Holendrzy wprowadzili zmiany po nowych badaniach. "Mamy jasność co do kolejności zakażania"

Holendrzy wykluczyli rozgrywanie jakichkolwiek meczów aż do 1 września, ale pozwolą na nieograniczone treningi dzieciom do lat 12 i od 11 maja otworzą podstawówki. Gdzie tu logika? W badaniach i danych holenderskiego instytutu zdrowia publicznego: ma z nich wynikać, że małe dzieci nie zarażają innych dzieci koronawirusem.

We wtorek o godzinie 19:00 holenderski premier Mark Rutte zabił nadzieję na szybki powrót do normalności wśród zawodowych sportowców i organizatorów wydarzeń sportowych. Ogłosił, że aż do 1 września nie będzie w Holandii żadnych meczów, mityngów, wyścigów ani innych wydarzeń, które wymagają zgody władz publicznych. Nie będzie można dokończyć lig ani szybko wrócić do wspólnych treningów. Dorośli nadal nie mogą chodzić do siłowni i klubów fitness. Ale podczas tej samej konferencji prasowej, podczas której padały słowa o "gorzkich, ale koniecznych decyzjach", o "diabelskich dylematach", o przedłużeniu co najmniej do 20 maja zakazów dla restauracji, kawiarni, salonów fryzjerskich czy kosmetycznych. Premier Rutte ogłosił też, że dzieci do lat 12 mogą wrócić do treningów sportowych bez żadnych ograniczeń. Niby powinny zachowywać narzucony wszystkim w miejscach publicznych dystans 1,5 m, ale jak mówił premier, wyegzekwowanie tego od małych dzieci jest mało realne.

Zobacz wideo Dwa główne źródła zachorowań.

Podobnie będzie z przedszkolami i podstawówkami, które Holandia otwiera od 11 maja. Niby obowiązywać tam będzie 1,5-metrowy odstęp, a w mediach już jest wysyp zdjęć nauczycielek z miarkami w dłoniach. Ale władze podchodzą pragmatycznie i liczą się z tym, że i w szkołach ten odstęp będzie nie do wyegzekwowania. Czas przebywania w szkole ma być ograniczony do połowy normalnego czasu. Jak szkoły to zorganizują – rząd zostawia swobodę. Rekomendowany jest system zmianowy, czyli chodzenie do szkoły co drugi dzień, jednego dnia połowa klas, następnego druga. Kto chce pozostać przy edukacji domowej, może to zrobić. Jeszcze inne reguły będą obowiązywać dzieci powyżej dwunastu lat, ale niepełnoletnie. One od 28 kwietnia mogą znów uprawiać sport, ale mają utrzymywać dystans 1,5 m od siebie. A do szkół średnich wrócą od 1 czerwca, o ile powrót do podstawówek odbędzie się bez komplikacji.

Holenderski rodzicu, dziecko przyprowadź do szkoły, albo przywieź na rowerze. Unikaj jazdy samochodem.

Ta swoboda sportu dla dzieci do lat 12 dotyczy tylko treningów. Nie będzie żadnych oficjalnych meczów dziecięcych, a rodzice mają zakaz wstępu na treningi. Mogą tylko przyprowadzić i odprowadzić dzieci, a jeśli chcą je przywieźć, to najlepiej na rowerze, nie samochodem. Po treningach dzieci biorą prysznic w domach. Nadal mają też zakaz odwiedzania dziadków, bo jak mówił premier, luzowanie ograniczeń wymaga dużej ostrożności, a sytuacja wśród osób starszych nadal jest trudna.

Skąd ten rozjazd w podejściu do zwalczania epidemii na Holandię do lat 12, Holandię do lat 18 i resztę społeczeństwa? To wynika z badań i danych gromadzonych przez RIVM, czyli Królewski Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska, działający w ramach resortu zdrowia. Z tych badań, oraz danych zebranych w innych krajach, ma wynikać, że dzieci odgrywają małą rolę w rozprzestrzenianiu się wirusa. Premier Rutte podkreślił zresztą podczas wtorkowej konferencji, że jego rząd wcale nie chciał początkowo zamykać przedszkoli i podstawówek, zrobił to tylko dlatego, że mocno naciskała opinia publiczna.

Instytut zdrowia publicznego: - Małe dzieci nie zarażają

- Dzieci do lat 12 właściwie nie zarażają siebie nawzajem ani starszych osób. Mieliśmy tylko kilka potwierdzonych przypadków zakażenia u osób do lat 20 i były to zakażenia przez dorosłych, głównie przez domowników - mówi szef centrum chorób zakaźnych RIVM Jaap van Dissel. Van Dissel, profesor uniwersytetu w Lejdzie i najważniejszy doradca rządu w czasie pandemii, odpowiadał w środę razem z premierem na pytania holenderskich parlamentarzystów. Tłumaczył, że RIVM przeprowadził różne badania dotyczące dzieci i koronawirusa, analizował też dane zbierane w innych krajach. W danych zbieranych od początku epidemii i przesyłanych do RIVM przez gminne ośrodki zdrowia nie było przypadku zakażenia innej osoby przez osobę do lat 18. Van Dissel mówił też m.in. o badaniu rozprzestrzeniania się wirusa w rodzinach. Badaniu, któremu do połowy kwietnia poddano 54 gospodarstwa domowe, łącznie 239 domowników. Badanie jeszcze trwa, ale są już wstępne wyniki: - Badanie wskazuje, że dzieci nie są roznosicielami wirusa w rodzinach. Jeśli się zakażają wirusem, to od dorosłych domowników, i przechodzą koronawirusa z dużo słabszymi objawami – mówił van Dissel, podkreślając: to nie dzieci przynoszą koronawirusa do domów. – Tu mamy jasność co do kolejności zakażania: to dzieci łapały wirusa od dorosłych, a nie odwrotnie  - mówił, uzasadniając otwarcie podstawówek. Przypadki zakażenia koronawirusem u osób do lat 18 to w Holandii tylko niespełna jeden procent wszystkich przypadków, mimo że ta grupa wiekowa to 22 procent populacji. Jak tłumaczy RIVM, opóźnienie w otwarciu szkół średnich nie wynika z tego, że są dużo większe obawy o zakażenia w tej grupie wiekowej niż u dzieci do lat 12, tylko z faktu, że szkół średnich jest mniej niż podstawowych i wymagają dojazdów na dużo większe odległości. Organizacja takich dojazdów oznacza jakieś ryzyko rozprzestrzenienia choroby, dlatego uznano, że trzeba tu zachować większą ostrożność.