LGP i PŚ? Ten drugi cykl dla dyscypliny jest kluczowy, więc co z możliwością odwołania skoków na igelicie? Lepiej, żeby się nie odbył, a zimą pozostało więcej pieniędzy i możliwości do przygotowania obiektów, miast, a nawet samych sztabów, zawodników, czy kibiców. - Wolelibyśmy oszczędności - przyznaje Wąsowicz. - To klucz do dobrego funkcjonowania zimą, a biorąc pod uwagę, że kibice nie zapłacą teraz ogromnych sum na bilety, musimy szukać środków. Jednak w razie decyzji dających możliwość rozegrania wszystkich zaplanowanych imprez, będziemy gotowi - zapewnia szef wiślańskiego komitetu organizacyjnego.

Przeczytaj także: